Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 29.07.2021
Ihar Melnikau

Stołpce-Kołosowo. Białoruska brama do Imperium Stalina

Dzisiejsze ograniczenia przy przekraczaniu granicy białoruskiej i drobiazgowa kontrola nielicznych pasażerów na lotnisku w Mińsku, sprawiły, że pomyślałem o wydarzeniach z lat 30. ubiegłego wieku, kiedy Białorusini mieszkali na „granicy cywilizacji”.
Foto tytułowe
Fot. Ihar Melnikau

Dziś Kołosowo jest mało znaną stacją kolejową na drodze z Mińska do Brześcia. W dwudziestoleciu międzywojennym była znana w całej Europie, a także i poza nią. W latach 30. na granicy radziecko-polskiej na Białorusi istniały cztery korytarze kolejowe: Zahacie-Farynowo; Olechnowicze-Radoszkowicze; Mikaszewicze-Żytkowicze; Kłosowo-Niegoreloje, jednak tylko ten ostatni był używany do transportu pasażerskiego. Przez stację Kołosowo kursował wówczas słynny „Express Mandżurski”. Jeździły nim ważne persony w ZSRR, dyplomaci wielu krajów, oraz… szpiegowie. Dziś pociągi z Europy do Rosji przejeżdżają przez Siedlce, Brześć i Baranowicze, jednak w latach 30. „Express” jechał przez Białystok, Wołkowysk i Baranowicze.

Na samej linii granicznej z Białoruską Socjalistyczną Republiką Radziecką znajdował się duży budynek strażnicy polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza. Fundamenty wykonano ze zbrojonego betonu, ściany z cegły. Placówka miała ogrodzenie z drutu kolczastego. Obok przebiegała granica wyznaczona polskimi i radzieckimi znakami granicznymi.

Dalej zaczynał się teren radziecki, z budynkiem dworca kolejowego, który w latach 30. zajmowali strażnicy graniczni.
Oprócz tego po stronie radzieckiej znajdował się inny, bardzo interesujący obiekt: duża brama wjazdowa udekorowana herbem BSRR i dużymi literami układającymi się w napis po rosyjsku: „Привет трудящимся Запада”, czyli „Powitanie robotnikom zachodu”. Po drugiej stronie bramy znajdowało się z kolei hasło: „Коммунизм сметет все границы”, czyli „Komunizm zmiecie wszystkie granice”.


Między Stołpcami a Niegorełoje przebiegał „radziecki”, szeroki tor kolejowy. Pociąg jadący z Polski zatrzymywał się w Stołpcach, gdzie odbywała się kontrola polskich celników.
Granica radziecko - polska na stacji Niegorełoje (fot. Facebook)
Procedurę opisał we wspomnieniach "Droga od początku stulecia" białoruski biolog, profesor Michał Hanczaryk, który przekroczył granicę w 1927 r.: „Po zakupie biletu przeniosłem się na dworzec kolejowy i zająłem miejsce w wagonie. Moją towarzyszką była studentka, córka pracownika naszego przedstawicielstwa handlowego. Studiowała w Berlinie i pojechała na wizytę do krewnych, mieszkających w Moskwie. Okazało się to dla mnie bardzo przydatne, ponieważ miałem kobiece rzeczy, moje prezenty dla Stefy, których nie miałem prawa przewozić bez cła. Pani była w tej samej sytuacji, ponieważ wiozła męskie rzeczy. Przed inspekcją celną w Stołpcach tymczasowo zamieniliśmy rzeczami i bez żadnych opóźnień przeszliśmy kontrolę, po czym rzeczy wróciły do właścicieli. Tylko z rowerem wyszedł absurd. Polacy w Stołpcach ogłosili, że toczą teraz wojnę celną z ZSRR i nie wpuszczają tam «maszyn». Na tej podstawie zatrzymali rower. W Niegorełym powiedziałem o tym naszym celnikom. Dwa tygodnie później, po przybyciu do Gorek, otrzymałem wiadomość od mińskiego urzędu celnego, że mój rower jest u nich i mogę go odebrać”.

Kontrola szczegółowa

Po polskiej kontroli celnej pociąg jechał do stacji Niegorełoje. Tam pasażerowie wychodzili z rzeczami i przechodzili do sali celnej, gdzie zaczynała się radziecka odprawa. Została ona opisana w polskiej gazecie „Echo” z 1933 r.: „W ciągu ostatnich dni na granicy radziecko-polskiej w Niegorełym sowieccy urzędnicy zintensyfikowali kontrolę celną. Ci, którzy podróżują, są rozbierani do koszuli. Kiedyś przez taką kontrolę przeszła żona jednego z najwyższych pracowników zagranicznej ambasady”.

W latach 30. zagraniczni dyplomaci często wpadali w pułapki sowieckich celników. To „przechwycili” japońskiego konsula, który próbował wywieźć w walizkach obywateli radzieckich, a to polskiemu urzędnikowi z konsulatu z Mandżurii zabrali dokumentację służbową, musiał więc pisać skargę i dzwonić do Warszawy.

Ówczesny ambasador ZSRR w Wielkiej Brytanii Iwan Majski w książce Wspomnienia dyplomaty radzieckiego 1925–1945 opisał polsko-radziecką granicę w Stołpcach-Kołosowie-Niegorełym: „W marcu 1935 r. w Moskwie pojawił się Anthony Eden, członek rządu potężnej Wielkiej Brytanii! Było to wydarzenie o dużym znaczeniu politycznym i wywołało liczne komentarze w prasie. Decyzją rządu radzieckiego towarzyszyłem Edenowi w jego podróży z Berlina do Moskwy. Pociąg z Zachodu przychodził do Stołpców i tu (ze względu na różnicę szerokości toru kolejowego Polski i ZSRR) pasażerowie musieli przejść na drugą stronę dworca, gdzie czekał już pociąg radziecki. Szedłem obok Edena. Kiedy zbliżyliśmy się do radzieckiego pociągu, Eden nagle zatrzymał się i ze zdziwieniem wykrzyknął: «Wow! Od razu masz jasny obraz gigantycznych rozmiarów swojego kraju!»”. Podróże VIP-ów przez korytarz graniczny w Kołosowie odbywały się w ciągu całego dwudziestolecia międzywojennego. Pisały o tym polskie, radzieckie i inne periodyki. Na przykład w maju 1930 r. „Dziennik Wileński” poinformował czytelników o wyjeździe zagranicznych biznesmenów do Mińska: „Grupa angielskich i niemieckich przemysłowców udała się przez Stołpcy na terytorium radzieckiej Białorusi. Wezmą oni udział w Mińsku w szeregu negocjacji dotyczących eksploatacji lasów w okręgu Mińskim. Jak udało się dowiedzieć, rząd radziecki zamierza sprzedać 20 tysięcy hektarów starego lasu”.
Korpus Ochrony Pogranicza na zdjęciu reportera magzynu LIFE w Kołosowie (fot. za Facebook)


Niestety nie wiadomo na pewno, jak zakończyły się negocjacje „kapitalistów” z przedstawicielami „pierwszego kraju robotników i chłopów”, ale wycinka lasów granicznych na początku lat 30. po stronie radzieckiej rzeczywiście miała miejsce. Oprócz tego, że strona radziecka dążyła do zarobienia pieniędzy, chciała również utrudnić przechodzenie przez granicę przemytnikom i sabotażystom.

Wiersz o paszporcie

Po radzieckiej kontroli celnej pasażerowie polskiego pociągu przesiadali się do sowieckiego „Expressu Mandżurskiego” i jechali do Mińska lub dalej, a pusty pociąg PKP wracał do Stołpców. Z kolei radziecki pociąg, jadący od strony stolicy BSRR na zachód, zatrzymywał się na stacji Niegorełoje. Pasażerowie wychodzili na kontrolę, po której wracali do tego samego sowieckiego pociągu i jechali do Stołpców, gdzie ponownie wysiadali i kierowali się już do polskiej kontroli celnej. Po warszawskiej stronie dworca pasażerowie z ZSRR wsiadali do polskiego pociągu, a pusty radziecki wracał.

Jednym z wielokrotnie podróżujących do Stołpców był Władimir Majakowski. Oto jak w artykule Powierzchność Warszawy opisał swoje wrażenia w 1927 r.: „Stołpce. Placówka Straży Granicznej. Elegancki budynek. Biały, jakby ze złota. Jak ta stacja różni się od naszych brudnych stacji. Myślę, że jeśli tak dalej pójdzie, Polska naprawdę się wzbogaci. […] W pociągu z Warszawy do Niegorełoje na dziesięć wagonów (nie zmniejszam) jechało siedem osób. Obok naszego wagonu ciągnął się jeden całkowicie pusty miękki, jeden całkowicie pusty twardy, a obok wagon z tylko jednym pasażerem. Prawdopodobnie jest to rzadkość, ale nawet dla rzadkości pasażerów wciąż niewiele”. To tutaj, w Stołpcach, narodził się słynny Wiersz o radzieckim paszporcie.

W drodze do Chin

Ile pociągów kursowało dziennie przez granicę? Pierwszy – z Paryża przez Berlin – wyjeżdżał z Warszawy w kierunku Stołpców o godz. 9:50. Miał tylko miejsca siedzące. Na stację Niegorełoje przybywał o 20:08. O 21:37 radziecki „Express Mandżurski” wyruszał z Niegorełoje, do Moskwy. W nim były tylko kuszetki. W poniedziałek i czwartek pociąg jechał do Władywostoku, we wtorek i piątek do Chabarowska, w niedzielę do Irkucka, w środę i sobotę do Mandżurii. W ostatnim przypadku pociąg jechał do stacji granicznej Otpor (do 1929 r. Zabajkalsk; stacja została przemianowana po walkach na kolei wschodnio-chińskiej) na granicy z Mandżurią.
Autor artykułu Ihar Mielnikau jest członkiem grupy rekonstrukcyjnej

Wrażenia z przedwojennej granicy polsko-radzieckiej w Kołosowie pozostawił w swojej książce Chiny – Sybir – Moskwa białoruski ksiądz katolicki Józef Hermanowicz, który w drodze do Chin w 1932 r. przekroczył kordon: „Około południa przyjechaliśmy do Baranowicz i przenieśliśmy się do międzynarodowego pociągu, jadącego z Paryża przez Niemcy i Polskę do Stołpc na granicy z sowiecką Białorusią. W wagonie znaleźliśmy tylko dwie osoby, które również jechały przez Rosję. To byli Chińczycy. Jeden z nich był starszy, czterdziestolatek, drugi – młodzieniec w wieku 19 lat. […] W końcu pociąg się zatrzymał. W oknach nie widzimy nic specjalnego, jednak serce bije, słychać puls w skroniach – pewnie teraz coś będzie? – Pański paszport? Czy to są już sowieccy kontrolerzy? Gdzie jest granica? Przyglądam się bardzo uważnie, ale nigdy jej nie widzieliśmy. Przeszliśmy «Rubikon» – i nie wiemy, gdzie. Tak, nie ma czasu na rozumowanie: paszporty, wizy. Kontroler i kilku urzędników zaglądają każdemu do paszportu i do oczu: zabierają papiery. Każdy urzędnik, jak widać, jest obcięty rewolucyjnym sierpem i oblany młotem, wciągnięty w sznurek, jakby połknął długi kij przycięty do wspólnej proletariackiej mody”.

Ponadto przez Kołosowo-Niegorełoje jechał „North Express” z Calais przez Paryż, który wyjeżdżał z Warszawy o godz. 16:45 (w poniedziałki, środy i piątki) i docierał do Niegorełoje o 1:22. Były tam tylko wagony sypialne. Pociąg do Moskwy odjeżdżał o 2:38 we wtorek, czwartek i sobotę.

Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.
Rola granicznego przejazdu kolejowego Stołpce-Kołosowo-Niegorełoje zaczęła się zmniejszać po przyłączeniu północno-wschodnich województw II RP do BSRR w wyniku agresji ZSRR z 17 września 1939 r. Na stacji Niegorełoje przed atakiem Niemiec na ZSRR nadal stacjonowała radziecka straż graniczna, jednak celnicy stamtąd przenieśli się do Brześcia. I to właśnie to miasto od jesieni 1939 do lata 1941 r. (i po II wojnie światowej) zaczęło odgrywać rolę głównej zachodniej bramy do Związku Radzieckiego.