Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Rosja / 27.06.2023
Andreas Umland

Wielu na Zachodzie akceptuje zajęcie Krymu przez Rosję. To poważny i niebezpieczny błąd

Jedną z przyczyn rosyjskiej inwazji w 2022 roku była potrzeba umocnienia okupacji Krymu. Kwestii końca wojny nie można zatem rozpatrywać niezależnie od statusu półwyspu, inaczej każdej ze stron grozi niezadowalające ją status quo.
Foto tytułowe
(Shutterstock)


Nieukraińscy decydenci i analitycy zajmujący się Rosją i Ukrainą powszechnie uznają motywy pełnoskalowej inwazji z 24 lutego 2022 roku za destrukcyjne i ludobójcze. Dlatego zgadzają się, że Kijów powinien jak najszybciej wyzwolić większość Ukrainy kontynentalnej (lub nawet całą) środkami zarówno militarnymi, jak i niemilitarnymi. Z kolei zajęcie przez Moskwę Krymu dziewięć lat temu często jest przez nich akceptowane jako fakt dokonany. Czasami takie twierdzenia formułują w odniesieniu do wysokiego poziomu osobistego zaangażowania Władimira Putina w rozszerzenie w 2014 roku – z jego punktu widzenia – rosyjskiego terytorium państwowego. Niekiedy Kreml podnosi kwestię znaczenia Krymu i jego największego miasta, Sewastopola, dla całego regionu bądź rzekomo fundamentalnej roli, jaką miały odegrać w rosyjskiej historii.

Geostrategiczne znaczenie Półwyspu Krymskiego jest dla części obserwatorów powodem do poparcia idei odzyskania tej części terytorium przez Ukrainę. Gdyby Moskwa nadal kontrolowała Krym, miałoby to daleko idące konsekwencje nie tylko dla ukraińskiej geopolityki, stabilności i szlaków handlowych. Byłoby to również niebezpieczne dla innych krajów czarnomorskich, a także dla NATO i Unii Europejskiej, do których należą niektóre z państw nadbrzeżnych.

Uzasadnione są obawy, że dalsza okupacja Krymu przez Rosję pozwoli Kremlowi przekształcić Morze Czarne, tak jak to już uczynił z Morzem Azowskim, w rosyjskie jezioro. Sprzeczne interesy na Morzu Czarnym z jednej strony Rosji, a z drugiej Bułgarii, Gruzji, Rumunii czy Turcji – o samej Ukrainie nie wspominając – są oczywiste. Mają one znaczny potencjał przyszłej eskalacji napięć w regionie, co stanowi istotny argument przemawiający za jak najszybszym powrotem Krymu do Ukrainy.

Jest to jednak linia rozumowania, która działa także w przeciwnym kierunku. Zwiększone bezpieczeństwo i kontrola, jakie Kijów uzyskałby na Morzu Czarnym po wyzwoleniu półwyspu, będą postrzegane jako ograniczenie wpływów Moskwy. W tej grze o sumie zerowej im większe będą geostrategiczne zyski Ukrainy, tym większe będą straty Rosji. Szersze znaczenie Krymu dla bezpieczeństwa i polityki jest zatem ważnym, ale także trudnym argumentem dla zwolenników Ukrainy. Rzekomi realiści mogą go odwrócić, twierdząc, że samo geostrategiczne znaczenie Krymu jest tak dużym wyzwaniem, że należy ten argument odrzucić.



Krótkowzroczność pragmatyków


Wykluczenie powrotu półwyspu czarnomorskiego pod kontrolę Kijowa z rozważań nad scenariuszami zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej jest w tym kontekście często przedstawiane jako pragmatyczne. Na pierwszy rzut oka może to rzeczywiście wydawać się rozsądnym planem posunięcia się naprzód i wyznaczenia osiągalnych celów. Takie myślenie pomija jednak istotne geograficzne, gospodarcze i polityczne realia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Krymu.

Podejście to błędnie interpretuje bądź fałszywie przedstawia kluczowe źródła i dynamikę eskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego w 2022 roku, jeśli nie wcześniej. Zajęcie przez Moskwę terytoriów południowo-wschodniej Ukrainy w zeszłym roku było nie tylko napędzane nadrzędnymi celami zniszczenia państwa i narodu ukraińskiego oraz przejęcia kontroli politycznej nad całym krajem. Miało ono również na celu wsparcie rosyjskiej aneksji Krymu, która miała miejsce osiem lat wcześniej.

W przeciwieństwie do niedawnej nielegalnej ekspansji terytorium państwowego Rosji na południe Ukrainy, przejęcie przez Moskwę półwyspu w 2014 roku było entuzjastycznie wspierane przez większość Rosjan. Do dziś jest on wysoko ceniony przez obywateli i elity Rosji. Okupacja Krymu pozostaje źródłem legitymizacji i popularności reżimu Putina.

Pierwsza rosyjska aneksja była jednak przedsięwzięciem niekompletnym, kosztownym i ryzykownym. Dodała ona nielegalną eksklawę do rosyjskiego terytorium państwowego z dala od głównych ziem Rosji. Pod względem zabezpieczenia ekonomicznej i geopolitycznej żywotności okupowanego Krymu, właściwe włączenie półwyspu do nielegalnie rozszerzonej Rosji zostało zakończone dopiero w 2022 roku.




W tym kontekście strategiczny podział zachodniej polityki wobec Moskwy na zakończenie rosyjskiej okupacji Ukrainy kontynentalnej z jednej strony, a z drugiej na odroczenie cofnięcia rosyjskiej aneksji ukraińskiego Krymu, jest błędny. Obecna okupacja półwyspu przez Rosję mogłaby być hipotetycznie kontynuowana po częściowym przywróceniu integralności terytorialnej Ukrainy na kontynencie. Ten popularny na Zachodzie scenariusz byłby jednak nie tylko niezadowalający dla Kijowa. Stanowiłby również strategiczne wyzwanie dla Moskwy na co najmniej cztery sposoby.


Problem słodkiej wody


Po pierwsze, w latach 2014–2022 gospodarka okupowanego Krymu stanęła w obliczu rosnącego deficytu wody. Półwysep zawsze dysponował jej ograniczonymi rezerwami. Problem ten został rozwiązany u schyłku i po upadku ZSRR, kiedy Kanał Północnokrymski doprowadził słodką wodę z Dniepru przez południowe ziemie Ukrainy na półwysep przez Przesmyk Perekopski.

Kiedy Rosja zaanektowała Krym w 2014 roku, Ukraina zablokowała działanie Kanału Północnokrymskiego. W rezultacie rosyjska administracja okupacyjna coraz bardziej wyczerpywała skromne lokalne zasoby słodkiej wody na półwyspie, niszcząc jego równowagę ekologiczną, aby utrzymać gospodarkę i infrastrukturę, w tym instalacje wojskowe.

W przeciwieństwie do lat 60., kiedy budowano Kanał Północnokrymski, obecnie istnieje wiele technologii odsalania wody morskiej na skalę przemysłową. Od czasu zajęcia półwyspu Moskwa nie zbudowała jednak na Krymie ani jednego zakładu odsalania wody, nie pociągnęła też ani jednego rurociągu ze słodką wodą z południowej Rosji. Rosnący deficyt wody i bezczynność Kremla w tym zakresie wskazywały na jego strategię: z każdym rokiem prawdopodobieństwo wojny o przejęcie Kanału Północnokrymskiego stawało się coraz większe. Wiosną 2022 roku Moskwa tymczasowo rozwiązała tę kwestię, przejmując i ponownie otwierając kanał.

Częściowe przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy z pozostawieniem Krymu pod kontrolą Moskwy doprowadziłoby do drugiego trwałego zamknięcia Kanału przez Kijów. Z politycznego punktu widzenia nie można oczekiwać, że Ukraina będzie wspierać dalszą okupację swojego terytorium przez Rosję. Zgodnie z prawem międzynarodowym Kijów nie mógłby również wspierać nielegalnej aneksji poprzez dostarczanie wody. Oznacza to, że wyzwolenie Ukrainy kontynentalnej, ale nie Krymu, oznaczałoby dla Rosji do status quo z lat 2014–2022. Taki scenariusz jest istotnym problemem dla przyszłości rosyjskiej aneksji półwyspu i wyzwaniem, którego zarówno Moskwa, jak i Kijów są w pełni świadome.


Brak połączenia lądowego


Drugim wyzwaniem stojącym przed okupowanym Krymem w latach 2014–2022 był brak korytarza lądowego do Rosji. Szybkie wzniesienie przez Moskwę i otwarcie w 2019 roku Mostu Kerczeńskiego częściowo rozwiązało tę kwestię. Zakończyło to zależność Rosji od trudnych dostaw promami czarnomorskimi operującymi z portów w rosyjskim Kraju Krasnodarskim i na Półwyspie Kerczeńskim na Krymie.

Wiadukt transportowy nad Cieśniną Kerczeńską nie rozwiązał jednak w pełni głównej kwestii ekonomicznej okupowanego przez Rosję Krymu. Rosyjskie instytucje, firmy i obywatele do niedawna nie mogli korzystać z południowych terenów Ukrainy w celu transportu towarów lub osób. Rozwój gospodarczy półwyspu był ograniczony. Korzystanie z Mostu Kerczeńskiego nadal oznaczało kosztowny i czasochłonny objazd dla tranzytu między centralną Rosją a Krymem. Zbombardowanie mostu przez Ukrainę w październiku 2022 roku zilustrowało ponadto kruchość tego szlaku transportowego.

Dopiero zbrojne zajęcie południowo-wschodniego terytorium Ukrainy w 2022 roku teoretycznie umożliwiło Moskwie rozwiązanie tej kwestii. Rosyjskie aneksje ukraińskich obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego wynikały przede wszystkim z „irracjonalnego” irredentyzmu. Podważały suwerenność i państwowość Ukrainy, jako odległy cel mając przejęcie kontroli nad centralną władzą polityczną w Kijowie. Były również motywowane „racjonalnymi” względami obecnych i przyszłych potrzeb okupowanego Krymu. Jak dotąd nowy most lądowy przez południowo-wschodnią Ukrainę ma ograniczone zastosowanie dla Rosji ze względu na pobliską linię frontu. Niemniej aneksja z 2022 roku otworzyła Moskwie możliwości lepszego radzenia sobie z różnymi wyzwaniami rozwojowymi, obronnymi i logistycznymi okupowanego półwyspu.
(Shutterstock)



Geopolityczny impas


Trzecim problemem związanym z zajęciem Krymu przez Rosję jest jego ogólnie niepewny status w kontekście regionu i zagadnień bezpieczeństwa politycznego. Krym leży daleko od centrum Rosji; geograficznie i historycznie należy do południowej Ukrainy. Wbrew powszechnemu postrzeganiu przez pozaukraińską opinię publiczną półwysep był prawie zawsze administracyjnie powiązany z ukraińskimi ziemiami na północy. Tak było w przypadku Chanatu Krymskiego (przed 1783 rokiem), Imperium Carskiego (1802–1917), Związku Radzieckiego (1954–1991) i niepodległego państwa ukraińskiego (1991–2014).


Przed zdobyciem przez Katarzynę Wielką w 1783 roku Chanat Krymski obejmował również dzisiejszą Ukrainę kontynentalną na północ od półwyspu. W następnym okresie carskim Krym był częścią guberni Taurydzkiej imperium Romanowów. Ten duży okręg administracyjny zjednoczył znaczną część obecnej południowej Ukrainy. Gubernia Taurydzka obejmowała półwysep, południowe ukraińskie ziemie oraz znaczną część wybrzeża Morza Czarnego. Okręg nie obejmował jednak żadnego terytorium dzisiejszej Federacji Rosyjskiej.

Przez większość okresu sowieckiego Krym należał do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USSR). Jedynie w latach 1922–1954 był formalnie częścią Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (RFSRR) w ramach Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wkrótce po śmierci Stalina w 1953 roku półwysep został, na mocy zgodnej decyzji ówczesnego kolektywnego przywództwa ZSRR, przeniesiony z RFSRR do USRR.

Powodem tego nagłego posunięcia nie był rzekomy kaprys radzieckiego przywódcy Nikity Chruszczowa. W rzeczywistości jego władza jako nowo mianowanego pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego nie została jeszcze wówczas skonsolidowana. Zjednoczenie Krymu i ziem ukraińskich w 1954 roku było napędzane administracyjną racjonalizacją i ekonomiczną kalkulacją, zwykłymi faktami geograficznymi i potrzebami logistycznymi powojennego rozwoju gospodarczego Krymu.

W rezultacie okres sowiecki – ponownie wbrew powszechnemu postrzeganiu przez zagranicę – wzmocnił handlowe, społeczne i kulturowe powiązania półwyspu z kontynentalnymi ziemiami ukraińskimi. Po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości półwysep stał się Autonomiczną Republiką Krymu. Podczas gdy w latach 90. był na nim obecny separatyzm, rozwój półwyspu charakteryzował się spokojem i pokojem, zwłaszcza w porównaniu z przemocą na dużą skalę w pobliskiej byłej Jugosławii, Mołdawii, Czeczenii, Gruzji i Azerbejdżanie. Etnicznie nieukraińska część ludności Krymu – Rosjanie, Tatarzy i inne mniejszości półwyspu – stała się nieodłączną częścią posowieckiego ukraińskiego społeczeństwa i narodu politycznego.

W 2014 roku Kreml próbował aneksją przeciwdziałać tym podstawowym naturalnym i historycznym warunkom istnienia Krymu w ramach Ukrainy, ale nie mógł ich unieważnić wtedy i nie może tego zrobić teraz. Zajmując półwysep, Rosja postąpiła wbrew pewnym podstawowym faktom geograficznym, politycznym, gospodarczym i kulturowym, które nie tylko ukształtowały przeszłość Krymu. Te fundamentalne okoliczności są nadal obecne i będą kształtować przyszłość półwyspu.


Problem ciągłej izolacji


Czwartym wyzwaniem okupowanego przez Rosję Krymu jest to, że nie tylko sama aneksja, ale także jej międzynarodowe następstwa zwiększyły niepewność gospodarczą i polityczną półwyspu. Półwysep jest obecnie objęty silnymi sankcjami i izolowany na arenie międzynarodowej. Od 2014 roku pozostaje odcięty od handlu zagranicznego i inwestycji, od prawie całej nierosyjskiej turystyki, a także od światowej wymiany kulturalnej i naukowej.

Nieuznawany za terytorium Rosji przez większość krajów świata, Krym prawnie pozostaje ziemią ukraińską niezależnie od tego, kto kontroluje go politycznie. Nie stracił swojego specyficznego statusu jako region okupowany, a nie właściwie rosyjski. W tym stanie przez ostatnie dziewięć lat półwysep rozwijał – nawet w porównaniu z samą Rosją – coraz bardziej depresyjne i represyjne życie polityczne, społeczne i kulturalne.

Od końca lutego 2014 roku do końca lutego 2022 roku Krym znajdował się na politycznej ziemi niczyjej między Federacją Rosyjską a Ukrainą kontynentalną. Zajęte w 2022 roku części ukraińskich obwodów chersońskiego i zaporoskiego nie zapewniły jak dotąd bezpiecznego korytarza transportowego ani silnego połączenia z Rosji na Krym. Wojna szaleje na nowo przyłączonych do Rosji obszarach Ukrainy.

Od późnej wiosny 2023 roku wydaje się, że plan Kremla dotyczący silnego połączenia Krymu z Rosją poprzez aneksje może nigdy się nie zmaterializować. Nawet w mało prawdopodobnym przypadku, gdy Moskwa nadal będzie kontrolować południowo-wschodnią część Ukrainy, stopień niepewności geopolitycznego położenia Krymu zostanie utrzymany. Kiedy Ukraina militarnie wyzwoli lub w inny sposób odzyska swoje terytoria na północ od okupowanego półwyspu, kruchość odizolowanej pozycji strategicznej Krymu wzrośnie jeszcze bardziej i stanie się coraz bardziej istotna pod względem politycznym. Kreml powróci do punktu wyjścia w swoich wysiłkach na rzecz integracji zaanektowanego półwyspu.



Wszystko albo nic


Z punktu widzenia Kijowa imperatywy są jasne. Utrzymanie rosyjskiej obecności wojskowej na Krymie pozostanie poważnym zagrożeniem militarnym dla Ukrainy kontynentalnej, poważnie skomplikuje też obronę innych nierosyjskich obszarów Morza Czarnego. Moskwa mogłaby skutecznie je odciąć, stosując taktykę A2/AD [ang. anti-access/area denial, skupiającą się na stłumieniu wrogich działań na danym terytorium i zablokowaniu dostępu do niego siłom z zewnątrz – przyp. red.]. Los półwyspu jest kluczową kwestią dla wszelkich wysiłków zmierzających do zmniejszenia przyszłego rosyjskiego zagrożenia militarnego nie tylko dla Ukrainy, ale całego regionu Morza Czarnego.

Wciąż popularna strategia rozdzielania celu wyzwolenia okupowanych obecnie ukraińskich terytoriów kontynentalnych od celu powrotu Krymu pod kontrolę Kijowa nie jest zatem drogą do trwałego bezpieczeństwa i stabilności. Byłoby to nie tylko wysoce niezadowalające dla większości Ukraińców, ale także po prostu przywróciłoby Moskwie trudną sytuację na anektowanym Krymie, która była jednym z powodów inwazji w 2022 roku. Integracja okupowanego półwyspu z rosyjskim państwem i gospodarką ponownie stałaby się bardziej kosztownym i niepewnym przedsięwzięciem niż obecnie.

Poprzez niedawne aneksje ukraińskiego terytorium Moskwa zamknęła się w nieelastycznej pozycji geostrategicznej. Prędzej czy później może potrzebować zawieszenia broni, jeśli nie stabilnego pokoju, ze względów ekonomicznych. Jednak rosyjska mitologia narodowa obejmuje teraz Krym w ramach wyobrażonego głównego terytorium narodu rosyjskiego. Jego znaczenie dla tej mitologii jest już zbyt duże, by Kreml zgodził się na powrót półwyspu pod jurysdykcję Kijowa.

W rezultacie dla Kremla kwestia krymska oznacza wszystko albo nic w odniesieniu do jego terytorialnych nabytków z 2014 i 2022 roku. Kreml potrzebuje półwyspu, aby utrzymać legitymizację i popularność reżimu. Jednak okupowany przez Rosję Krym potrzebuje ukraińskich terenów na północy, aby stać się samowystarczalnym, okupowanym, zintegrowanym z Rosją regionem.

Kijów może więc mieć nadzieję na uwolnienie okupowanych ziem wraz z półwyspem tylko poprzez zbrojne wyzwolenie lub silną presję militarną i ekonomiczną na rosyjskie wojska stacjonujące na odizolowanym Krymie. Zachód powinien wspierać Kijów w osiągnięciu tego celu wszelkimi możliwymi środkami, w tym m.in. rakietami dalekiego zasięgu i myśliwcami.


Kachowka


6 czerwca, już po ukończeniu tego artykułu, rosyjskie wojska okupacyjne zniszczyły zaporę w Kachowce na Dnieprze. Wynikająca z tego powódź miała niszczycielskie skutki dla południowo-wschodniej części Ukrainy. Czyn naruszył literę protokołu dodanego do Konwencji Genewskiej w 1977 roku zakazującego niszczenia zapór wodnych do celów wojskowych ze względu na wysokie ryzyko szkód wśród ludności cywilnej.

Wyczerpanie zbiornika Kachowka oznacza również, że do tej pory częściowo działający Kanał Północnokrymski stał się ponownie bezużyteczny. Ten rezultat rosyjskiego aktu terroru w Kachowce wydaje się wskazywać na ograniczone znaczenie rosyjskiej kontroli nad terytoriami Ukrainy na północ od Krymu dla kontynuacji nielegalnej okupacji półwyspu przez Moskwę.

Jednak krymski cel rosyjskiej inwazji na pełną skalę w 2022 roku był tylko jednym z kilku, być może nie najważniejszym czynnikiem napędzającymi eskalację. Cel ten był i jest podporządkowany zamiarowi Kremla podporządkowania sobie całej Ukrainy. Co więcej, nie należy przeceniać racjonalności i konsekwencji rosyjskiej strategii wojskowej i podejmowania decyzji. Czasami lewa ręka może nie wiedzieć, co robi prawa.

Wczesnym latem 2023 roku mogły pojawić się również nowe rosyjskie kalkulacje polityczne stojące za wyłączeniem z eksploatacji Kanału Północnokrymskiego. Być może Moskwa doszła do wniosku, że Krymu nie da się obronić, że nie da się zapobiec izolacji okupowanego półwyspu, jeśli trwająca ukraińska kontrofensywa zakończy się sukcesem. W takim przypadku Kreml mógł mieć motywację, by zapobiec odzyskaniu przez Ukrainę funkcjonującego Kanału Północnokrymskiego, co mogłoby się stać argumentem wobec ludności Krymu i społeczności międzynarodowej, aby przywrócić półwysep pod kontrolę Ukrainy.

Wraz ze zniknięciem możliwości dostarczania dużych ilości słodkiej wody na Krym w najbliższej przyszłości, zarówno Moskwa, jak i Kijów staną w obliczu narastających problemów infrastrukturalnych. Dopóki półwysep znajduje się pod rosyjską okupacją, Kreml będzie odpowiedzialny za brak wystarczającej ilości wody, jednak po wyzwoleniu Krymu przez Kijów ciężar ten spadnie na barki Kijowa. Biorąc pod uwagę tę perspektywę, decyzja Moskwy o uniemożliwieniu przyszłego przepływu wody z Dniepru na Krym przez Kanał może być interpretowana jako poparcie argumentu dotyczącego znaczenia południowo-wschodniej Ukrainy dla półwyspu.

Dr Andreas Umland jest analitykiem w Sztokholmskim Centrum Studiów nad Europą Wschodnią (SCEEUS) Szwedzkiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (UI), w którym obecnie bierze udział w przygotowywaniu raportu na temat przeszkód w negocjacjach rosyjsko-ukraińskich.

Inne artykuły Andreasa Umlanda
Państwa trzecie – przede wszystkim te w regionie Morza Czarnego – oraz międzynarodowe organizacje chcące pomóc Ukrainie powinny już teraz zacząć myśleć o możliwych sposobach rozwiązania lub przynajmniej złagodzenia rosnącego problemu Krymu ze słodką wodą. Te rozważania i przygotowania mogą dotyczyć środków mających na celu przywrócenie, przynajmniej częściowe, działania Kanału Północnokrymskiego, szybkiej budowy zakładów odsalania wody na Krymie bądź rozważenia transportu wody na półwysep rurociągami lub drogą morską. Najbardziej zrównoważonym rozwiązaniem może być wyposażenie Krymu w kilka zakładów odsalania i niezbędną infrastrukturę energetyczną. Ostatecznie mogłoby to trwale uniezależnić dostawy słodkiej wody na półwysep od źródeł zewnętrznych.