Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 25.01.2026
Ihar Melnikau

Niemcy szkolą do brudnej wojny. Dalwitz staje się fabryką dywersantów

Przez długi czas historia tej jednostki zbrojnej, stworzonej przez Niemców z białoruskich kolaborantów, owiana była mitami, które zrodziły się w środowisku powojennej emigracji białoruskiej. Niestety, w latach 90. XX w. i na początku XXI w., na Białorusi aktywnie rozpowszechniano fantastyczne opowieści o „powojennym białoruskim ruchu oporu”. Tymczasem mało kto próbował analizować losy tych, którzy służyli w utworzonej przez nazistów jednostce dywersyjnej „Dalwitz”, jakie cele sobie stawiali i jak potoczyły się ich losy.
Foto tytułowe
Radzieccy służby w trakcie zatrzymania (Archiwum autora)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Materiał do brudnej roboty


23 czerwca 1944 r. wojska radzieckie rozpoczęły białoruską operację ofensywną, znaną również jako operacja „Bagration”. W jej wyniku, z końcem lata, całe terytorium Białorusi zostało wyzwolone spod okupacji niemieckiej. Setki kolaborantów opuściły terytorium Białorusi razem z Niemcami, którzy w panice uciekali przed ciosami Armii Czerwonej. Osoby te podczas niemieckiej okupacji wykonywały najbrudniejsze rozkazy nazistów: od eksterminacji radzieckich jeńców wojennych i Żydów po akcje antypartyzanckie i palenie białoruskich wsi wraz z ich mieszkańcami. W przypadku ofensywy sowieckiej i utraty terytorium Białorusi Niemcy zamierzali wykorzystać kolaborantów w działaniach bojowych przeciwko jednostkom armii sowieckiej, a także w partyzanckiej wojnie sabotażowej.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Pod koniec czerwca na polecenie Niemców kolaborant U. Radzko zebrał w swoim mieszkaniu innych Białorusinów współpracujących z Niemcami, aby omówić organizację walki na tyłach sowieckich. W rezultacie podjęto decyzję o utworzeniu pięciu oddziałów zbrojnych, które miały prowadzić działalność sabotażową i szpiegowską na zapleczu radzieckim. Kolaboranci nazywali te oddziały „kalinowszczykami”. Na Wileńszczyźnie oddziałem sabotażowym dowodził były nauczyciel Białoruskiego Seminarium Nauczycielskiego w Wilnie, S. Marcinkiewicz; w rejonie baranowickim – były naczelnik rejonowy Związku Młodzieży Białoruskiej (ZMB); w rejonie lidzkim – były naczelnik rejonowy BZM, A. Łapicki; w rejonie postawskim – W. Sikora; w rejonie głębockim – były naczelnik Białoruskiej Organizacji Samopomocy (BOS) w Brasławiu, S. Każan. Później wszystkie te oddziały podziemne zostały zniszczone przez sowieckie siły specjalne.

Jednak nawet po wycofaniu z Białorusi Niemcy nadal polegali na białoruskich kolaborantach. W lipcu-sierpniu 1944 r., 25 km od miasta Insterburg (obecnie: Czerniachowsk) w Prusach Wschodnich, na bazie niemieckiej szkoły wywiadu w Wilnie zorganizowano szkołę szpiegostwa i sabotażu w Dalwitz, która w niemieckiej nomenklaturze nosiła nazwę Batalion Desantowy do Zadań Specjalnych „Dalwitz”. Instytucja ta podlegała Abwehrkommando 203. Początkowo jej szefem był major G. Gerulis, a od grudnia 1944 r. porucznik Schroeter.

Białoruscy kolaboranci również liczyli na dywersantów z Dalwitz. Tak więc pod koniec sierpnia 1944 r., gdy sowieckie czołgi były już nad Bugiem, białoruski kolaborant nr 1, „przewodniczący” Białoruskiej Centralnej Rady (BCR), R. Astrouski, odwiedził szkołę szpiegowsko-dywersyjną w Dalwitz i rozmawiał z kadetami. Kto uczył się w tej szkole? Przede wszystkim byli policjanci, których Niemcy później zmobilizowali do Białoruskiej Obrony Krajowej (BOK). Warto dodać, że batalion „Dalwitz” miał otrzymać rezerwy z 1 batalionu kadrowego BOK, w którego skład wchodziło 196 oficerów i żołnierzy. Drugą kategorię kadetów stanowili członkowie ZMB, organizacji stworzonej przez nazistów w celu przeciągnięcia na swoją stronę białoruskich chłopców i dziewcząt.

Niemcy liczyli również na to, że dowództwo szkoły w Dalwitz będzie mogło rekrutować kadetów spośród białoruskiej ludności cywilnej, która została przymusowo deportowana do pracy w Niemczech podczas okupacji Białorusi. W tym czasie na terytorium Rzeszy i krajów przez nią okupowanych przebywało ponad 390 tysięcy mieszkańców BSRR. Dywersantów poszukiwano również w obozach dla jeńców radzieckich.

Batalion „Dalwitz” liczył 200 ludzi. Dowódcami tej kolaboracyjnej formacji byli major I. Helda (odpowiedzialny za szkolenie wojskowe) i kapitan (od marca 1945 r. major) U. Radzko (zajmujący się szkoleniem politycznym). Ponadto były szef ZMB, M. Hańko, był oficerem propagandy w tej kolaboracyjnej formacji. Oto, jak działalność kolaboranta M. Hańki opisywał jeden z kadetów szkoły w Dalwitz, W. Kajko: „Spotkałem Hańkę podczas mojego pobytu w Albercinie w marcu 1944 r. Przyjeżdżał tam z wykładami dla kadetów, w których mówił o powstaniu niepodległej Białorusi, chwalił Niemcy i ganił Związek Radziecki. Przyjeżdżał do Albercina kilka razy i przebywał tam przez kilka dni. Był w zielonym mundurze. Zawsze miał przy sobie broń. Hańko mówił doskonale po niemiecku. Później widziałem Hańko na kongresie w Mińsku, który odbył się w czerwcu 1944 r. Hańko był obecny podczas przekazywania pałacu w Melningen Białorusinom, gdzie przemawiał po Astrouskim. (…) Hańko pochodził z okolic Mołodeczna”. Ponadto Kajko informował, że w 1949 r. widział Hańkę we Wrocławiu. To ostatnie zresztą przeczy powszechnie znanemu faktowi, że Hańko zginął w 1945 r. w Pradze.


Szkolenie


Batalion „Dalwitz” składał się z dwóch kompanii: północnej (złożonej z mieszkańców północnej części Białorusi; dowodził nią A. Rudak) i południowej(złożonej z mieszkańców południowej Białorusi; dowódcą był początkowo porucznik Budachouski, a następnie porucznik M. Zuj). Kompanie były podzielone na plutony, a plutony na pododdziały. Ponadto w szkole działała grupa podoficerów oraz grupa odlotowa. W tej ostatniej grupie znajdowali się sabotażyści, którzy przygotowywali się do ataku na tyły radzieckie.

Kadetów uczono działalności dywersyjnej, strzelania z różnych rodzajów broni strzeleckiej oraz topografii. Ponadto prowadzono zajęcia taktyczne. Podchorążych uczono również metod walki partyzanckiej. „Uczniowie szkoły w Dalwitz zapoznawali się z bronią sowiecką: karabinami, pistoletami maszynowymi, pistoletem TT. Uczono nas również taktyki piechoty, poruszania się w terenie, podstaw szkolenia medycznego i informacji politycznej. (…) Jednym z nauczycieli był Niemiec. Mówił dobrze po polsku. Był jeszcze Polak i czterech Białorusinów. Wszyscy nauczyciele, z wyjątkiem Niemca, do 1939 r. posiadali obywatelstwo polskie. (…) Głównym zadaniem szkoły było praktyczne i teoretyczne przygotowanie ludzi do przerzutu na tyły Armii Czerwonej, z zadaniami sabotażu i dywersji, a także zbierania informacji wywiadowczych” – zaznaczał podczas przesłuchania M. Miluć, były kadet szkoły w Dalwitz.

Wśród kadetów były również dziewczęta, członkinie ZMB, które uczyły się obsługi radia. We wrześniu 1944 r. szkołę przeniesiono do wsi Komarowo. W tym samym czasie kompania północna stacjonowała w majątku Walbusz obok Bydgoszczy, a południowa w majątku Can.

Białoruski kolaborant M. Wituszka (Archiwum autora)


Koniec operacji „Dalwitz”


Wkrótce dywersanci z Dalwitz musieli ponownie się ewakuować. Kompania północna wycofała się przez Kołobrzeg, Szczecin, Świnoujście w rejon Neubrandenburga. Na miejscu znajdował się oddział dywersyjny Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej pod dowództwem generała A. Własowa, w którego szeregach służyło wielu Białorusinów. Następnie szkoła dywersyjno-rozpoznawcza została ewakuowana do Wittighaus, gdzie połączono kompanię północną i południową. Tam absolwenci szkoły otrzymywali stopnie oficerskie i podoficerskie, a następnie kilku nowo mianowanych oficerów zostało wysłanych do obozów dla radzieckich jeńców wojennych w Niemczech w celu poszukiwania potencjalnych kandydatów na kadetów szkoły w Dalwitz. Rekruci, wybrani przez nowo mianowanych poruczników, zostali wysłani do Dalwitz.

Pierwszy desant dywersantów z Dalwitz został zrzucony przez Niemców w nocy z 16 na 17 września 1944 r. Dowódca grupy, A. Wojtowicz (pseudonim „Andruk”), wylądował w pobliżu wsi Giezgały-Bielice w rejonie dziatłowskim. Z kolei I. Karol i B. Gruzdiew – niedaleko Smorgoń, Benewicz – w pobliżu Wilna. Dywersanci byli ubrani w radzieckie mundury wojskowe. Zadaniem tej grupy było ustalenie lokalizacji radzieckich lotnisk w obwodzie baranowickim i zebranie informacji o tych obiektach. Na miejscu dywersanci mieli otrzymać pomoc od agentów SD spośród okolicznych mieszkańców, pozostawionych przez Niemców po wycofaniu się na terytorium Białorusi (w rejonach lubczańskim, nowogródzkim i smorgońskim).

Ponadto, aby wesprzeć działania grup dywersyjnych, wycofując się z Białorusi, Niemcy pozostawiali skrytki z bronią i innym sprzętem wojskowym. Na przykład, podczas jednego z przesłuchań w 1948 r., wspominał o tym były strażnik obozu zagłady w Kołdyczewie, A. Sieńko. Według jego informacji Niemcy zbudowali betonowy schron w pobliżu miejscowości Arabowszczyzna, w którym ukryli broń automatyczną i stacje radiowe. Schron z bronią został odnaleziony w latach 80. XX w., kiedy zburzyli stary budynek szkoły w Horodyszczach w rejonie baranowickim. Należy zauważyć, że podczas okupacji hitlerowskiej znajdowały się tam koszary, w których stacjonowały jednostki 57 ukraińskiego batalionu policyjnego, którego żołnierze brali udział w licznych akcjach karnych. Najwyraźniej kolaboranci po prostu ukryli część broni, aby później wykorzystać ją do organizacji działań dywersyjnych na tyłach armii radzieckiej. Jeśli chodzi o grupę dywersyjną dowodzoną przez Wojtowicza, to jej członkowie oprócz broni i fałszywych dokumentów posiadali przy sobie duże sumy sowieckich pieniędzy, a także dużą liczbę pieczęci sowieckich instytucji państwowych (np. rad wiejskich), milicji i NKWD itp.
Partyzańci radzieccy (Archiwum autora)

28 września 1944 r. we wsi Bojarskije w rejonie lubczańskim dywersant Wojtowicz wpadł w ręce grupy operacyjnej kierowanej przez naczelnika wydziału rejonowego UNKDB obwodu baranowickiego, starszego porucznika bezpieczeństwa państwowego Dacewicza. Aresztowanie Wojtowicza nastąpiło dzięki działaniom sowieckiego agenta kontrwywiadu „Grigoriewa”. Z pomocą Wojtowicza czekiści rozpoczęli operację „Kontakt”, która później doprowadziła do zatrzymania U. Radzki. 30 października sowieckie siły specjalne zatrzymały I. Karola i B. Gruzdewa. Jednocześnie Karol stawił zbrojny opór i ranił oficera NKWD. W nocy z 17 na 18 listopada Niemcy zorganizowali zrzucenie (drogą lotniczą) na Wileńszczyznę drugiej grupy spadochroniarzy ze składu kadetów „Dalwitz” (27 osób). Dowodził nią kolaborant M. Wituszka. Dywersanci tej grupy byli ubrani w mundury BOK-u i uzbrojeni, oprócz broni ręcznej, w dwa lekkie karabiny maszynowe i dwa moździerze. Grupa posiadała również dwie radiostacje, a nawet przenośną drukarnię. Celem tej grupy było przygotowanie bazy do organizacji antyradzieckich oddziałów partyzanckich, w szczególności w Puszczy Nalibockiej, a także na tyłach armii radzieckiej na terenie wyzwolonej spod okupacji hitlerowskiej BSRR.

M. Wituszka, lekarz G. Bahdanowicz, I. Grigorowicz, M. Szuńko i radiotelegrafista T. Czeramszachina w Puszczy Rudnickiej zostali schwytani przez żołnierzy Armii Krajowej, a następnie do nich dołączyli. 7 stycznia 1945 r., podczas potyczki z żołnierzami radzieckimi, Wituszka zginął w rejonie jeziora Kiernawo. W lipcu Bahdanowicz przedostał się do Polski. M. Szuńko został aresztowany przez funkcjonariuszy ministerstwa bezpieczeństwa państwowego. I. Grigorowicz uciekł do Polski. S. Buckiewicz, spadochroniarz z Dalwitz, zrzucony przez nazistów na Białorusi w listopadzie 1944 r., poddał się władzom sowieckim i później otrzymał 10 lat więzienia za zdradę. W okresie od 18 do 21 listopada funkcjonariusze Smiersza zatrzymali dywersantów: U. Tałako, I. Makarewicza, I. Borisika, E. Fedorowicza, P. Grosa, I. Mieszyca, A. Siamaszkę, M. Byczaka i U. Łapkowicza. 24 listopada jeden z dywersantów z Dalwitz, P. Sz`lachtun, został zatrzymany we wsi Ogrodniki w obwodzie lidzkim. Dwa dni później w Lubczy zatrzymano porucznika F. Dawydczyka i jego żonę W. Kraskowską. 29 listopada w rejonie iwiewskim obwodu mołodeckiego zatrzymano dywersantów z Dalwitz: W. Koniucha, I. Ginkę, A. Kuimaua i A. Macuka. W 1944 r., jako członek jednej z grup dywersantów, A. Wojtowicz został zrzucony na terytorium BSRR. Czekiści szybko go namierzyli i 28 września 1944 r. kolaborant został aresztowany w rejonie lubczańskim. Ten sam los spotkał dywersanta S. Macukiewicza, który po przeszkoleniu w Dalwitz w listopadzie 1944 r. został zrzucony na tyły armii sowieckiej, jednak razem z innym dywersantem, I. Siergiejczykiem, poddał się władzom sowieckim. 9 grudnia zatrzymano członka grupy zrzuconej w listopadzie 1944 r., białoruskiego kolaboranta K. Szyszeję, pochodzącego ze wsi Kraskowskie Góry koło Łubczy. Dopiero w 1951 r. zatrzymano M. Kaidaka, który po lądowaniu odmówił wykonania misji szpiegowsko-dywersyjnej i wrócił do domu we wsi Kapaszczewa w powiecie lubczańskim.

W grudniu 1944 r. zatrzymano dowódcę jednej z grup spadochronowych, zrzuconej 21 grudnia 1944 r. w pobliżu wsi Stryjewo w rejonie berezińskim, M. Szpakowa. Po aresztowaniu był przesłuchiwany w Moskwie. W skład tej grupy wchodzili również A. Filipowicz, N. Galenczyk i M. Salnikow. Grupa dywersantów była uzbrojona w cztery karabiny maszynowe, osiem pistoletów i 10 granatów. Zadaniem dywersantów było nawiązanie kontaktu z grupą niemieckich żołnierzy znajdujących się w pobliżu Mińska i umożliwienie im w dotarciu do samolotu transportowego w celu ewakuacji. Po wykonaniu tego zadania dywersanci pod dowództwem M. Szpakowa mieli połączyć się z grupą pod dowództwem M. Wituszki. 28 grudnia grupa Szpakowa została aresztowana przez oficerów sowieckiego kontrwywiadu.

W grudniu grupa kierowana przez byłego członka ZMB, J. Żyhara, została wysłana na Białoruś, do rejonu postawskiego. Na bazie tej grupy dywersyjnej zorganizowano później oddział, który działał do początku lat 50. XX w. Czekistom nie udawało się go wyeliminować jeszcze przez długi czas. W końcu, w 1955 r., sowieckie służby specjalne otrzymały informację, że Żyhar ukrywa się w domu M. Wojcichowycza we wsi Karpowicze (rejon duniłowicki, obwód mołodeczański). W skład grupy operacyjnej, która udała się w celu zatrzymania byłego dywersanta z Dalwitz, weszli major KGB Blinow, kapitan Samoletow, podporucznik Gonczarow oraz pracownik Wydziału Specjalnego Białoruskiego Okręgu Wojskowego – Tiszczenko. W operacji uczestniczył również przewodniczący kołchozu im. Woroszyłowa, S. Sawaciejew, wcześniej naczelnik wydziału rejonowego ministerstwa spraw wewnętrznych w Postawach. Po likwidacji Żyhara znaleziono przy nim karabin maszynowy, dwa pistolety, amunicję, lornetkę, mapę oraz dokumenty wystawione na nazwisko Jauhena Iwanowicza Żyhara, urodzonego w 1925 r. W okresie swojej działalności grupa dywersyjna pod dowództwem Żyhara zorganizowała 23 akty terroru, 42 rabunki i dziewięć napadów na rady wiejskie.

Należy zaznaczyć, że dywersanci z „Dalwitz” brali udział w wywiezieniu z Rygi archiwum białoruskiego polityka K. Jezawitowa. Na początku 1945 r. do koordynacji działań wspomnianej formacji dywersyjnej włączył się nazistowski dywersant nr 1 – O. Skorzeny. Głównym zadaniem kolaborantów było organizowanie dywersji na tyłach armii radzieckiej, która posuwała się na Zachód. Jednak czas wyznaczony nazistom przez historię dobiegał końca. Wiosną 1945 r. szkoła dywersyjna „Dalwitz” znajdowała się w Czechosłowacji, w rejonie Goblenca. W maju, pod koniec wojny, personel batalionu wpadł w zasadzkę czechosłowackich partyzantów w rejonie Goblenca. Ci ostatni rozbroili białoruskich kolaborantów i… ich wypuścili. Część dywersantów udała się do Białegostoku. Przenieśli się tam m.in.: U. Radzko, J. Babkowski, D. Diaczuk, I. Kulinicz, U. Nahulewicz, U. Malewski, I. Majsiuk, I. Pabieżyn, W. Serbin, J. Sinkowski, A. Jakoweńka. Wszyscy zostali aresztowani w czerwcu. Radzko został przetransportowany do Mińska i wysłany do wewnętrznego więzienia NKWD – Amerykanki. W tym samym czasie aresztowano również Geldę. W 1946 roku kolaboranci Radzko i Gelda zostali straceni za zdradę. Pierwszy w stolicy BSRR, drugi w Białymstoku. Część białoruskich kolaborantów ukrywała się w lasach do połowy lat 50., aż do ich zniszczenia przez organy bezpieczeństwa państwowego BSRR.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.
Inne artykuły Ihara Melnikau

Część byłych kadetów szkoły w Dalwitz ukrywała się na terenie Polski, podając się za robotników przymusowych deportowanych z Białorusi przez Niemców. Jednocześnie na terenie BSRR i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej prowadzono poszukiwania byłych dywersantów. Służby specjalne socjalistycznej Polski poszukiwały: M. Ablażeja (z Nowogródka), P. Chadkiewicza, G. Jeusu, I. Jaroszonkę, A. Korsaka, A. Łatyszonka, M. Rusenczyka, M. Sakowicza, M. Szumskiego, Sacewicza, S. Sodala. Byli niemieccy dywersanci, którzy wpadli w ręce sowieckich lub polskich służb specjalnych, otrzymali później duże wyroki. Tak zakończyła się historia tych, którzy uwierzyli Niemcom i stali się bronią w ich rękach.