Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Rosja / 22.01.2026
Beka Iromashvili
Czas rozwiać zachodnie złudzenia o rosyjskiej opozycji
Zachodnie instytucje traktują wygnanych rosyjskich opozycjonistów jako demokratyczną alternatywę dla Putina. W rzeczywistości rosyjskiej emigracyjnej opozycji brakuje społecznej legitymizacji. Jest za to głęboko podzielona i często przedkłada rosyjskie poczucie krzywdy nad cierpienia Ukraińców
Rosyjska opozycja na marszu w Moskwie, maj 2012 (Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
2 października 2025 r. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (PACE) podjęło decyzję o utworzeniu „platformy dialogu” z rosyjskimi siłami demokratycznymi na uchodźstwie. Inicjatywa ta ma na celu zinstytucjonalizowanie współpracy z przedstawicielami opozycji, którzy według PACE muszą być „osobami o najwyższych standardach moralnych”, zaangażowanymi w promowanie wartości Rady Europy, suwerenności, niezależności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz zmiany reżimu w Rosji.
Jednak nadal istnieje głęboka przepaść między oczekiwaniami Zachodu a stosunkiem Rosjan wobec opozycji przebywającej na wygnaniu, zarówno pod względem wartości, jak i ich rzeczywistego potencjału mobilizowania, jednoczenia i reprezentowania rosyjskiego społeczeństwa.
Złudzenie reprezentacji
Istnieje znaczna rozbieżność między zachodnimi założeniami, postawami społecznymi w Rosji, a rosyjską opozycją na uchodźstwie, którą często postrzega się jako mediatora między społeczeństwami zachodnimi i społeczeństwem rosyjskim. Zachód, który zakłada, że osoby określające się jako rosyjska opozycja na emigracji rzeczywiście reprezentują rosyjskie społeczeństwo, posiadają polityczny autorytet i cieszą się znaczącym poparciem wśród obywateli Rosji. Rosyjska opozycja najwyraźniej internalizuje i reprodukuje tę iluzoryczną legitymizację.
PACE wyraźnie określa rosyjskie siły opozycyjne na uchodźstwie jako „legalną alternatywę dla reżimu Putina”. Podobnie podczas panelu zatytułowanego „Rosja po Putinie” na Światowym Forum na rzecz Demokracji Władimir Kara-Murza określany był jako rosyjski „prezydent na uchodźstwie”. Kara-Murza przedstawia się jako były więzień polityczny, a zachodnie media zapewniają mu przestrzeń do publicznych wystąpień i ukazują go jako osobę mającą autorytet w rosyjskiej polityce. Analogiczne postawy prezentowane są wobec innych postaci rosyjskiej emigracji politycznej, co pokazuje, że zachodnie instytucje, organizacje i media często nie potrafią odróżnić politycznych aspiracji od rzeczywistości.
Nastroje społeczne w Rosji wyraźnie kontrastują z tymi założeniami. Co trzeci Rosjanin uważa emigrantów za zdrajców ojczyzny, a 40 procent twierdzi, że nie wierzą oni w jej przyszłość. Łącznie ponad 70 procent ma negatywne zdanie o osobach, które opuściły kraj. W tych warunkach nie dziwi fakt, że opozycja na emigracji nie cieszy się pozytywną opinią. Rzeczywistość jest jednak znacznie gorsza. Wśród około 40 procent Rosjan, przekonanych, że kraj zmierza w złym kierunku, postacie takie jak Julia Nawalna, Michaił Chodorkowski i Garry Kasparow są oceniane negatywnie. Zdecydowana większość Rosjan nie wie nawet o istnieniu Władimira Kara-Murzy. Rosyjskie społeczeństwo nie uważa tych osób za znaczące politycznie, a ich wpływ na opinię publiczną w kraju pozostaje bardzo ograniczony.
Oprócz braku uznania niektóre postaci opozycji aktywnie zrażały do siebie kluczowe grupy rosyjskiego społeczeństwa, zwłaszcza mniejszości etniczne. Najnowszym przykładem jest Kara-Murza, który argumentował, że Rosjanom psychologicznie trudniej jest zabijać Ukraińców, ponieważ są oni, jego zdaniem, bardzo bliscy kulturowo, językowo, religijnie i historycznie, stwierdzając, że „jesteśmy tacy sami”. Sugerował, że osobom z „innej kultury” łatwiej jest zabijać Ukraińców. Stwierdzenie to spotkało się z szeroką krytyką ze strony przedstawicieli mniejszości etnicznych i zostało uznane za niezgodne z faktami: większość osób popełniających zbrodnie wojenne w Ukrainie ma słowiański wygląd i nosi słowiańskie imiona. Słowa te potępiono również jako kolonialne, rasistowskie i biało-nacjonalistyczne oraz będące domyślnym zaprzeczeniem ukraińskiej tożsamości narodowej i dehumanizacją etnicznych nie-Rosjan, co powiela propagandę Kremla.
Zgodnie z rezolucją PACE jedna trzecia miejsc w „Platformie Dialogu” jest zarezerwowana dla przedstawicieli ludów tubylczych i mniejszości narodowych. Jednak upoważnieni reprezentanci tych społeczności informują, że rosyjska opozycja w dużej mierze unika znaczącego zaangażowania się w ich sprawy, twierdzą też, że opozycja na uchodźstwie nie wyraża ich głosu. Mniejszości etniczne stanowią około jednej trzeciej ludności Rosji i obejmują ponad 190 grup etnicznych, z których większość mieszka w regionach peryferyjnych, z dala od Moskwy i Sankt Petersburga. Ta rozbieżność wykracza poza mniejszości etniczne i odzwierciedla szerszą przepaść między opozycją na uchodźstwie a tymi, których rzekomo reprezentuje.
Wśród Rosjan, którzy sprzeciwiają się Putinowi, ale pozostali w kraju, wielu uważa, że opozycja na emigracji straciła kontakt z aktualną rzeczywistością, narracjami i reakcjami społecznymi w Rosji. Aktywiści w Rosji uważają, że emigranci moralizują „z bezpiecznej odległości”, i uznają ich wpływ za nieistotny, dopóki nie wrócą do kraju. Nawet wśród rosyjskich emigrantów panuje powszechne przekonanie, że istniejące struktury opozycyjne ich nie reprezentują, pomimo aktywnego zaangażowania liderów opozycji w takie kwestie, jak prawa emigrantów i popieranie sankcji przez instytucje zachodnie.
Sama „liberalna” opozycja wywodzi się głównie z dużych ośrodków miejskich i cieszyła się największym poparciem w latach 90. i na początku XXI w. Do 2016 r. straciła dwie trzecie swoich zwolenników określających się jako liberałowie i stała się coraz bardziej preferowaną opcją polityczną wąskiej, wykształconej i stosunkowo zamożnej grupy społecznej, skupionej przede wszystkim w Moskwie. Obecnie jej zaangażowanie polityczne koncentruje się głównie na korupcji, a nie na przedstawianiu szerszej wizji politycznej i zagranicznej.
Pomimo tych realiów zachodnie instytucje nadal inwestują kapitał polityczny i symboliczny w przyciąganie rosyjskich sił opozycyjnych do takich platform jak PACE – podmiotów, którym brakuje poparcia, legitymizacji i autorytetu w Rosji. Kontrastuje to wyraźnie ze zjednoczoną białoruską opozycją pod przewodnictwem Swiatłany Cichanouskiej, która nawet w warunkach sfałszowanych wyborów cieszyła się znacznym poparciem społecznym. Oprócz braku legitymizacji tym, co zasadniczo odróżnia rosyjską opozycję od białoruskiej, jest brak strukturalnej jedności, który sprawia, że twierdzenia o reprezentatywności są nie tylko przesadzone, ale także coraz mniej uzasadnione.
Złudzenie jedności
Obecnie na emigracji działa kilka grup opozycji rosyjskich, często przedstawianych zachodniej opinii publicznej jako pluralistyczne, ale potencjalnie zdolne do zjednoczenia się podmioty demokratyczne, które mogą rzucić wyzwanie reżimowi Putina.
Najbardziej znaną z nich jest Fundacja Walki z Korupcją (FBK), założona przez Aleksieja Nawalnego. Jej działania koncentrują się na ujawnianiu przypadków korupcji, promowaniu reform demokratycznych i działaniu na rzecz uwolnienia więźniów politycznych. Obecnie do najbardziej znanych postaci związanych z fundacją należą: Julia Nawalna – wdowa po Nawalnym, Leonid Wołkow, Maria Piewczych i Lubow Sobol.
Kolejną kluczową platformą jest Forum Wolnej Rosji, założone przez Garri Kasparowa i Iwana Tjutrina. Opowiada się ono za całkowitym zniesieniem dyktatury Putina, przywróceniem integralności terytorialnej Ukrainy i wyzwoleniem wszystkich terytoriów okupowanych przez Rosję. Forum służy jako przestrzeń koordynacyjna dla wygnanych przywódców opozycji i intelektualistów. Do znanych uczestników należą Ilja Ponomariow, Marat Gelman i Leonid Niewzlin.
Komitet Antywojenny Rosji został utworzony po rozpoczęciu pełnej inwazji na Ukrainę przez Michaiła Chodorkowskiego, byłego prezesa Jukosu i głównego sponsora opozycji. Komitet pozycjonuje się jako ruch zrzeszający Rosjan sprzeciwiających się wojnie i autorytarnym rządom Putina. Wśród jego członków znajdują się Siergiej Aleksaszenko, Dmitrij Gudkow, Siergiej Guriew, Garry Kasparow, Iwan Tyutrin, Władimir Kara-Murza (który zrezygnował 12 grudnia), Jewgienij Cziczwarkin i Anastazja Szewczenko.
Obok tych grup działa Fundacja Wolna Rosja, kierowana przez Natalię Arno i Władimira Kara-Murzę, która koncentruje się na wspieraniu społeczeństwa obywatelskiego, reform demokratycznych i praw człowieka w Rosji. Istnieją również niezależne postaci opozycyjne, takie jak Maksym Kac, które przez lata były związane z różnymi ruchami i inicjatywami.
Pomimo pokrywających się składów członkowskich i zbieżności deklarowanych celów, grupy te cechują się głębokimi podziałami organizacyjnymi i osobistymi. Charakterystyczna fragmentacja przejawia się w oskarżeniach o współpracę z rosyjskim rządem, podejrzanym finansowaniu, sporach dotyczących udziału w wyborach, oskarżeniach, a nawet doniesieniach o fizycznych konfrontacjach. Po pełnej inwazji na Ukrainę, śmierci Nawalnego i uwolnieniu działaczy opozycyjnych w ramach wymiany więźniów podziały te przerodziły się w otwarty konflikt. Podczas kilku spotkań sił opozycyjnych za granicą doszło do rywalizacji między frakcjami i sporów dotyczących legitymizacji. Utworzenie „platformy dialogu” PACE jeszcze bardziej zaostrzyło napięcia.
1 października PACE poprosiło o listę osób z rosyjskiej opozycji, spośród których zamierzało wybrać 12 uczestników platformy dialogu. Jednym z głównych kryteriów udziału było podpisanie tzw. deklaracji berlińskiej, zainicjowanej przez Komitet Antywojenny Rosji. Deklaracja stwierdza, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie jest zbrodnicza i musi zakończyć się całkowitym wycofaniem rosyjskich wojsk, przywróceniem granic uznanych przez społeczność międzynarodową, pociągnięciem do odpowiedzialności za popełnione zbrodnie, wypłaceniem odszkodowań, wymierzeniem sprawiedliwości ofiarom oraz uznaniem reżimu Putina za nielegalny.
Zarówno FBK, jak i Fundacja Wolna Rosja odmówiły podpisania deklaracji. FBK argumentowała, że inwestowanie zasobów w jednolite struktury jest nieskuteczne, a indywidualne inicjatywy są bardziej efektywne w przeciwstawianiu się reżimowi Putina. Opisała również deklarację jako „narzędzie manipulacji Chodorkowskiego”, odzwierciedlające długotrwały i głęboko osobisty konflikt między tymi podmiotami. Takie antagonizmy jeszcze bardziej pogłębiają nieufność i zniechęcają nawet niewielką liczbę Rosjan o poglądach opozycyjnych – zarówno w kraju, jak i za granicą – do przyłączania się do ruchu powszechnie postrzeganego jako toksyczny i wewnętrznie nieuczciwy.
Podziały te stały się widoczne publicznie 11 grudnia podczas kolacji zorganizowanej przez Chodorkowskiego w Paryżu, w której uczestniczyli rosyjscy opozycjoniści i członkowie kierownictwa PACE. Konfrontacja między Kasparowem a Kara-Murzą pokazała, jak głębokie są wewnętrzne spory. Spór dotyczył kilku kwestii, a przede wszystkim odmowy podpisania przez Kara-Murzę deklaracji berlińskiej. Kasparow traktował ją jako obowiązkowy „test sprawdzający”, kwalifikujący do włączenia do platformy PACE, podczas gdy Kara-Murza stwierdził, że wymaganie podpisania jej od doświadczonych aktywistów, którzy już odbyli karę więzienia, jest obraźliwe. Dodatkowe zarzuty dotyczyły rzekomych zakulisowych manewrów mających na celu włączenie członków grupy FBK do PACE, źródeł finansowania oraz kwestii legitymizacji politycznej związanych z obywatelstwem zagranicznym. Próby opóźnienia utworzenia platformy PACE zostały odrzucone przez jej przewodniczącego, który nalegał, aby proces przebiegał zgodnie z harmonogramem – 26 stycznia 2026 r.
Złudzenie wartości
Jednym z podstawowych warunków stawianych uczestnikom rosyjskich sił demokratycznych zaangażowanych przez instytucje zachodnie jest bezwarunkowe uznanie i poszanowanie suwerenności oraz integralności terytorialnej Ukrainy, uznanie zbrodni Rosji w Ukrainie, poparcie dla utworzenia Specjalnego Trybunału ds. Zbrodni Agresji przeciwko Ukrainie oraz akceptacja dla mechanizmów odszkodowań dla ofiar. Ukraina jest zatem postrzegana jako centralny filar normatywny tych inicjatyw. Jednak rosyjska opozycja, bezpośrednio lub pośrednio, nie spełnia tych kryteriów, co wskazuje na szersze złudzenie Europy polegające na oczekiwaniu, że rosyjscy opozycjoniści będą przestrzegać spójnych, opartych na zasadach wartości dotyczących Ukrainy.
W najlepszym razie znaczna część rosyjskiej opozycji nie dostrzega w pełni przestępczego charakteru rosyjskiej inwazji na Ukrainę, walki narodu ukraińskiego ani własnej odpowiedzialności moralnej i politycznej. Wspomniane wcześniej oświadczenie Kara-Murzy, w którym opisuje Rosjan i Ukraińców jako „jeden naród” o wspólnej historii i języku, nie jest odosobnionym przykładem. Od czasu wyjścia z więzienia znaczna część działalności publicznej Kara-Murzy koncentruje się na popieraniu zniesienia sankcji wobec „zwykłych Rosjan”, przedkładając rosyjską narrację wewnętrzną nad cierpienia Ukraińców.
Julia Nawalna stała się szeroko znana w zachodnich mediach jako nieustraszona żona Aleksieja Nawalnego i wybitna postać opozycji. Jednak znana jest również ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi. Sprzeciwia się sankcjom wobec zwykłych Rosjan i propaguje ideę, że należy dokonać wyraźnego rozróżnienia między społeczeństwem rosyjskim a reżimem. Podczas dyskusji na temat potencjalnego spotkania Trumpa z Putinem ogłosiła, że porozumienie pokojowe jest mniej ważne niż wymiana więźniów i uwolnienie rosyjskich więźniów politycznych. Twierdziła również, że dostawy zachodniej broni do Ukrainy zabijają również Rosjan, co wpisuje się w narrację o walce „zwykłych Rosjan”, często wyrażaną przez reprezentowaną przez nią organizację FBK.
Ilja Jaszyn, wkrótce po uwolnieniu w ramach wymiany więźniów w 2024 r., priorytetowo potraktował zakończenie „krwawego impasu” poprzez negocjacje pokojowe. Twierdzi on, że Putin ponosi wyłączną odpowiedzialność za wojnę i przedstawia społeczeństwo rosyjskie jako ofiarę reżimu. Oprócz konieczności zakończenia wojny na Ukrainie kładzie nacisk na zniesienie sankcji wobec zwykłych Rosjan i skoncentrowanie się na najbliższym otoczeniu Putina.
Leonid Wołkow, inny członek FBK, jesienią 2022 r. napisał osobisty list do Josepa Borrella, ówczesnego wysokiego przedstawiciela UE ds. zagranicznych, z prośbą o usunięcie z listy sankcji UE aktywów należących do oligarchy Michaiła Fridmana, współwłaściciela Alfa Group, oraz trzech partnerów biznesowych. Po tym skandalu nadal jest jednym z liderów FBK. Ostatnio Wołkow wyraził wrogie wobec Ukrainy poglądy i życzył więzienia kluczowym ukraińskim urzędnikom wysokiego szczebla, a także sprzeciwił się współpracy z ukraińskimi służbami wywiadowczymi. Jest również oskarżany o karanie proukraińskich stanowisk wewnątrz FBK.
W listopadzie 2024 r. Nawalna, Kara-Murza i Jaszyn poprowadzili w Berlinie wielką antywojenną demonstrację pod hasłem „Nie dla wojny, nie dla Putina”. Marsz przedstawiał Rosjan przede wszystkim jako ofiary reżimu, a nie uczestników agresji. Kontrowersje wywołał uczestnik niosący trójkolorową flagę Rosji, powszechnie postrzeganą jako obraźliwą ze względu na jej skojarzenia z trwającą wojną. Krytycy postrzegali demonstrację nie tyle jako szczere wsparcie dla Ukrainy, co raczej jako egocentryczną działalność polityczną: organizatorzy domagali się wycofania wojsk, ale nie wzywali do wysłania większej ilości broni do Ukrainy.
Niezależne osobistości, takie jak Maksim Kac, również odrzucają zbiorową odpowiedzialność. Twierdzi on, że rosyjska opozycja „nie ma obowiązku robić nic dla nikogo, zwłaszcza dla Ukraińców” i priorytetowo traktuje zmianę reżimu z korzyścią dla Rosjan. Uznaje Krym za część Rosji, mimo że przyznaje, iż referendum z 2014 r. było sfałszowane. W szesnastym dniu inwazji stwierdził, że rosyjskie siły zbrojne nie miały zamiaru niszczyć miast, a szkody wyrządzone ludności cywilnej były „błędem”. Katz dokonuje ostrego moralnego rozróżnienia między tymi, którzy „wydawali rozkazy”, a „niewinnymi Rosjanami”, którzy nie sprzeciwili się reżimowi.
Ten schemat wykracza poza polityków. Jekaterina Szulman, znana „komentatorka polityczna”, zasugerowała, że zbiorowa odpowiedzialność jest „faszystowską koncepcją”, która prowadzi do ludobójstwa. Nazwała rosyjskich żołnierzy w Ukrainie „weteranami konfliktu zbrojnego”, Ukrainę „państwem upadłym”, a Krym „szarą strefą” i argumentowała, że rosyjskie regiony nie mogą przetrwać bez imperialnego centrum. Pisarze i intelektualiści publiczni powtarzają podobne narracje. Borys Akunin porównał cierpienia wojenne Ukraińców w Mariupolu do cierpień psychicznych Rosjan i zasugerował, że Krym został „przypadkowo” przekazany Ukrainie, powtarzając propagandę Nawalnego i Kremla.
Od niezależnych polityków po liderów opozycji, od pisarzy po politologów i dziennikarzy – te niespójności wartości ujawniają głęboko zakorzenione imperialne i paternalistyczne postawy. Zamiast przedstawiać moralną alternatywę dla Putina, opozycja powiela kluczowe założenia reżimu: zaprzeczanie ukraińskiej sprawczości, odrzucanie zbiorowej odpowiedzialności i priorytetowe traktowanie cierpień Rosjan.
Konieczna rekalibracja
Zachód nie bierze pod uwagę realiów politycznych, a rosyjskie siły opozycyjne konsekwentnie nie spełniają zachodnich oczekiwań. Nie mają one żadnego autorytetu w Rosji, nie reprezentują rosyjskiego społeczeństwa, nie przemawiają nawet w imieniu rosyjskich emigrantów. Rosjanie, którzy sprzeciwiają się reżimowi w kraju, w większości postrzegają te środowiska negatywnie. Ponadto rosyjska opozycja jest głęboko podzielona, a długotrwałe konflikty osobiste i rywalizacja organizacyjna – zarówno dawniej, jak i obecnie – uniemożliwiają jakąkolwiek jedność. Podziały te odzwierciedlają nie tylko walkę o władzę, ale także fundamentalne różnice, dotyczące wartości i priorytetów.
Najważniejsze problemy związane z wartościami dotyczą jednak trzech kwestii: postrzegania rosyjskiej inwazji na Ukrainę, zbiorowej odpowiedzialności Rosjan za wojnę i imperialnych postaw.Te kwestie zbliżają rosyjską opozycję niepokojąco blisko do poglądów Putina na politykę zagraniczną i porządek regionalny. Większość podmiotów opozycyjnych albo bagatelizuje, albo zaprzecza znaczeniu Ukrainy, odmawia przyjęcia zbiorowej odpowiedzialności społeczeństwa rosyjskiego za agresję i podtrzymuje hierarchiczne, imperialne założenia dotyczące prawa Rosji do definiowania swojego sąsiedztwa. To oddala ich od wartości i celów, których bronią instytucje zachodnie, uniemożliwiając uznanie ich za prawdziwą alternatywę dla reżimu Putina.
PACE musi zatem uznać i przemyśleć rzeczywistość, z jaką ma do czynienia. Przedstawiciele Rosji nie są odzwierciedleniem estońskiej czy polskiej opozycji na uchodźstwie z XX w. Rosja nie jest okupowanym państwem dążącym do wyzwolenia – jest agresorem, który obecnie prowadzi wojnę z sąsiednim krajem. Traktowanie rosyjskich działaczy opozycyjnych jako nośników demokratycznej przyszłości, bez żądania rzeczywistego zerwania z imperialnym sposobem myślenia, grozi błędną interpretacją konfliktu i niewłaściwym przypisaniem odpowiedzialności politycznej w momencie, gdy niezbędna jest jasność.
Ta sama logika dotyczy zachodnich mediów i instytucji edukacyjnych.
Beka Iromashvili jest studentem ostatniego roku studiów magisterskich w ramach programu studiów nad Europą Środkową i Wschodnią, Rosją i Eurazją (CEERES), prowadzonego wspólnie przez Uniwersytet w Tartu, Uniwersytet w Glasgow i Uniwersytet Jagielloński. Jest również stażystą redakcyjnym w „New Eastern Europe”
Odegrały one kluczową rolę w wzmacnianiu publicznego wizerunku rosyjskich działaczy opozycyjnych, często bez wystarczającej analizy ich stanowiska w sprawie Ukrainy, zbiorowej odpowiedzialności i imperialnej spuścizny. Ukraińscy dziennikarze, analitycy i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego wykonali niezwykłą pracę, ujawniając te sprzeczności, ale ich wysiłki nie spotkały się z odpowiednią uwagą w zachodnim dyskursie. Ignorowanie tych ocen grozi powieleniem martwych punktów, które przyczyniły się do powtarzających się błędów w polityce wobec Rosji.
Zaangażowanie w działania rosyjskiej opozycji wymaga zatem znacznie bardziej rygorystycznej oceny rzeczywistości politycznej, wyznawanych przez tę opozycję wartości i jej legitymizacji. Bez takiej rekalibracji inicjatywy takie jak platforma PACE narażają się na ryzyko legitymizacji podmiotów, których stanowiska są zasadniczo niezgodne z zasadami demokracji, sprawiedliwości i suwerenności Ukrainy, których PACE ma bronić.