Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Transatlantyk / 19.04.2022
Piotr Pogorzelski

Londongrad się kończy. Rosja sama niszczy swoje zdobycze

Brytyjczycy rozumieją, że wydarzenia w Ukrainie mają wpływ na ich sytuację - podkreśla Artur Kieruzal, korespondent Radia 357 w Londynie. Wielka wojna rozpoczęta 24 lutego ponownie skierowała spojrzenia na wschód i dodała sił polityce wschodniej Wielkiej Brytanii.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



- Brytyjczycy zdają sobie z tego sprawę, co zresztą mówił minister obrony Ben Wallace kilka tygodni temu, że Wielak Brytania musi zaangażować się w ten konflikt, bo jej granice zaczynają się nie na białych klifach w Dover, a na wschodniej flance NATO - mówi Artur Kieruzal, korespondent Radia 357.

Dziennikarz dodaje w podcaście "Po prostu Wschód", że władze w Londynie zdały sobie sprawę, że rosyjscy oligarchowie mają za duże wpływy polityczne i gospodarcze na Wyspach, co obejmuje rynek nieruchomości. Politycy, a przede wszystkim członkowie Partii Konserwatywnej, otrzymywali wsparcie finansowe od Rosjan, o czym zresztą byli zobowiązani informować służby specjalne.

- Rosjanom chodziło o zbudowanie ciepłego wizerunku Rosji, co po części im się udało, ale za każdym razem, gdy dochodziło do prób otrucia, czy zamordowania byłego agenta, ten wysiłek był niszczony. [...] Nawet te wpływy budowane miękką polityką zagraniczną, przez wpływy biznesowe, nie były w stanie zakryć prawdziwych intencji Kremla, czyli wniknięcia w świat polityki brytyjskiej - dodaje.

W rozmowie z korespondentem Radia 357 w Londynie, także o tym, jak Wielka Brytania wraca na arenę międzynarodową po brexicie, pomocy dla ukraińskiej armii i imporcie rosyjskich surowców energetycznych.

Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.