Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 12.02.2026
Kinga Anna Gajda i Michał Kuryłowicz

Żegnaj, komunizmie! Przeszłość trwa w zbiorowej wyobraźni jako dziedzictwo wstydu i winy

Tempo rozliczeń z komunistyczną przeszłością różniło się w poszczególnych krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Podczas gdy Polska intensywnie debatowała nad dekomunizacją w latach 90., w Ukrainie masowe usuwanie pomników Lenina – tzw. leninopad – rozpoczęło się dopiero podczas rewolucji godności w 2014 r. Natomiast w krajach bałtyckich pamięć o komunizmie pozostaje jednoznacznie negatywna.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Badania nad pamięcią komunizmu w Europie Środkowej i Wschodniej wskazują na pewne wspólne elementy i duże różnice lokalne między poszczególnymi krajami. Chociaż mieszkańcy całego regionu pamiętają represje polityczne, inwigilację, ograniczenia swobód obywatelskich, niedobory towarów i ideologiczną presję państwa, każde społeczeństwo interpretuje tę epokę na swój własny sposób. Wiele z tych interpretacji zależy od historii poszczególnych krajów i ich relacji z Moskwą. Na przykład w Polsce oraz na Litwie upadek komunizmu oznaczał odzyskanie niepodległości. Ludzie postrzegali to jako długo oczekiwany powrót do wolności. Natomiast na Białorusi początek lat 90. był postrzegany bardziej jako konsekwencja rozpadu Związku Radzieckiego niż wynik krajowego ruchu wolnościowego.

Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite

Selektywna pamięć


Ogólnie rzecz biorąc, pamięć o komunizmie przejawia się zarówno w formie oficjalnej, jak i prywatnej. Instytucje publiczne podtrzymują ją za pośrednictwem muzeów, wystaw, pomników i tablic pamiątkowych. W życiu codziennym rodziny przekazują ją w swoich opowieściach, uczniowie uczą się o niej podczas lekcji historii w szkołach, a media wplatają ją w narrację narodową. Podczas gdy niektóre grupy społeczne i instytucje kładą większy nacisk na cierpienie i opór, inne pielęgnują nostalgię za stabilnością i wspólnotą, które niegdyś wydawało się oferować ten system.

Ta selektywna pamięć często ukrywa ciemniejsze strony reżimu. Uproszczone narracje sprowadzają przeszłość do „totalitaryzmu i okupacji sowieckiej”, pomijając różnice między brutalnością stalinizmu a późniejszymi, bardziej liberalnymi wersjami socjalizmu – takimi jak model samorządności w Jugosławii czy „gulaszowy komunizm” na Węgrzech, które otworzyły przestrzeń dla ograniczonych swobód gospodarczych i osobistych. Każda z tych perspektyw czerpała swoją legitymizację z różnych dokumentów, historii osobistych i symbolicznych gestów. Wraz z transformacją powstały nowe instytucje pamięci, ale ich krytycy zarzucali im narzucanie jednej wizji przeszłości.

W Polsce działania mające na celu usunięcie symboli komunistycznych rozpoczęły się od rozbiórki starych pomników, zmiany nazw ulic i modyfikacji symboli państwowych. Chociaż nowy, niekomunistyczny rząd przedstawiał te działania jako antykomunistyczne, często po prostu zastępowały one jedną grupę bohaterów inną, która była bardziej zgodna z nowym kanonem patriotycznym. W kolejnych latach polski parlament uchwalił ustawy lustracyjne, które miały na celu weryfikację urzędników państwowych pod kątem współpracy z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa w przeszłości. Ponadto w 1998 r. uchwalono nową ustawę, na mocy której utworzono Instytut Pamięci Narodowej. Jednak wielu konserwatystów uznało te kroki za nadal niewystarczające. Dopiero po zwycięstwach politycznych sił konserwatywnych w 2005 i 2015 r. uznali oni, że nadszedł moment, aby realizować swoją wizję państwa wolnego od komunistycznej spuścizny.

Z biegiem czasu debata publiczna przeniosła się z osądzania komunizmu na ocenę transformacji systemowej, która miała miejsce w latach 90., a także analizę miejsca Polski w zjednoczonej Europie. Śmierć ostatnich oficjalnych przywódców komunistycznych, generała Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, obniżyła emocjonalną temperaturę tych dyskusji. Jednak wkrótce potem próby ożywienia silnego poczucia pamięci historycznej – najbardziej widoczne poprzez kult „żołnierzy wyklętych” [antykomunistycznych sił podziemnych po II wojnie światowej, z których część została oskarżona o domniemane zbrodnie – przyp. red.] – zaczęły generować nowe mity, zamiast rozwiązywać stare konflikty. Agnieszka Mrozik, badaczka okresu komunizmu i współczesnej pamięci o nim, opisuje to zjawisko jako formę „pamięci protezowej”: przestrzeń pełną sprzeczności i ambiwalencji, w której przeszłość trwa w zbiorowej wyobraźni jako dziedzictwo wstydu, winy i uporczywej potrzeby rozliczenia moralnego.


Archiwa, dziedzictwo i nostalgia


Patrząc z perspektywy regionalnej, można powiedzieć, że pamięć o komunizmie rozwijała się w trzech wymiarach. Pierwszy z nich obejmuje dokumentowanie zbrodni poprzez badania historyczne i otwarcie archiwów. Drugi skupia się na refleksji nad materialnym i społecznym dziedzictwem tamtej epoki – od architektury po instytucje. Wreszcie trzeci wymiar wyraża nostalgię za codziennym życiem w państwach socjalistycznych, co widać w ponownym zainteresowaniu modą, kuchnią i popkulturą tamtych czasów, często oderwanym od kontekstu politycznego tego okresu. W Polsce perspektywa ta została po raz pierwszy szeroko omówiona po publikacji książki Filipa Springera, fotoreportera, który poprzez swoje zdjęcia i reportaże pokazał funkcjonalność socjalistycznej architektury i argumentował, że jej odrzucenie wynikało bardziej z uprzedzeń politycznych niż z wad projektowych.

Kwestionując mity dotyczące transformacji po 1989 r., lewicowi intelektualiści na nowo zdefiniowali również rozumienie państwa komunistycznego. Na przykład filozof Andrzej Leder argumentował, że lata 1939–1956 w Polsce były okresem głębokiej, choć brutalnej rewolucji społecznej, która zburzyła porządek feudalny i umożliwiła masową mobilność społeczną, tworząc podstawy dla dzisiejszej klasy średniej. W jego opinii okres istnienia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie powinien być postrzegany wyłącznie przez pryzmat ucisku, ale także jako etap głębokich zmian społecznych. W podobny sposób nostalgiczny obraz Polski międzywojennej został podważony przez Kacpra Pobłockiego, Joannę Kuciel-Frydryszak i Kamila Janickiego, którzy ujawnili nierówności społeczne i ekonomiczne charakteryzujące tę wcześniejszą epokę.

Pod tymi debatami kryje się pytanie, czy komunizm można naprawdę kiedykolwiek zapomnieć. Aby odpowiedzieć na to pytanie, historyk Aleksiej Miller rozróżnia trzy rodzaje zapominania, twierdząc, że tylko to, co nazywa „zapominaniem opartym na zrozumieniu”, może prowadzić do pojednania. Jednak w Polsce rozliczenie się z przeszłością odbywało się bardziej poprzez symbole i debaty medialne niż prawdziwą reformę systemową. Dlatego historyk Antoni Dudek twierdzi, że w przeciwieństwie do Czech czy byłych Niemiec Wschodnich, Polska nigdy nie przeprowadziła pełnej weryfikacji swojej komunistycznej przeszłości. Na przykład w Niemczech szeroki publiczny dostęp do archiwów Stasi i programy edukacji obywatelskiej ułatwiły większą przejrzystość, której celem było pomóc społeczeństwu zmierzyć się z własną historią.

Przykłady te pokazują, że tempo rozliczeń z komunistyczną przeszłością było nierównomierne w Europie Środkowej i Wschodniej. Podczas gdy Polska intensywnie debatowała nad dekomunizacją w latach 90., w Ukrainie masowe usuwanie pomników Lenina – tzw. leninopad – rozpoczęło się dopiero podczas rewolucji godności w 2014 r.

Proces ten przyspieszył po agresji Rosji w Donbasie, a następnie po wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 r. W krajach bałtyckich pamięć o komunizmie pozostaje jednoznacznie negatywna, co wynika z doświadczeń tych krajów związanych z okupacją radziecką, ich bliskością do Rosji oraz obecnością dużej populacji rosyjskojęzycznej. Na Bałkanach Zachodnich pamięć o okresie socjalizmu jest ściśle związana z dziedzictwem Tity i tzw. jugonostalgią, która pojawiła się znacznie wcześniej niż podobne nastroje w innych państwach.
Kinga Anna Gajda jest dyrektorką Instytutu Studiów Europejskich Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Michał Kuryłowicz
jest adiunktem na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie na Wydziale Studiów Eurazjatyckich.

Ogólnie rzecz biorąc, pamięć o komunizmie w Europie Środkowej i Wschodniej pozostaje dynamiczna, nacechowana emocjonalnie i pełna sprzeczności. Łączy w sobie traumę z potrzebą moralnego rozliczenia oraz nostalgię z ciągłą reinterpretacją kształtowaną przez współczesne wyzwania. Dlatego też dzisiaj głównym zadaniem jest wypracowanie sposobu pamięci, który nie wymazuje ani nie zaprzecza przeszłości, ale wplata ją w spójną tożsamość historyczną. Tylko dzięki takiej integracji społeczeństwa mogą wyjść poza wojny o pamięć i dążyć do prawdziwego pojednania – w skali krajowej, w obrębie własnych granic i w całym regionie.