Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 01.09.2026
Ihar Melnikau

Walczyli za Polskę we wrześniu 1939 roku. Białorusini zapisali swoją kartę kampanii wrześniowej

We wrześniu 1939 roku żołnierze 30. Poleskiej Dywizji Piechoty walczyli z Niemcami od Działoszyna i Szczercowa aż po Modlin i Warszawę. W jej szeregach służyli także Białorusini – obywatele II Rzeczypospolitej, których udział w obronie Polski pozostaje dziś mało znanym rozdziałem historii kampanii wrześniowej.
Foto tytułowe
Żołnierze 83 pp z Kobrynia (Archiwum autora)



Posłuchaj słowa wstępnego siódmego wydania magazynu online!



Po opublikowaniu mojego poprzedniego artykułu poświęconego historii Białorusinów w Wojsku Polskim zwróciło się do mnie wielu czytelników z prośbą, abym opowiedział o historii jednostek wojskowych, w których składzie Białorusini walczyli przeciwko nazistom podczas kampanii wrześniowej. Jedną z takich formacji była 30. Poleska Dywizja Piechoty (30 DP).


Na granicy z sowiecką Białorusią


Formacja wywodziła się z polskiej Dywizji Syberyjskiej, która powstawała na terytorium Rosji w latach 1919–1920. W okresie międzywojennym dowództwo 30. Dywizji Piechoty znajdowało się w Kobryniu, a w jej skład wchodziły: 82. Syberyjski Pułk Piechoty im. T. Kościuszki z Brześcia, 83. Pułk Strzelców Poleskich im. R. Traugutta z Kobrynia oraz 84. Pułk Strzelców Poleskich z Pińska. Ponadto w skład dywizji wchodziły 30. Pułk Artylerii Lekkiej z Brześcia, 30. Dywizjon Artylerii Ciężkiej (również stacjonujący w Brześciu) oraz inne pododdziały. W okresie międzywojennym 30 DP stanowiła główną siłę Wojska Polskiego na obszarze Okręgu Korpusu nr 9. W razie ataku Związku Sowieckiego na Polskę formacja ta miała jako jedna z pierwszych przyjść z pomocą oddziałom Korpusu Ochrony Pogranicza. Nieprzypadkowo jeden z batalionów 84. Pułku Piechoty stacjonował w Łunińcu, praktycznie przy samej granicy polsko-sowieckiej.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


W drugiej połowie lat 30. sytuacja na terenie województwa poleskiego nie była łatwa. Na miejscową ludność silny wpływ wywierała agitacja Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Sytuacja szczególnie się zaostrzyła podczas kryzysu czechosłowackiego w 1938 roku. Dowódca wspomnianego wyżej batalionu 84 pp w Łunińcu, porucznik Karol Krasoń, zapisał wtedy w swoim dzienniku: „Monachium zmusiło do działania naszego tajemniczego sąsiada na wschodzie, a także jego ukrytych zwolenników na naszym terytorium. Teraz sąsiad ten głośno mówi o tym, że powinien przyjść z pomocą Czechom, którzy oczekują «czerwonej armady»”.

Wszystko skończyło się na naruszeniu polskiej granicy przez samoloty z czerwonymi gwiazdami na skrzydłach. Możliwość konfliktu z Rosją sowiecką dodała odwagi zwolennikom „czerwonego raju” na naszym terytorium. W październiku 1938 roku Policja Państwowa starostwa łuninieckiego poinformowała komendę garnizonu WP, że w rejonie Łunińca na terytorium Polski przedostał się duży, uzbrojony sowiecki oddział dywersyjny.

Wiadomość tę miejscowa ludność białoruska przyjęła w różny sposób. Jedni przestraszyli się i oczekiwali napadów. Inni przeciwnie – cieszyli się. Jedna z mieszkanek wsi powiedziała żonie pracownika dawidgródeckiej ordynacji Radziwiłłów: „Niech się pani nie boi. Kiedy «nasi» przyjdą, nie pozwolimy pani skrzywdzić, ponieważ wiele dobrego pani dla nas zrobiła”.

Zimą 1938/1939 roku docierały informacje o wojnie partyzanckiej na terenie Rusi Zakarpackiej. W marcu pojawiła się wiadomość o kapitulacji Czechów. Nikt się tego nie spodziewał. Jak to możliwe, że armia narodowa, bez protestu, bez walki, tak spokojnie zaakceptowała decyzję „spróchniałego” rządu? Żaden z oddziałów wojskowych nie próbował wystąpić przeciwko kapitulacji. Czy czeskie rycerstwo rzeczywiście zginęło w bitwie pod Białą Górą i już nigdy się nie odrodziło? Naród przestraszył się wojny, do której kraj przygotowywał się przez 20 lat. Tak łatwo oddać niepodległość może tylko naród, który nie walczył o swój kraj w wojnach i powstaniach.

Warto w tym miejscu przytoczyć słowa piechura, Białorusina, o nazwisku Bocian, który skomentował to wszystko następująco: „My byśmy tak po prostu kraju nie oddali”. Trzeba jednak rozumieć, że teraz stoimy wobec groźby wojny. Myśl o nadchodzących próbach rodzi w każdym z oficerów pytanie: „W jakim stanie przystąpimy do przyszłego konfliktu? Czy Francja dotrzyma swoich obietnic? Jak w przypadku wojny z Niemcami zachowa się nasz wschodni sąsiad?”.

Bez wątpienia polski oficer zdawał sobie sprawę, że wojna z Niemcami nie będzie dla Polski łatwym spacerem. Co więcej, porucznik Krasoń trafnie przewidywał rolę Związku Sowieckiego w przyszłej wojnie polsko-niemieckiej.


Z Polesia pod Łódź


Pod koniec marca 1939 roku w Polsce rozpoczęła się niejawna mobilizacja. Objęła również jednostki 30 DP. Proces mobilizacji przebiegał dość spokojnie i sprawnie. Na przykład w raporcie z Pińska odnotowano: „Nastroje rezerwistów są bardzo dobre. Wszyscy pragną dać godną odpowiedź niemieckim agresorom. Jednocześnie niektórzy z nich, zwłaszcza miejscowi, martwią się o rodziny, które pozostawiają na Kresach”.

Polski oficer odpowiedzialny za mobilizację zaznaczał natomiast, że „rezerwiści szli do wojska chętnie i tylko niewielki odsetek zmobilizowanych uciekł za granicę”. Warto wspomnieć, że większość młodych Białorusinów, obywateli Polski, którzy wówczas zbiegli do Białoruskiej SRR, wkrótce zasiliła szeregi więźniów mińskich więzień, a następnie trafiła do łagrów na wyrąb lasu, oskarżona o szpiegostwo na rzecz polskiego wywiadu.

Po przeprowadzeniu mobilizacji 30 DP, dowodzona przez generała brygady Leopolda Cehaka, została przerzucona koleją na zachód Polski, gdzie weszła w skład Armii „Łódź”, dowodzonej przez generała dywizji Juliusza Rómmla. Pułki dywizji zajęły pozycje na południowy zachód od Piotrkowa Trybunalskiego. Zadaniem armii była obrona kierunku prowadzącego na Warszawę. Podjęto decyzję o wzmocnieniu pozycji poleskiej dywizji za pomocą fortyfikacji. Odcinek obronny 30 DP miał długość 27 kilometrów i rozciągał się od miejscowości Faustynów przez Lubiec, Magdalenów, Żar aż do szosy Rząsawa–Bełchatów. Dopiero w lipcu 1939 roku podjęto decyzję o budowie umocnień na odcinku Księży Młyn–Rozprza. Rómmel zabronił prowadzenia robót ziemnych i karczowania lasów, jednak oficerowie w terenie, bez uzgodnienia ze sztabem, rozpoczęli przygotowywanie pozycji obronnych. Pracami fortyfikacyjnymi kierował szef saperów Armii „Łódź”, pułkownik Stefan Langner, z którego rozkazu 30. Batalion Saperów rozpoczął minowanie mostów oraz innych obiektów infrastruktury na przedpolu. 24 czerwca Sztab Główny wyraził zgodę na budowę linii umocnień. Zakończenie budowy schronów planowano na 15 października.
Mapa działań bojowych pod Łodzią we wrześniu 1939 r.

Odcinek obronny Szczerców przygotowywały 83. i 84. Pułk Piechoty, 30. Batalion Saperów, 93. Grupa Fortyfikacyjna oraz 162. Rezerwowa Kompania Saperów. 82 pp zajął pozycje na zachodnim odcinku w rejonie Bobrownik. W pasie obrony Armii „Łódź” planowano wybudowanie ponad 200 schronów, jednak do końca sierpnia 1939 roku udało się wznieść jedynie niewielką część planowanych umocnień. Dotychczas na tym obszarze nie prowadzono prac przygotowawczych związanych z utworzeniem stałej linii umocnień obronnych. Rómmel wspominał: „Po tygodniowym prawie studiowaniu terenu razem ze swoim szefem sztabu i saperami ustaliłem główną pozycję obrony na Warcie i jej dopływie Widawce. Przecinała ona wszystkie kierunki komunikacyjne na Łódź i Piotrków, była dostateczną przeszkodą dla broni pancernej, a lasy na wschodnich brzegach obu tych rzek dawały dobre ukrycie przed lotnictwem”.

W chwili wybuchu II wojny światowej na pozycji Warty i Widawki znajdowało się 46 schronów bojowych. Ciekawą cechą budowy polskich stałych punktów ogniowych na linii Widawki było wykorzystanie do ich wznoszenia kruszywa bazaltowego sprowadzanego z wołyńskiej miejscowości Janowa Dolina (obecnie ukraińska wieś Bazaltowe). Dlaczego kruszywo transportowano aż stamtąd? Odpowiedź jest bardzo prosta – kruszywo bazaltowe charakteryzowało się dużą wytrzymałością.

Podczas wojny mieszkańców tej miejscowości spotkał tragiczny los. W kwietniu 1943 roku znaczna ich część została zamordowana przez członków UPA.

Jeżeli chodzi o typy schronów, które powstały na linii Warty i Widawki, były to przede wszystkim lekkie polskie schrony typu A, wyposażone w jedną strzelnicę (załoga – czterech żołnierzy) lub dwie strzelnice (załoga – siedmiu żołnierzy). Na tej linii obronnej wybudowano również betonowy punkt obserwacyjny. Ponadto w okolicach Szczercowa stworzono system sztucznych zalewów, które miały stanowić dodatkową przeszkodę dla nacierających wojsk.


A więc wojna…


1 września 1939 roku pozycje 30 DP zostały zaatakowane przez oddziały niemieckich 18. i 19. Dywizji Piechoty, nacierających od strony Dolnego Śląska. W rejonie Działoszyna zaciekły opór Niemcom stawili żołnierze 83 pp, broniący przepraw przez Wartę. 2 września niemiecka 19 DP, wspierana przez artylerię i lotnictwo, ruszyła na Działoszyn. W mieście rozgorzały krwawe walki. W starciach z Niemcami pod Działoszynem, a następnie podczas obrony Warszawy, szczególnym bohaterstwem odznaczył się szeregowy 83 pp z Kobrynia, Białorusin, Wasyl Hapanowicz. Później zmarł wskutek ran odniesionych w walkach w polskiej stolicy.

Na odcinku bronionym przez 82 pp Niemcy zajęli rejon Bobrownik. 84 pp miał przegrupować się w kierunku Pajęczna. 3 września oddziały 30 DP zajęły główną pozycję obronną nad Widawką w rejonie Szczercowa. 4 września oddziały niemieckiego XI Korpusu Armijnego zajęły Szczerców. Niemcy wysunęli kilka pododdziałów do przodu, jednak polscy piechurzy zmusili je do odwrotu. 5 września wojska niemieckie rozpoczęły natarcie w rejonie Szczerców–Lubiec. Niemiecką piechotę wspierało lotnictwo. Polscy żołnierze z Kobrynia odparli atak przeciwnika, a nawet zestrzelili dwa niemieckie samoloty.

Niemcy kontynuowali ofensywę w rejonie Teofilowa i Żaru. Pododdziały 82 pp kontratakowały przeciwnika, zadając mu poważne straty. Podjęto decyzję o odwrocie dywizji, co było podyktowane rozbiciem polskiej 7 DP pod Częstochową oraz wyparciem 10 i 25 DP z zajmowanych przez nie pozycji. Szczególnym bohaterstwem w tych walkach odznaczył się pochodzący ze wsi Ruchowicze w powiecie kobryńskim Białorusin, podporucznik Wiaczesław Czarota.

Podczas walk obronnych Armii „Łódź” ważną rolę odgrywali również artylerzyści 30. Pułku Artylerii Lekkiej z Brześcia. Wśród nich znajdował się kapral rezerwy, Białorusin, Michaił Sinkiewicz. Podczas walk w rejonie Jeżowa uczestniczył on w zniszczeniu kilku niemieckich czołgów.

7 września pododdziały niemieckiej 18 DP zaatakowały pozycje 84 pp, który miał rozpocząć odwrót w kierunku Grabowa. 8 września oddziały 30 DP przegrupowywały się w rejonie Brzezin.

Przez cały ten czas zarówno pozycje polskiej dywizji, jak i jej pododdziały znajdujące się w marszu były atakowane przez niemieckie lotnictwo. W rezultacie straty po stronie polskiej były znaczne. Poważnym problemem okazał się brak dostatecznej liczby środków obrony przeciwlotniczej w 30 DP, co pozwalało Niemcom niemal bezkarnie atakować polskie oddziały. Ofiarami nalotów niemieckiego lotnictwa padała również ludność cywilna, która już od pierwszego dnia wojny próbowała ewakuować się z miejscowości przygranicznych, zwłaszcza z Wielunia, w głąb Polski. Droga prowadząca z Wrocławia w kierunku Bełchatowa była usiana ciałami zabitych cywilów. Jeszcze dziś przy drodze Wrocław–Bełchatów można zobaczyć mogiły ofiar nalotów Luftwaffe.

Niemcy dążyli do okrążenia Łodzi i wyjścia w rejon Koluszek. 9 września oddziały 30 DP przebijały się w kierunku Skierniewic. Odwrót dywizji osłaniali żołnierze z Pińska. W jednym z polskich schronów na linii Warty walczył żołnierz 84. Pułku Strzelców Poleskich z Pińska, Aleksander Klimowicz. Podczas odwrotu dywizji w kierunku Modlina znalazł się wśród żołnierzy osłaniających główne siły. W trakcie jednej z walk Aleksander dostał się do niemieckiej niewoli.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.

Inne artykuły Ihara Melnikau

84. Pułk Piechoty poniósł ciężkie straty, jednak nie pozwolił Niemcom na okrążenie głównych sił 30. Dywizji Piechoty. W dniach 13–14 września pozostałości dywizji, liczące około 3,5 tysiąca żołnierzy, zajęły pozycje obronne w rejonie twierdzy Modlin. Żołnierze 30 DP kontynuowali walkę w obronie twierdzy aż do jej kapitulacji 29 września. Część żołnierzy z Polesia uczestniczyła w obronie Warszawy.

Przeczytaj artykuł Białorusini bronili Polski we wrześniu 1939 roku. Historia wymazała ich z pamięci