Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 25.02.2022
Agnieszka Bryc

Rosja napadła na Ukrainę i jest gotowa na wszystko

Wojna Rosji z Ukrainą jest faktem. Gra toczy się o Donbas, w dalszej kolejności Władimir Putin pewnie zechce zapewnić lądowe połączenie z anektowanym osiem lat temu Krymem.
Foto tytułowe
Kijów w czasie porannego ataku (fot. Twitter)

Dzisiaj nad ranem Rosja rozpoczęła operację militarną na Ukrainie. Dla władz w Kijowie to pełnowymiarowa wojna, a dla Moskwy „bratnia pomoc” separatystom na Donbasie. Władimir Putin zdecydował się na nią po tym, jak uznając niezależność Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej, odrzucił porozumienia mińskie, których stroną była Rosja. Tym samym postawił na rozwiązania militarne.


Przeciwko „neonazistom i nacjonalistom”

Zanim rozpoczął „specjalną operację wojenną”, bo tak ją określa strona rosyjska, musiał ją najpierw formalnie zalegalizować i zabezpieczyć medialnie. Stąd oficjalne uznanie separatystycznych republik na Donbasie 21 lutego i w zasadzie równoczesne zawarcie z nimi porozumienia o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy. To na zapisy tych właśnie dokumentów powołał się Putin, ogłaszając operację donbaską. W optyce rosyjskiej jest więc w pełni legalna.

Putin uprzedził też zarzuty o agresję ze strony Rosji. W swoim porannym orędziu wojennym odwołał się do art. 51. Karty Narodów Zjednoczonych, który daje państwom prawo do samoobrony. W jego świetle to Ukraina ma prawo użyć armii w obronie przed agresją rosyjską. Tymczasem Władimir Putin twierdzi, że przysługuje ono separatystycznym republikom donbaskim. Problem w tym, że nie są one państwami, a jedynie Rosja uznaje ich suwerenność.

Celem operacji wojskowej ma być – zgodnie z oświadczeniem prezydenta Putina – ochrona ludności cywilnej, w tym obywateli Federacji Rosyjskiej przed „ludobójstwem, które od ośmiu lat prowadzi kijowski reżim”. O genocydzie Putin w swoim poniedziałkowym orędziu mówił wielokrotnie, zresztą tuż po tym, jak odmówił Ukrainie prawa do państwowości. Sugerował wtedy, że Ukraina jest państwem upadłym, rządzonym przez juntę, która przejęła władzę w wyniku „krwawego przewrotu”. Tym bowiem miała być rewolucja na Majdanie, gdzie protesty wybuchły pod koniec 2013 roku. Podważanie legalności władzy w Kijowie służy wzmacnianiu obrazu Rosji gotowej pomóc Ukraińcom pozbyć się „neonazistów i nacjonalistów” z Kijowa.

Rosja gotowa na wszystko

Według Władimira Putina Rosja nie ma zamiaru zająć całej Ukrainy ani jej okupować. Prezydent zapewniał dziś także, że „nie zamierza nikogo do niczego przymuszać”. Rozumieć można to w ten sposób, że Rosja jest zainteresowana w pierwszej kolejności kontrolą całego Donbasu. Z tego powodu uznała samozwańcze republiki w granicach konstytucyjnych, czyli nie ograniczających się do obszaru kontrolowanego przez wojska separatystyczne. W dalszej kolejności w grę wchodzi przejęcie wybrzeża – południa Ukrainy, a więc dokończenie planów niezrealizowanych w 2014 roku, czyli stworzenia pasa lądowego łączącego Rosję z Krymem i dalej aż z Naddniestrzem. Byłby więc to powrót do koncepcji Noworosji, a przy okazji Rosja mogłaby wreszcie zapewnić Krymowi dostęp do źródeł wody pitnej, które od aneksji blokowała Ukraina. Tego jednak nie wiemy, przekonamy się w ciągu najbliższej doby.



Prezydent Putin zakończył swoją przemowę zapewnieniem, że „Rosja jest gotowa na wszystko i niezbędne decyzje zostały wcześniej podjęte”. Medialne wystąpienia prezydenta Putina zostały przygotowane zawczasu. Domyślali się tego czujni obserwatorzy, lecz dziś potwierdziły to źródła „Nowoj Gaziety”, że orędzie prezydenta Putna, ogłoszenie operacji w Donbasie i niesłynna Rada Bezpieczeństwa zostały nagrane w poniedziałek 21 lutego.

Zachód odrobił lekcje

Rosja przygotowywała się do inwazji już od dawna. W kwietniu ubiegłego roku przetestowała reakcję Zachodu, a w grudniu wysunęła żądania wobec USA oraz NATO. Liczyła, że Zachód pozostanie bierny, bo jest skorumpowany intratnymi kontraktami (Nord Stream 2, tani gaz dla Węgier), pieniędzmi oligarchów (Wielka Brytania) czy tradycyjnie sympatyzujący z wielką kulturą rosyjską (Francja), a także osłabiony dezinformacją rosyjskiej propagandy, która od dłuższego czasu przekonywała, że „cywilizacja zachodnia jest na skraju upadku”. O tym ostatnim miało świadczyć wycofanie się USA z Afganistanu w sierpniu ubiegłego roku.

Tymczasem Zachód odrobił lekcje, pomimo trudności skonsolidował się i zapowiedział sankcje w razie agresji na Ukrainę. W odpowiedzi na uznanie separatystycznych republik wprowadził pierwszą transzę obejmującą sektor bankowy, także obsługę długu zagranicznego. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz zdecydował się w trybie jednostronnym wstrzymać na czas nieokreślony certyfikację Nord Stream 2, a później sankcje na ten gazociąg wprowadził także Biały Dom.
Dr Agnieszka Bryc - adiunktka na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK w Toruniu. Była członkini Rady Ośrodka Studiów Wschodnich. Specjalizuje się w problematyce międzynarodowej aktywności Rosji.

Inne artykuły i podcasty Agnieszki Bryc
Dzisiejsza agresja Rosji uruchomi kolejne, co zapowiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, a także administracja amerykańska.

Kroki, jakie powinna podjąć społeczność międzynarodowa w stosunku do Ukrainy, podpowiada jej minister spraw zagranicznych Dmitrij Kuleba. Po pierwsze, dewastujące sankcje, w tym obejmujące system SWIFT (wykluczające Rosję z systemu globalnych operacji finansowych). Po drugie, pełna izolacja. Po trzecie, dozbrojenie Ukrainy. Po czwarte, pomoc finansowa i humanitarna.