Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 09.03.2026
Anna Grigoit

Poligon przy przesmyku suwalskim. Litwa wzmacnia armię, mieszkańcy protestują

Litwa planuje budowę nowego poligonu wojskowego w Kopciowie – niewielkiej miejscowości położonej zaledwie kilka kilometrów od granicy z Polską i w pobliżu strategicznego przesmyku suwalskiego. Dla władz w Wilnie to element wzmacniania bezpieczeństwa państwa i przygotowań na coraz bardziej napiętą sytuację w regionie. Dla części mieszkańców – decyzja, która może oznaczać utratę domów, zmianę charakteru okolicy i początek długiego konfliktu społecznego.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Litewska armia rośnie i przyspiesza modernizację. Obecnie liczy 13,4 tys. żołnierzy zawodowej służby wojskowej, a w ciągu ostatniego roku wartość ta wzrosła o 1 tys. (8 proc.), co – jak poinformował minister ochrony kraju Robertas Kaunas – jest najlepszym wynikiem od około 20 lat. Celem jest zwiększenie liczby żołnierzy zawodowych do około 20 tys. do 2030 r.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


W związku z tym przybywa poborowych, powstaje dywizja, a wojsko od miesięcy ostrzega, że bez nowych poligonów nie będzie gdzie szkolić większych jednostek. W grudniu Rada Obrony Państwa zdecydowała o podwojeniu powierzchni poligonu w Taurogach i utworzeniu nowego – przeznaczonego dla brygady – w Kopciowie.

Dla rządu to krok konieczny dla wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. Dla części mieszkańców – szok i „zbiorowa trauma”. Mówią, że nie rozumieją, dlaczego właśnie ich miejscowość wybrano na lokalizację poligonu, i domagają się nie tylko wyjaśnień, ale także wsparcia psychologicznego.

Na Litwie działa dziś dziewięć terenów szkoleniowych, na których ćwiczą litewscy i sojuszniczy żołnierze. To jednak przestaje wystarczać. Dowództwo od miesięcy ostrzega: bez nowych przestrzeni do szkolenia dalsza rozbudowa armii pozostanie na papierze.

Jedną z nich ma stać się Kopciowo. Plan zakłada utworzenie poligonu o powierzchni niemal 15 tysięcy hektarów, zdolnego przyjąć jednocześnie do 4 tys. żołnierzy. W granicach wyznaczonego terenu znajduje się jednak około 90 gospodarstw.

Na mapie to spokojny zakątek rejonu łoździejskiego: lasy, jeziora, niska zabudowa. Kilka kilometrów dalej przebiega granica z Polską, w przeciwnym kierunku niedaleko znajduje się Białoruś. Dla jednych to peryferie kraju. Dla władz – strategiczny punkt w architekturze bezpieczeństwa.

W Wilnie mówi się o konieczności i odpowiedzialności. W Kopciowie – o niepewności. Część mieszkańców obawia się wysiedleń i utraty źródeł utrzymania, sprzeciwia się inwestycji i pyta, czy bezpieczeństwo państwa musi oznaczać rezygnację z własnego domu.

Projekt, który w założeniu ma wzmocnić obronność państwa, szybko stał się jednym z najbardziej zapalnych tematów początku roku.


Geopolityka nie zna ciszy: dlaczego właśnie Kopciowo


Lokalizacja nie jest przypadkowa. Kopciowo leży w pobliżu tzw. przesmyku suwalskiego – wąskiego pasa ziemi łączącego państwa bałtyckie z resztą NATO przez terytorium Polski. W przypadku konfliktu to jedyna lądowa droga, którą można przerzucać wsparcie do Litwy, Łotwy i Estonii.

Wojna w Ukrainie pokazała, jak kluczowe są logistyka, mobilność i zdolność szybkiego reagowania. Dlatego państwa regionu inwestują nie tylko w sprzęt, lecz także w infrastrukturę szkoleniową. Polska rozbudowuje swoje poligony, podobne działania podejmują Łotwa i Estonia.

Z perspektywy Wilna budowa nowego poligonu na południu kraju wpisuje się w tę strategię. Jak podkreślają litewscy analitycy bezpieczeństwa, państwa regionu muszą przygotowywać się także na najtrudniejsze scenariusze.

Część mieszkańców Kopciowa mimo rządowych argumentów wciąż sprzeciwia się planom budowy poligonu. Do miejscowości przyjeżdżali już prezydent Litwy Gitanas Nausėda, ministrowie i przedstawiciele armii, próbując tłumaczyć decyzję władz i uspokoić nastroje.


„Tu jest mój dom”. Mieszkańcy, którzy nie chcą być „strategiczni”


W Kopciowie i okolicznych wsiach argumenty o przesmyku suwalskim często brzmią inaczej niż w stolicy Litwy. Dla wielu mieszkańców planowany poligon oznacza przede wszystkim utratę dorobku życia.

Podczas protestów, w których uczestniczyły setki osób, padały hasła: „Nie jesteśmy przeciwko obronności, ale nie kosztem naszych domów”, „Państwo ma nas chronić, a nie usuwać”, „Szykujmy się na pokój, a nie na wojnę”, „Ręce precz od naszej ziemi”, „Puszczy – tak, poligonowi – nie”.

Mieszkańcy podkreślają, że nie sprzeciwiają się samej idei wzmocnienia armii, ale lokalizacji i sposobu podejmowania decyzji.

– O wszystkim dowiedzieliśmy się z mediów – mówili podczas spotkania z władzami.

– Konsultacje zaczęły się dopiero wtedy, gdy decyzja była już praktycznie przesądzona – dodawali inni.

Wielu mieszkańców obawia się, że finansowe odszkodowania nie zrównoważą utraty miejsca, z którym ich rodziny związane są od pokoleń. W regionie utrzymującym się z turystyki, leśnictwa i drobnej przedsiębiorczości budowa poligonu oznaczałaby radykalną zmianę charakteru okolicy.

Są też głosy bardziej umiarkowane. Część mieszkańców dostrzega możliwe korzyści – nowe drogi, inwestycje czy miejsca pracy. Nawet oni przyznają jednak, że skala projektu budzi niepokój.

Jednocześnie resort obrony wskazuje, że planowany obszar poligonu przecina droga, dzieląc go na dwie części. We wschodniej części mają odbywać się ćwiczenia manewrowe bez użycia ostrej amunicji. Oznacza to, że mieszkańcy będą mogli tam pozostać, kontynuować działalność gospodarczą i prowadzić dotychczasowe życie.

Wyprowadzka miałaby dotyczyć jedynie kilkunastu gospodarstw w zachodniej części, gdzie planowane są strzelnice. Władze zapewniają, że wykup nieruchomości zostanie zrealizowany na uczciwych zasadach, a właściciele otrzymają odpowiednie odszkodowania.

Większe ćwiczenia na poligonie odbywałyby się około pięciu razy w roku i trwałyby do dziesięciu dni, natomiast mniejsze szkolenia prowadzono by tam na bieżąco przez cały rok.


Ile kosztuje bezpieczeństwo. Rachunek dla państwa i regionu


Projekt budowy poligonu w rejonie Kopciowa wpisuje się w szerszy plan rozbudowy infrastruktury wojskowej Litwy. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 r. Wilno przyspieszyło modernizację sił zbrojnych i zwiększyło wydatki na obronność.

Z projektu budżetu na 2026 r. wynika, że na obronę planowane jest 4,79 mld euro, czyli 5,38 proc. PKB. Dla porównania, w 2025 r. wydatki na resort obrony wynosiły 2,5 mld euro, co stanowiło 3,03 proc. PKB. Dodatkowo limit zadłużenia na potrzeby obronności zwiększono o 800 mln euro, dzięki czemu całkowite nakłady militarne w ubiegłym roku sięgnęły około 4,1 proc. PKB.

Nowy poligon ma umożliwić szkolenia jednostek wielkości brygady – zarówno litewskich, jak i sojuszniczych. Zdaniem wojskowych obecna infrastruktura nie pozwala prowadzić ćwiczeń na dużą skalę z użyciem ciężkiego sprzętu i artylerii. Resort obrony argumentuje, że bez nowych terenów szkoleniowych Litwa pozostaje zależna od poligonów zagranicznych.

Eksperci przypominają też, że według indeksu jakości życia w samorządach, opracowywanego przez Ministerstwo Finansów, samorząd rejonu łoździejskiego zajmuje obecnie 54. miejsce wśród 60 samorządów na Litwie.

Rząd sugeruje, że inwestycja może przynieść regionowi wymierne korzyści gospodarcze. Szacunki mówią o dziesiątkach milionów euro rocznie generowanych przez obecność wojska – od usług transportowych po gastronomię i budownictwo. Nowa infrastruktura oznaczałaby także inwestycje drogowe i napływ środków publicznych.

Ministerstwo Gospodarki i Innowacji przewiduje, że po utworzeniu i uruchomieniu poligonu w Kopciowie roczne obroty firm w rejonie łoździejskim wzrosłyby o około 8 proc., czyli o blisko 17 mln euro. Budżet samorządu mógłby z kolei zwiększyć się nawet o 3,4 mln euro rocznie.

W rejonie łoździejskim obecnie pracuje około 2,85 tys. osób. Ministerstwo uważa, że wraz z powstaniem poligonu planowane jest utworzenie około 100 nowych miejsc pracy dla personelu wojskowego i obsługi, co zwiększyłoby poziom zatrudnienia w regionie o około 3,4 proc.

Krytycy odpowiadają jednak, że taki model rozwoju uzależnia region od jednej instytucji – wojska. W ich ocenie miejscowość może stać się zapleczem militarnym, którego przyszłość zależeć będzie od decyzji politycznych i budżetowych.

Do tego dochodzą obawy środowiskowe. Część planowanego obszaru obejmuje tereny leśne i przyrodniczo cenne, dlatego organizacje ekologiczne domagają się szczegółowej oceny oddziaływania inwestycji na środowisko.

Ministerstwo Ochrony Kraju podaje, że właściciele 13 gospodarstw, którzy będą musieli sprzedać swoje nieruchomości, otrzymają rekompensaty przekraczające 51 tys. euro. Właściciele 77 gospodarstw znajdujących się na terenie szkoleniowym mają otrzymać ponad 25 tys. euro za straty niemajątkowe, a właściciele działek leśnych – ponad 5 tys. euro.

Z uzasadnienia projektu ustawy wynika, że na przejęcie mienia na potrzeby publiczne państwo planuje przeznaczyć około 50 mln euro.

Przewodnicząca lokalnej społeczności Raminta Karauskienė podkreśla, że proponowane przez resort obrony rekompensaty nie zmienią stanowiska mieszkańców.

– Ludzie nie zgadzają się na sprzedaż. Pieniądze nie są tu najważniejsze – mówi. Jak dodaje, społeczność konsekwentnie powtarza jedno: „Kopciowo jest do życia, nie na poligon”.


Kopciowo dzieli scenę polityczną


Decyzja o nowym poligonie przestała być tylko technicznym krokiem w polityce obronnej, a stała się sprawdzianem jedności litewskiej sceny politycznej. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda wielokrotnie zaznaczał, że w kluczowych sprawach bezpieczeństwa państwa „należy trzymać się razem”, i liczy na szerokie poparcie projektu ustawy zarówno ze strony koalicji, jak i opozycji.

Takie wezwanie nie jest przypadkowe. Część polityków już publicznie podaje w wątpliwość sens inwestycji. Przedstawiciele rządzącego ugrupowania Świt Niemna, z jego liderem Remigijusem Žemaitaitisem na czele, zapowiedzieli, że mogą nie poprzeć ustawy o poligonie, kwestionując zarówno lokalizację, jak i sposób prowadzenia debaty.

– Dziś mamy wystarczająco dużo poligonów. W czasie wojny przeciwnik w pierwszej kolejności niszczy bazy drugiego państwa. Proszę zobaczyć, co zrobił Iran – mówi Žemaitaitis.

Polityk nie wyklucza, że część posłów ze Świtu Niemna oraz frakcji Związku Chłopów i Zielonych Litwy, czyli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR), może nie poprzeć ustawy o utworzeniu poligonu w Kopciowie.

Premier Inga Ruginienė nie chce komentować wypowiedzi koalicyjnego partnera i apeluje o wstrzymanie się z ocenami do czasu głosowania w Sejmie.

Z kolei Mindaugas Sinkevičius – przewodniczący Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP), która po ostatnich wyborach tworzy trzon koalicji rządzącej – w reakcji na wypowiedź Žemaitaitisa stwierdził, że jeśli Świt Niemna w Sejmie nie poprze projektu ustawy, może to stać się „czerwoną linią”, która zadecyduje o dalszych możliwościach współpracy w koalicji. Mimo tych wątpliwości przewodniczący parlamentu Juozas Olekas jest przekonany, że inicjatywa uzyska poparcie większości posłów.

– Dziś o tym nie rozmawialiśmy, bo mamy w tej sprawie porozumienie. Jako przewodniczący Sejmu uważam, że projekt ustawy zostanie przyjęty bez większych problemów – być może po dyskusji, ale z odpowiednim poparciem – powiedział dziennikarzom po środowym posiedzeniu rady koalicyjnej Olekas.

Jak dodaje, jest to jeden z projektów, które mogą być rozpatrywane w trybie pilnym. – Myślę, że to jedna z tych ustaw, możliwych do procedowania w przyspieszonym trybie – podkreśla.

Minister obrony Robertas Kaunas już wcześniej przyznawał, że w sprawie projektu ustawy dotyczącej utworzenia poligonu w Kopciowie, który wkrótce trafi do Sejmu, nie ma pełnej zgody ani między frakcjami parlamentarnymi, ani wśród poszczególnych polityków. Jego zdaniem jednak wszystko wskazuje na to, że głosów poparcia wystarczy, by projekt przyjąć.

Pałac Prezydencki nawołuje do przyjęcia ustawy ponad partyjnymi podziałami – jako „szeroki narodowy konsensus” w sprawie bezpieczeństwa. Doradcy prezydenta wskazują, że choć w parlamencie pojawiają się pojedyncze głosy sprzeciwu, to większość ugrupowań zgadza się co do potrzeby rozbudowy infrastruktury szkoleniowej.

Spór wokół Kopciowa pokazuje szersze napięcie w litewskiej polityce: między potrzebą demonstracji jedności wobec zagrożeń a chęcią zaznaczenia politycznej odrębności. Jednocześnie temat poligonu zaczął żyć także poza parlamentarną debatą.


Wojna o poligon. Dezinformacja i wpływy zewnętrzne


Litewskie służby ostrzegają, że spór wokół poligonu w Kopciowie przyciąga uwagę szerszych działań informacyjnych. Drugi Departament Służb Operacyjnych (AOTD) przy Ministerstwie Ochrony Kraju wskazuje, że w debacie pojawiły się fikcyjne konta i negatywne komentarze, a temat inwestycji był rozpowszechniany w mediach i na platformach przychylnych polityce Rosji.

Zdaniem służb niektóre z tych działań mogą mieć charakter celowy i służyć podsycaniu napięć wokół infrastruktury obronnej państwa. W komunikacie podkreślono, że negatywne przekazy są często rozpowszechniane za pomocą fałszywych profili i kanałów informacyjnych, których celem jest kształtowanie nieprzychylnej opinii wobec rozwoju systemu obronnego Litwy.

Równolegle podobne narracje pojawiają się w mediach rosyjskich i białoruskich, gdzie projekt przedstawiany jest jako „militaryzacja regionu” czy „prowokacja wobec Rosji”. Litewskie instytucje ostrzegają, że takie przekazy mogą wzmacniać społeczne napięcia.

Niedawno spółka „Meta”, zarządzająca portalem Facebook, zablokowała grupę „Spokojny Poligon Wojskowy w Rudnikach i Kopciowie”, prowadzoną przez fałszywe konta – boty – które rozpowszechniały nieprawdziwe informacje na temat inwestycji.

Również minister obrony Kaunas w rozmowie z litewskim publicznym nadawcą LRT przekonuje, że sprzeciw wobec poligonu należy rozpatrywać także w kontekście zagrożeń hybrydowych.

– Jesteśmy w okopach wojny hybrydowej – mówi. Podkreśla, że litewskie służby analizują możliwe wpływy zewnętrzne, a Facebook zablokował już ponad 2 tys. fałszywych kont.

– Jeśli zagrożenia są realne, reagujemy. Ale nikt nie ma prawa oskarżać kogokolwiek z góry – zaznacza w jednym z wywiadów minister.

Kaunas broni również sposobu prowadzenia konsultacji społecznych.

– Jesteśmy państwem prawa. Dlatego wybraliśmy rozmowę publiczną, a nie ciche chodzenie od drzwi do drzwi – mówi. Zapewnia, że resort „słyszy społeczność”, a odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości są przygotowywane i przedstawiane na bieżąco.

Minister twierdzi też, że sprzeciw wobec inwestycji koncentruje się wokół niewielkiej grupy najbardziej aktywnych przeciwników.

– To nie jest kwestia braku informacji. To po prostu mówienie „nie” – ocenia.

Podkreśla jednocześnie, że „większość społeczeństwa widzi potrzebę poligonu”, a rząd wprowadził, jak mówi, „bezprecedensowe mechanizmy rekompensat”. Właściciele 77 gospodarstw znajdujących się na planowanym terenie szkoleniowym mają 5 lat na decyzję, czy sprzedać nieruchomość.


Ustawa o poligonie trafi na wiosenną sesję Sejmu


Rząd Litwy zdecydował o skierowaniu projektu ustawy dotyczącej poligonu w Kopciowie do rozpatrzenia podczas wiosennej sesji Sejmu. Ma to otworzyć drogę do formalnego głosowania nad przepisami regulującymi powstanie nowej infrastruktury wojskowej.

Premier Inga Ruginienė i członkowie rządu argumentują, że w obecnej sytuacji geopolitycznej decyzje dotyczące bezpieczeństwa państwa nie mogą być odkładane. Debata parlamentarna ma dać czas na zgłoszenie poprawek zarówno przez koalicję, jak i opozycję.

Wiosenna sesja Sejmu rozpocznie się 10 marca i potrwa do 30 czerwca.