Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Rosja / 31.08.2022
Agnieszka Bryc

Na Zachodzie Gorbaczow był człowiekiem, z którym można rozmawiać. Rosjanie pamiętają mu zniszczenie ZSRR

Michaił Gorbaczow, pierwszy i zarazem ostatni prezydent ZSRR, twórca pieriestrojki oraz człowiek, dzięki któremu świat przestał być podzielony na dwa zwalczające się bloki, zmarł 30 sierpnia 2022 r. w Moskwie w wieku 91 lat. Od dłuższego czasu cierpiał na chorobę nerek, a od kilku lat poddawany był hemodializom. Zostanie pochowany na moskiewskim Cmentarzu Nowodziewiczym obok żony i swojej wielkiej miłości Raisy, która zmarła w 1999 r.
Foto tytułowe
Prezydent USA Ronald Reagan i Michaił Gorbaczow podczas rozmów w Rejkiawiku w 1986 r. (Wikicommons)

Ostatni przywódca Związku Radzieckiego pozostaje szanowany i ceniony na Zachodzie, choć niekoniecznie przez rodaków. Dla nich jest nie tyle wielkim reformatorem, inicjatorem pieriestrojki i głasnosti, czyli przebudowy i jawności, lecz tym, który zdemontował supermocarstwo, jakim był ZSRR. Jest ucieleśnieniem procesu, który Władimir Putin określił mianem „największej geopolitycznej katastrofy XX wieku”.

Zamierzał system naprawić nie dokonując jego zmiany. Nie planował więc demontażu, lecz korektę państwa. Tymczasem zainicjował zmiany, których nikt nie był w stanie zahamować. Rosjanie jednak nie chcą do dziś przyznać, że ich radziecka ojczyzna była kolosem na glinianych nogach, gospodarczo niewydolnym i skazanym na niepowodzenie od samego początku. Wolą wierzyć Władimirowi Putinowi, który od lat twierdzi, że „skoro wrogowie nie zdołali pokonać historycznej Rosji [przyp. autorki. - której częścią jest ZSRR], doprowadzili więc do rozsadzenia jej od środka”.

Do rozpadu Związku Radzieckiego – jak do dziś najczęściej twierdzą Rosjanie – doprowadziła nie dysfunkcjonalność państwa, lecz układy białowieskie, spisek wrogich potęg oraz nieporadne przywództwo Michaiła Gorbaczowa. To trzy najczęściej wskazywane powody dezintegracji ZSRR w cyklicznym od 2006 r. badaniu opinii publicznej niezależnego Centrum Lewady. Jedynie 12-15 proc. Rosjan jest skłonnych przyznać, że powodem była „niesprawna gospodarka przeciążona militaryzacją, a przy tym stagnacja i bieda”.

Stosunek do ostatniego przywódcy ZSRR pozostaje, łagodnie mówiąc, niechętny. Centrum Lewady od dwóch dekad pyta Rosjan o ocenę rządzących polityków. Sympatia wobec Michaiła Gorbaczowa oscyluje na poziomie bliskim zeru, nie przekracza bowiem 1-2 proc. Jedna trzecia jest wobec niego obojętna, 30 proc. niezadowolona, a 13 proc. ustosunkowana wręcz wrogo. Podobnie wysoki antyrating ma jedynie Borys Jelcyn, co nie dziwi, bo kontynuował gorbaczowski kurs.
Michaił Gorbaczow z żoną z wizytą u Margaret Thatcher w 1989 r. (Wikicommons)

Wyglądał i myślał "inaczej"

Niedoceniany w kraju estymą cieszył się na Zachodzie. W uznaniu roli, jaką odegrał w procesie pokojowym został uhonorowany w 1990 roku Pokojową Nagrodą Nobla. Nie doszłoby do tego, gdyby jeszcze w grudniu 1984 r. nie zachwyciła się nim premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Po ich pierwszym spotkaniu w Londynie w wywiadzie dla BBC wypowiedziała słynne słowa: -„To człowiek, z którym można rozmawiać”.

Między żelazną damą a młodym, dynamicznym i zupełnie nieprzypominającym geriatrycznych członków Politbiura zaiskrzyło. Gorbaczow był w każdym względzie wyjątkowy. Najmłodszy gensek [Sekretarz Generalny KPZR], gdyż kiedy w 1985 r. przejmował władzę na Kremlu miał zaledwie 54 lata, w niczym nie przypominał betonu partyjnego. Był elegancki, dobrze ubrany i, o zgrozo, o pogodnym usposobieniu.

Na spotkanie do Londynu poleciał z żoną Raisą, co zaskoczyło nie tylko dziennikarzy i polityków brytyjskich, lecz zdumiało samych Rosjan. Nie było bowiem w zwyczaju, aby oficjele pokazywali się publicznie z żonami, a jeśli już do tego dochodziło, to stanowiły one milczące i bezobjawowe tło. Z tego powodu Raisę Rosjanie pokochali dopiero po jej śmierci.

Gorbaczow nie dość, że wyglądał inaczej, to myślał inaczej. Otwarcie proponował „nowe myślenie”. Wierzył w socjalizm z ludzką twarzą. Uważał, że Wschód i Zachód zmierzają do tego samego celu, lecz z różnych stron. Był przekonany, że wolność jest lepsza od nie-wolności oraz że nie trzeba łamać ludzi, wystarczy z nimi rozmawiać. Skracał dystans i wchodził w tłum. Nie bał się ludzi, co świetnie przedstawia pamiętne zdjęcie z wizyty w Leningradzie w marcu 1985 r. Gorbaczowa zatopionego wręcz w tłumie.

Miał inne podejście do rządzenia państwem. Jego poprzednicy, Jurij Adropow i Konstantin Czernienko, chcąc poprawić sytuację przykręcali śrubę. Gorbaczow odwrotnie – luzował ją. Zamiast represjonować, liberalizował system. Jego stosunek do metod stalinowskich – jak wspominał – ukształtował w nim dziadek, chłop z kraju stawropolskiego, aresztowany w czasie Wielkiego Terroru. Znacznie później, już podczas studiów prawniczych na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie, zaprzyjaźnił się ze Zdenkěm Mlynářim z Czechosłowacji, jednym z architektów późniejszej Praskiej Wiosny zduszonej przez radzieckie czołgi w 1968 r.

Z Margaret Thatcher i Ronaldem Reaganem stworzyli nową Wielką Trójkę, która doprowadziła do odprężenia politycznego, ograniczenia arsenałów jądrowych i finalnie zakończenia zimnej wojny. O bezpieczeństwie Gorbaczow mówił w kategoriach „wspólnego domu”, budowy zaufania i odejścia od doktryny Breżniewa. Co oznaczało, że nowe władze na Kremlu nie powstrzymywały przemian zachodzących w bloku wschodnim, który transformował w aksamitny i poza Rumunią w bezkrwawy sposób. Jego niechęć do rozlewu krwi pozwoliła upaść murowi berlińskiemu w 1989 r. Stacjonujące wciąż w NRD wojska radzieckie otrzymały rozkaz nieinterwencji, czego – jak wielokrotnie powtarzał później w wywiadach – nigdy nie żałował. W pełni skoncentrowany na przemianach wewnętrznych redukował zaangażowanie międzynarodowe, w tym zakończył trwającą dziesięć lat interwencję w Afganistanie.

Od reform do rozpadu

Lawinę zmian próbowali powstrzymać w sierpniu 1991 r. puczyści pod przewodnictwem Gienadija Janajewa, wiceprezydenta i współpracownika Gorbaczowa. Jego trzon stanowiło osiem osób, w tym sześć z wewnętrznego kręgu Gorbaczowa. Ogłosili stan wyjątkowy, wprowadzili wojsko do Moskwy, a prezydenta odizolowali na daczy na Krymie. Pucz się nie powiódł i jedynie przyspieszył proces rozpadu państwa, w którym od kilku lat ożywały kwestie narodowościowe, zwłaszcza na Kaukazie oraz w republikach bałtyckich. Co ważne, Litwini nie zapomną Gorbaczowowi tego, że w styczniu 1991 r. wysłał tam czołgi, a później odmówił zeznań jako świadek w procesie wileńskiej krwawej niedzieli.

Władzę ostatecznie odebrał mu jego największy rywal, Borys Jelcyn. Formalnie ustąpił sam w grudniu 1991 r. po podpisaniu przez przywódców Rosji, Ukrainy i Białorusi układu o rozwiązaniu ZSRR i utworzeniu Wspólnoty Niepodległych Państw. Na Kremlu ściągnięto flagę radziecką z sierpem i młotem, a zawieszono trzykolorową rosyjską z dwugłowym orłem. Niedocenianą zasługą Gorbaczowa jest niewątpliwie to, że pełnię władzy, w tym walizkę z kodami do broni jądrowej, oddał pokojowo.


Po odejściu z polityki założył Międzynarodową Fundację Studiów Społeczno-Ekonomicznych i Politycznych (Fundacja Gorbaczowa), Green Cross International oraz Forum Nowej Polityki. Był też jednym z inicjatorów Forum Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla. Wystąpił w kilku reklamach, w tym Pizzy Hut oraz markowych toreb Louis Vuitton, bo w odróżnieniu od Władimira Putina nie wzbogacił się w polityce. Chciał do niej wrócić jeszcze w wyborach prezydenckich 1996 r., lecz już wtedy był outsiderem, którego poprało pół procent głosujących.

Nie mieszał się do polityki, choć nie wahał się krytykować Putina. Robił to w dość wyważony, czyli w typowy dla siebie sposób. Obecnemu prezydentowi zarzucał przede wszystkim to, że wyprowadza Rosję z Zachodu, rujnuje mozolnie budowane zaufanie, wypracowane bezpieczeństwo oraz powiązania z Europą oraz USA. Z drugiej strony nie potępił oficjalnie aneksji Krymu w 2014 r., a na temat napaści na Ukrainę w lutym tego roku nie chciał się wypowiadać.

Jego śmierć oznacza, że odszedł ostatni z wielkich światowych liderów, którzy demontowali stary, dwubiegunowy podział świata. W 2004 r. zmarł Ronald Reagan, a dziewięć lat później Margaret Thatcher. A przy tym czwarty już w tym roku, przy tym najważniejszy, dekonstruktor imperium radzieckiego. W maju odeszli dwaj sygnatariusze umowy białowieskiej - Stanisłau Szuszkieiwcz pierwszy przywódca niepodległej Białorusi oraz Leonid Krawczuk pierwszy prezydent Ukrainy. W czerwcu także Gienadij Burbulis, bliski współpracownik Borysa Jelcyna i uczestnik rozmów w Białowieży.
Dr Agnieszka Bryc - adiunktka na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK w Toruniu. Była członkini Rady Ośrodka Studiów Wschodnich. Specjalizuje się w problematyce międzynarodowej aktywności Rosji.

Inne artykuły Agnieszki Bryc

Andriej Graczow, b. sekretarz Michaiła Gorbaczowa napisał w biografii wydanej w Polsce w 2003 r.: „Ludzie będą go wspominać i pamiętać – jedni chwaląc, drudzy przeklinając. Niewątpliwie XX wiek pozostanie epoką Gorbaczowa, chociażby dlatego, że to właśnie on zakończył główny konflikt stulecia i przewróciwszy kartę historii pozwolił pisać ją dalej, poczynając od czystej stronicy”.