Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 03.02.2026
Aleksandra Ketlerienė
Kot posłanki zdecyduje, czy odwołać szefa publicznego nadawcy. Na Litwie trwa bitwa o LRT
Wilno, stolica Litwy, 18 grudnia 2025 roku, godzina 18. Większość ludzi myśli już o świętach Bożego Narodzenia, gorączkowo szuka ostatnich prezentów, kupuje produkty na świąteczny stół. Tymczasem kilkadziesiąt tysięcy osób, zgromadzonych przed litewskim Sejmem z transparentami przypominającymi znak ostrzegawczy, skanduje: „Ręce precz od wolnego słowa!”. Płoną ogniska, rozdawana jest gorąca herbata, słychać śpiewy i okrzyki. Obok siebie stoją dzieci, młodzież i osoby starsze.
Wilno, Litwa - 17.12.2025: Tysiące nieznanych osób wzięło udział w wiecu w Wilnie przeciwko zagrożeniu wolności mediów w stolicy - Wilnie.(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
To już czwarty protest przeciwko planowanym przez polityków zmianom ustawy dotyczącej litewskiego nadawcy publicznego – LRT (Lietuvos nacionalinis radijas ir televizija). We wszystkich protestach uczestniczą wielotysięczne tłumy; szacuje się, że jednorazowo średnio gromadzi się około 40 tysięcy osób. Protesty nie słabną, lecz tylko się nasilają.
Tymczasem na antenie litewskiego nadawcy publicznego wszystkie programy informacyjne rozpoczynają się minutą ciszy. To forma protestu dziennikarzy LRT.
„Litwa protestuje. Na ulicach Wilna – tysiące ludzi. Nie uwierzycie, ale opowiadają się za niezależnością mediów. Bo to jest dla nich ważne” – głosi jeden z nagłówków emigracyjnego rosyjskiego portalu informacyjnego Meduza. Ze sceny protestujący mówią o wolnym słowie, mediach, dziennikarstwie i… demokracji. Bo to, co się dzieje, jest właśnie jej największym testem.
Litwa wyzwolona z sowieckiej cenzury
Litwa buduje demokrację od 35 lat. Przez pół wieku kraj był okupowany przez Związek Radziecki, w tym czasie nie istniały wolne media. Wszelka komunikacja była cenzurowana i ściśle kontrolowana. Po wyzwoleniu się z sowieckiego jarzma wiatr wolności powiał także w mediach – zaufanie społeczne do dziennikarzy i mediów było wówczas bardzo wysokie, dziennikarze byli idealistami, choć ich działalność nie zawsze była zgodna z zachodnimi standardami etyki dziennikarskiej. Nastąpił dynamiczny rozwój gazet, stacji radiowych i telewizyjnych.
Z czasem jednak zaufanie społeczne malało, a litewskie media stopniowo się transformowały. Pojawiło się więcej komercjalizacji, sensacji i „żółtej” prasy. Po przystąpieniu Litwy do Unii Europejskiej w 2004 roku rozpoczął się nowy etap. Do litewskiego dziennikarstwa zaczęły stopniowo przenikać zachodnie standardy i rozumienie etyki. Dziennikarstwo zaczęło się umacniać, pojawiało się więcej materiałów śledczych i profesjonalnych treści, rosło przekonanie, że dziennikarstwo i media są jednym z filarów demokratycznego państwa.
W ciągu ostatnich 10–15 lat litewskie media rozwijały się konsekwentnie. Dziś na Litwie, według oficjalnych danych ministerstwa kultury, działają 934 środki masowego przekazu. W 2025 roku sytuacja wolności prasy na Litwie została przez Reporterów bez Granic oceniona jako zadowalająca, kraj zajmuje 14. miejsce na świecie z 180 państw. Można więc stwierdzić, że obecnie sytuacja mediów na Litwie jest dość dobra (dla porównania Polska zajmuje 31. miejsce).
W tym czasie przekształcił się również nadawca publiczny. Zmieniały się formy zarządzania, kierownictwo, dziennikarze oraz sposób rozumienia misji. W ciągu ostatnich pięciu lat LRT znacząco się rozwinęła: telewizja LRT stała się najchętniej oglądaną stacją, a portal awansował z 16. miejsca na 4.–5. pozycję. Powstał dział śledczy LRT oraz zbudowano silny zespół dziennikarski. Co się zatem stało?
Nowy rząd z socjaldemokratami na czele
Bez kontekstu politycznego się nie obejdzie.
Październik 2024 roku, wybory parlamentarne, które wygrywa Litewska Partia Socjaldemokratyczna (LSDP). Do koalicji partia zaprasza nowo utworzone ugrupowanie Nemuno Aušra (pol. Świt Niemna), na czele którego stoi wieloletni poseł Remigijus Žemaitaitis. W tym czasie jednak nie był on posłem, ponieważ sam zrezygnował z mandatu. W kwietniu 2024 roku litewski Trybunał Konstytucyjny uznał, że polityk złamał przysięgę i rażąco naruszył konstytucję Litwy. Sprawa dotyczyła antysemickich wypowiedzi Žemaitaitisa, które publikował na swoim profilu na Facebooku w 2023 roku. Aby móc w przyszłości ponownie kandydować, polityk zrezygnował z mandatu i uniknął procedury impeachmentu. Postawa Žemaitaitisa spotkała się z powszechną krytyką. Mimo to jednak socjaldemokraci po wygranych wyborach zapraszają jego partię do koalicji.
Już w trakcie kampanii wyborczej z ust polityków Świtu Niemna padają opinie, że nadawca publiczny LRT jest nieobiektywny, sprzyja rządzącym konserwatystom i liberałom oraz że LRT potrzebuje zmian. Jednym z najgłośniejszych orędowników takich zmian staje się właśnie Žemaitaitis wraz ze swoją populistyczną partią Świtu Niemna.
Tuż po wyborach, w styczniu 2025 roku, w litewskim parlamencie, z inicjatywy tej siły politycznej, zebrano podpisy w sprawie zlecenia państwowej instytucji audytowej przeprowadzenia audytu LRT. W kwietniu Sejm głosuje za audytem LRT, a w maju instytucja audytowa rozpoczyna jego realizację. Warto wspomnieć, że partia inicjuje audyty nie tylko w LRT, ale także w największej litewskiej spółce energetycznej Ignitis oraz naciska na partnerów, by audyt przeprowadzono również w ministerstwie obrony narodowej. Na Litwie znacząco rosną wydatki na obronność, dlatego – zdaniem polityków tej partii – konieczna jest kontrola wydatkowanych środków.
Jednak w maju nie tylko rozpoczął się audyt LRT, ale doszło też do ważnego wydarzenia na litewskiej scenie politycznej – dziennikarze zaczęli publikować informacje o powiązaniach biznesowych ówczesnego premiera, socjaldemokraty Gintautasa Paluckasa. Ukazała się seria śledztw, które ostatecznie doprowadziły do jego dymisji i utworzenia nowego rządu. Ponownie pojawiło się pytanie, czy znajdzie się w nim miejsce dla partii, której lider jest autorem antysemickich wypowiedzi. Miejsce się znalazło, rząd został przeformowany, a w jego programie pojawiły się zapowiedzi dotyczące nadawcy publicznego: „zapewnienia wolności słowa i różnorodności opinii w działalności nadawcy publicznego” oraz „wzmocnienia nadawcy publicznego w celu zapewnienia bezstronnej różnorodności opinii i wysokiej jakości treści edukujących społeczeństwo w różnych dziedzinach”.
Pierwsze masowe protesty na Litwie nie rozpoczęły się jednak od kwestii mediów ani LRT. Po rekonstrukcji rządu Świtowi Niemna przypadł resort kultury. Partia mianowała ministra o wątpliwych kompetencjach, który utrzymał się na stanowisku około tygodnia i w tym czasie zdążył wywołać skandal – polecił pracownikom ministerstwa wynieść z siedziby resortu flagę Ukrainy. Na Litwie, gdzie społeczeństwo silnie wspiera walczącą Ukrainę, wywołało to masowe oburzenie. Ostatecznie minister został zmuszony do dymisji po tym, jak nie potrafił odpowiedzieć na pytanie dziennikarki, do kogo należy Krym.
Środowiska kultury zażądały, aby ministerstwo kultury nie zostało oddane w ręce Świtu Niemna. Ulice Wilna stały się areną masowego protestu. Warto zaznaczyć, że resort ten nadzoruje również media. Podlega mu także Fundusz Wsparcia Mediów, który rozdziela środki dla krajowych mediów. Świt Niemna mógł więc mieć ambicję rozprawienia się z LRT lub innymi mediami właśnie poprzez ministerstwo kultury. Plan ten się nie powiódł, ale partia miała plan B.
Plan B, część pierwsza: budżet
W pierwszej kolejności rządzący w Sejmie postanowili wpłynąć na LRT poprzez finansowanie – zdecydowali się je zamrozić na dwa lata.
Od 2015 roku nowelizacje ustawy o LRT jasno określiły, że LRT corocznie otrzymuje procent z podatku dochodowego od osób fizycznych i akcyzy (1 proc. PIT i 1,3 proc. akcyzy), aby zapewnić stabilność finansową i niezależność od corocznych decyzji budżetowych państwa. Budżet LRT, wraz ze wzrostem gospodarki, również systematycznie rósł. Ze względu na ten model finansowania, który jest chwalony w Europie za niezależność od woli polityków, już w 2018 roku rząd Litwy zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem, czy taki model finansowania nie jest sprzeczny z konstytucją Litwy. Sąd stwierdził, że automatyczne obliczanie budżetu LRT na podstawie wpływów z PIT i akcyzy gwarantuje, że narodowy nadawca publiczny nie będzie podlegał presji politycznej, a więc ze względu na szczególny konstytucyjny status LRT taki model finansowania nie jest sprzeczny z konstytucją.
Model finansowania LRT kwestionują także komercyjne media. Internetowe Stowarzyszenie Mediów (IŽA), zrzeszające część komercyjnych mediów, złożyło skargę do Komisji Europejskiej, argumentując, że obecny model finansowy nie spełnia wymogów prawa UE. Komisja Europejska nie przedstawiła jeszcze swojego stanowiska.
Pod koniec listopada 2025 roku Sejm przyjął więc poprawki, ustalając niższy procent finansowania oraz określając, że w latach 2026–2028 środki budżetowe dla LRT będą równe tym przyznanym w 2025 roku.
Był to pierwszy krok do podporządkowania LRT, lecz prawdziwy dramat rozegrał się wokół innej kwestii niż finansowa.
Plan B: część druga – audyty
Audyt zainicjowany przez Świt Niemna nie był pierwszym audytem w LRT. Już pod koniec 2024 roku, tuż po wyborach parlamentarnych, audyt wewnętrzny zainicjowała Rada LRT – najwyższy organ zarządzający nadawcą. Rada chciała zmierzyć polityczną neutralność treści LRT i zleciła audytorce wewnętrznej zbadanie nawet takiej kwestii jak ton wypowiedzi dziennikarzy. Aby jednak zrozumieć te działania, trzeba wiedzieć, w jaki sposób funkcjonuje Rada LRT.
LRT jest zarządzana przez dwa organy – Radę LRT i administrację LRT. Rada LRT składa się z 12 członków: ośmioro z nich delegują politycy – czworo prezydent i czworo Sejm (dwoje z opozycji i dwoje z większości rządzącej), a czworo delegują różne organizacje społeczne. Taki skład Rady był krytykowany zarówno ze względu na nadreprezentację członków delegowanych przez polityków, jak i parzystą liczbę członków. Stało się to problemem w 2023 roku przy wyborze dyrektora generalnego – głosy rozłożyły się po równo: sześć do sześć. W przypadku równego podziału decydujący głos ma przewodniczący Rady, ale ponieważ głosowanie było tajne, nie dało się ustalić, jak zagłosował przewodniczący, a tym samym nie można było wyłonić zwycięzcy. Ostatecznie dyrektora generalnego LRT wybrano dopiero za trzecim razem – na drugą kadencję, została nim Monika Garbačiauskaitė-Budrienė z przewagą jednego głosu.
Kadencje członków Rady są rozłożone w czasie, tak aby nie zmieniali się jednocześnie. Jeszcze kilka lat temu w Radzie zasiadały osoby powołane przez byłą prezydentkę Dalię Grybauskaitė oraz przez obecnego prezydenta Litwy Gitanasa Nausėdę. Kadencje delegowanych przez Grybauskaitė członków dobiegły końca i w maju 2024 roku Nausėda powołał wszystkich czterech członków Rady ze strony prezydenta.
W takim składzie Rada w 2024 roku zainicjowała audyt wewnętrzny. Przed jego zakończeniem ówczesna audytorka LRT, Laura Savičienė, odeszła z pracy, a gdy protesty nabrały rozmachu, publicznie oświadczyła: „Niezależność: granice, których nie mogłam przekroczyć. Publiczne twierdzenia, że w systemie LRT nie istnieje ryzyko upolitycznienia, szczerze mnie – jako byłą kierowniczkę audytu wewnętrznego – dziwią. Moja decyzja o rezygnacji była związana z ryzykiem dla niezależności, które dostrzegałam w codziennej pracy” (stanowisko opuściła w kwietniu 2025 roku i do dziś LRT nie ma nowego audytora). Mimo jej odejścia audyt wewnętrzny został zakończony, jednak jego wyników nie upubliczniono.
Wyniki audytu państwowej instytucji zostały ogłoszone 3 listopada. Choć wykryto różne nieprawidłowości i przedstawiono zalecenia, szefowa litewskiej instytucji audytowej publicznie stwierdziła, że nie widzi podstaw do kierowania sprawy do organów ścigania. Politycy jednak, wykorzystując wnioski z audytu, obrali za cel dyrektorkę generalną LRT Monikę Garbačiauskaitė-Budrienė, wzywając do jej dymisji. Niektórzy członkowie Rady udali się na rozmowy z politykami, skarżąc się, że obecnie bardzo trudno jest odwołać dyrektora generalnego z powodu zapisów ustawowych: „Dyrektor generalny LRT może zostać odwołany przed upływem kadencji z powodu utraty zaufania tylko wtedy, gdy Rada uzasadni to interesem publicznym i gdy za takim wnioskiem zagłosuje co najmniej 2/3 wszystkich członków Rady”.
Zapisy o jawnym uzasadnieniu interesem publicznym pojawiły się w ustawie latem 2024 roku, gdy głosował jeszcze Sejm poprzedniej kadencji. Motywowano je koniecznością dostosowania do europejskiego aktu o wolności mediów, w którym zapisano: „Decyzje dotyczące odwołania przed końcem kadencji kierownika administracyjnego lub członków zarządu dostawców publicznych usług medialnych muszą być odpowiednio uzasadnione, mogą być podejmowane wyłącznie w wyjątkowych przypadkach, gdy nie spełniają oni warunków niezbędnych do pełnienia funkcji zgodnie z wcześniej określonymi na poziomie krajowym kryteriami, muszą być im wcześniej zakomunikowane i podlegać kontroli sądowej”.
W Sejmie bardzo szybko pojawiła się inicjatywa ułatwienia odwołania dyrektora generalnego. Ponownie na pierwszy plan wysunął się Świt Niemna. Žemaitaitis zarejestrował projekt, w którym zaproponował, aby odwołanie dyrektora generalnego LRT odbywało się w głosowaniu tajnym, aby można było go odwołać sześcioma głosami (czyli połową członków Rady) oraz aby zniknął wymóg uzasadnienia decyzji naruszeniem interesu publicznego. Innymi słowy – połowa Rady LRT mogłaby odwołać dyrektora generalnego za cokolwiek. Poprawki te szybko spotkały się z krytyką zarówno opozycji, jak i środowiska medialnego.
Absurdalne nocne posiedzenie Sejmu
Po pierwszym wielotysięcznym proteście socjaldemokraci uznali najwyraźniej, że krytyka wynika wyłącznie z faktu, iż projekt zgłosił Świt Niemna, dlatego zarejestrowali własne poprawki: pozostawili tajne głosowanie przy odwołaniu szefa oraz umożliwili Radzie LRT odwołanie dyrektora generalnego, jeśli ten niewłaściwie wykonuje ustawowe obowiązki lub jeśli Rada nie zatwierdzi rocznego sprawozdania z działalności LRT, pod warunkiem że za utratą zaufania zagłosuje więcej niż połowa wszystkich członków Rady.
Poprawkom sprzeciwia się również środowisko dziennikarskie, twierdząc, że są one procedowane w pośpiechu, bez konsultacji z dziennikarzami i bez uwzględnienia ich uwag, a odwołanie dyrektora generalnego staje się bardzo proste i szybkie.
Socjaldemokraci wydawali się jednak zdeterminowani – poprawki w trybie pilnym, w zawrotnym tempie, zaczęły torować sobie drogę w Sejmie. Partie opozycyjne, nie mając możliwości zatrzymania tego buldożera, zdecydowały się na metodę znaną jako filibuster – zgłosiły setki najróżniejszych, nawet absurdalnych propozycji, które musiały zostać wysłuchane i rozpatrzone.
Nocne posiedzenie Sejmu w sprawie LRT trwało ponad 7 godzin i przypominało prawdziwy teatr absurdu. Przez cały czas przy mównicy musiał stać przedstawiciel socjaldemokratów, przewodniczący Komitetu Kultury, Kęstutis Vilkauskas. Posiedzenie osiągnęło apogeum absurdu, gdy Sejm przypadkowo przegłosował zapis, zgodnie z którym decyzję o odwołaniu dyrektora generalnego LRT miałby podejmować czarny kot jednej z posłanek – Nuodėgulis.
Mimo tego absurdu i wielotysięcznych protestów socjaldemokratyczny buldożer toczył się dalej. Wielu protestujących oczekiwało stanowiska prezydenta Nausėdy, ponieważ w Radzie LRT największą liczbę mają jego delegowani przedstawiciele. Jednak prezydent długo milczał, a w końcu określił całą zaistniałą sytuację jako hybrydowy atak na Litwę. Wielu uważa, że w sprawie LRT zbiegły się interesy wszystkich trzech stron – prezydenta, socjaldemokratów i partii Świt Niemna, dlatego żadna ze stron nie ustąpi.
Buldożer wyhamował dopiero w wyniku kuriozalnego zajścia. Wspomniany wcześniej Vilkauskas poczuł się źle podczas posiedzenia komitetu i został przewieziony do szpitala przez karetkę pogotowia. Pomoc wezwała dziennikarka, która później publicznie wyraziła oburzenie, że koledzy z partii w żaden sposób nie zareagowali na samopoczucie Vilkauskasa.
Socjaldemokraci przyznali, że do świąt Bożego Narodzenia nie uchwalą tej ustawy, dlatego spokojnie się rozeszli i obiecali powrócić do tej kwestii w nowym roku.
Pierwszy test dla demokracji?
Nie wygląda na to, by rok 2026 miał być spokojniejszy dla LRT czy jej dziennikarzy. Już po Nowym Roku w Sejmie powołano specjalną grupę roboczą, która ma przygotować nowe poprawki do ustawy. Początkowo nie zaproszono do niej protestujących dziennikarzy, a później sami z niej wystąpili, twierdząc, że dialog jest pozorowany.
Aleksandra Ketlerienė - jest dziennikarką polityczną i zastępczynią redaktora naczelnego serwisu informacyjnego Litewskiego Narodowego Radia i Telewizji (LRT), gdzie zajmuje stosunkami międzynarodowymi i polityką zagraniczną, skupiając się na problematyce wojny informacyjnej, fake news i propagandy. Prowadzi kurs dziennikarstwa dla studentów Uniwersytetu Wileńskiego i uczestniczy w różnych projektach dotyczących umiejętności korzystania z mediów, mających na celu nauczanie krytycznego myślenia młodego pokolenia na Litwie. Wcześniej pracowała jako dziennikarka i redaktorka wiadomości międzynarodowych w DELFI Lietuva oraz jako konsultantka ds. PR w Biurze Prezydenta Litwy.
Krytykę działaniom socjaldemokratów wyraziły nie tylko krajowe instytucje antykorupcyjne i prawnicy, lecz także organizacje międzynarodowe, takie jak Reporterzy bez Granic, EBU i inne; do Litwy mają przyjechać również przedstawiciele Komisji Weneckiej.
Większość protestujących postrzega całą tę sytuację nie jako walkę o LRT czy o dyrektora generalnego LRT, lecz znacznie szerzej. Z doświadczeń innych krajów europejskich wiemy, że demontaż demokracji często zaczynał się właśnie od przejęcia kontroli nad publicznym nadawcą przez partię polityczną, zazwyczaj populistyczną. Litwini to rozumieją i nie chcą się spóźnić, jak stało się w innych państwach. Dlatego większość protestującego społeczeństwa demonstruje nie tylko w obronie wolnych mediów i wolności słowa, ale także w obronie demokracji.