Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 18.03.2026
Ihar Melnikau
Pod berłem dwugłowego orła. Rosja kształtuje pamięć historyczną współczesnej Białorusi
Rosja coraz mocniej wpływa na to, jak Białorusini myślą o własnej historii. Po 2020 r. państwowa narracja skręciła wyraźnie w stronę Moskwy – wypierane są wątki związane z Europą, a na ich miejsce wraca sowiecka wizja przeszłości. To nie tylko spór o interpretację historii, ale element szerszej walki o tożsamość i przyszłość kraju.
(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Ostrzeżenie, które zignorowano
W 2018 r. prorządowy rosyjski portal internetowy Lenta opublikował artykuł Włodzimierza Zotowa Naziści Baćki. Autor otwarcie oskarżył w nim białoruskie władze o zwrot w stronę nacjonalizmu. „Pozycje nacjonalistów w sferze kultury i edukacji stale się umacniały. Rozpoczęto kampanię na rzecz rozszerzenia zakresu używania języka białoruskiego, która zakończyła się całkowitym zniszczeniem rosyjskojęzycznej toponimii: obecnie wszystkie szyldy na białoruskich ulicach i autostradach zawierają napisy w «mowie» [języku białoruskim – przyp. aut.], powtórzone po łacinie. Władze zaczęły zwracać coraz większą uwagę na rozwój kultury narodowej, która podejrzanie przypominała to, co działo się w Ukrainie z jej Dniem Wyszywanki. […] Prawdziwy wzrost nastrojów nacjonalistycznych nastąpił wkrótce po zjednoczeniu Krymu z Rosją. Władze białoruskie uznały, że scenariusz krymski można zastosować również wobec Białorusi, a za gwarancję tego uznały rozprzestrzenianie się w społeczeństwie idei nacjonalistycznych i rusofobicznych” – pisał Zotow.
Dużo miejsca autor poświęcił powrotowi historii Białoruskiej Republiki Ludowej (BRL) oraz innym pozaradzieckim aspektom białoruskiej przeszłości. Artykuł kończy się stwierdzeniem, że władze białoruskie zaproponowały zwolennikom białoruskiej idei narodowej (określanym mianem nacjonalistów) pakt: legalizację ich działalności w zamian za przejście od sprzeciwu wobec państwa białoruskiego do współpracy.
Tekst Zotowa wywołał ożywioną dyskusję, ale niewiele osób dostrzegło jego główne przesłanie. Autor ostrzegał Kreml i rosyjskie społeczeństwo przed nasilaniem się tendencji proeuropejskich na Białorusi oraz przed coraz wyraźniejszym dążeniem Białorusinów do doceniania swojego dziedzictwa narodowego i kulturowo-historycznego.
Zaledwie dwa lata po opublikowaniu tekstu Zotowa doszło do wydarzeń, które położyły kres przebudzeniu białoruskiego społeczeństwa z postsowieckiego letargu i zahamowały jego marsz ku cywilizacji europejskiej. Moje własne doświadczenia z pobytu w białoruskich więzieniach i kolonii karnej pokazują, że większość osób przetrzymywanych tam pod zarzutem ekstremizmu nie angażowała się ani nie była nawet zainteresowana jakąkolwiek działalnością polityczną. Co więcej, znaczna część tych osób do 2020 r. zajmowała się prostą pracą organiczną na rzecz zachowania białoruskiego dziedzictwa narodowego, kulturowego i historycznego. Jednak ich działalność wzbudziła niepokój ideologów ruskiego miru.
Wybory w 2020 r. posłużyły jako dobra okazja do upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu – osłabienia władz w Mińsku oraz wyeliminowania białoruskiej inteligencji i środowiska naukowego, dążących do tego, aby Białorusini przeszli pokojową drogę od homo sovieticus ku europejskiemu modelowi cywilizacyjnemu. „W tłumie protestujących na białoruskich ulicach jesienią 2020 r., maszerujących przeciwko kordonom milicji, znajdowało się wielu ludzi, którzy poddali się politycznej i psychologicznej obróbce ze strony sił opozycyjnych, mającej na celu zmianę symboli narodowych, historii narodowej itp. Było to efektem pewnej koncepcji historycznej, a także dziesiątek i setek rodzimych «ekspertów», którzy proponowali zastąpienie marki «Białoruś-Białorusini» marką «Litwa-Litwini». Z ich pomocą Białorusini przekształcili się w inną narodowość. […] To mogło doprowadzić do przywrócenia władzy polskich elit w kraju” – pisał w 2021 r. Jauhen Podleśny, jeden z autorów państwowego czasopisma „Myśl Białoruska”. Niestety, wydarzenia 2020 r. wyniosły rzeczników ruskiego miru na trybuny, z których nadal walczą z europejskim elementem białoruskiej historii.
Akcenty antypolskie
Jednym z pierwszych obszarów dotkniętych represjami po wydarzeniach 2020 r., stała się historiografia białoruska, której interpretacja zaczęła nabierać nowych akcentów. Mowa przede wszystkim o okresach białoruskiej przeszłości związanych z Polską. W kwietniu 2021 r. Alaksandr Łukaszenka, na spotkaniu poświęconym polityce zagranicznej, zaproponował szczegółowe zbadanie okresu „okupacji terytorium Białorusi przez Polskę w XX w.”. „Nigdy nie wspominaliśmy o zajęciu przez Polskę znacznej części ziem białoruskich w latach 20. i 30. ubiegłego wieku. Ale, co oczywiste, nadszedł czas, aby powrócić do tego tematu i szczegółowo go zbadać z udziałem historyków i politologów” – mówił Łukaszenka. W styczniu 2022 r., na spotkaniu poświęconym realizacji polityki historycznej, złożył oświadczenie o potrzebie rozwoju polityki historycznej kraju. „Dla jednych Białoruś jest trampoliną do uderzenia w Rosję. Inni cierpią na bóle fantomowe i wciąż poszukują tu swoich historycznych ziem” – powiedział. Po raz pierwszy padła wtedy propozycja nazwania okresu Rzeczypospolitej Obojga Narodów okupacją ziem białoruskich przez Polaków, czy też ludobójstwem kulturowym. „Weźmy Wielkie Księstwo Litewskie. Współcześni Litwini faktycznie sprywatyzowali dziedzictwo tego ustroju państwowego. Ale co tam było litewskie? Język jest nasz i jest na nim zapisana konstytucja – Statut. Dominującą religią jest prawosławie. Terytorium to głównie ziemie białoruskie, ukraińskie, częściowo ruskie. Ludność jest w 80% nasza – Słowianie. I to są główne atrybuty i oznaki państwowości” – stwierdził Łukaszenka.
Na spotkaniu z ideologami 17 września 2025 r. Łukaszenka podkreślił: „Nie uważamy za błąd, że przez wiele lat staraliśmy się żyć z naszymi sąsiadami w pokoju, nie rzucając im w twarz nieprzyjemnych dla nich faktów historycznych. […] Nasi ludzie powinni wiedzieć, że Białorusini byli okradani, gdy etniczna Polska rozkwitała, że odbierano nam zasoby, a chłopi żyli w nędzy i strachu przed batem. I ten bat spadał na każdego, kto próbował walczyć o swoją wiarę, język i kulturę. […] I wszyscy powinniśmy pamiętać, że polskie więzienia były przepełnione białoruskimi patriotami, że naród był niszczony zarówno duchowo, jak i fizycznie w najokrutniejszy sposób”.
Warto zauważyć, że do 2020 r. temat dwudziestolecia międzywojennego na Białorusi był badany bardzo ostrożnie. Podczas gdy z okazji rocznicy wydarzeń z 17 września media państwowe przygotowywały reportaże i artykuły o „pańskim ucisku”, państwowi historycy białoruscy bardzo skromnie opisywali lata międzywojenne i proces przyłączenia ziem północno-wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (BSRR). Jednocześnie niezależni badacze szczegółowo analizowali wszystkie wątki międzywojennej historii ziem białoruskich w ramach Polski, ocalając z zapomnienia wiele dotychczas nieznanych kart białoruskiej historii.
Podczas mojego pobytu w więzieniu, w jednym z wywiadów białoruski ideolog państwowy, Wadim Gigin, przyznał, że to on przyczynił się do zamknięcia mojej wystawy Zachodniobiałoruska Atlantyda 1921–1941, którą przygotowywałem w 2014 r. w Historyczno-Kulturalnym Muzeum-Rezerwacie „Zasław”. „Wiecie, był taki Melnikau. Teraz dostał sprawiedliwy wyrok. Kto nie wie, Ihar Melnikau, absolutnie propolski agent, który promował propolskie tematy. Miał Zachodniobiałoruską Atlantydę, kiedyś zorganizował wystawę w Zasławiu. Powiesił tam portret prezydenta Polski, Mościckiego. Zamknąłem tę wystawę. Zadzwoniłem do Mińskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego, przyjechał szef wydziału ideologii, obejrzeli i pomimo wszelkich nacisków, jakie próbowali wywierać, także za pośrednictwem niektórych organów rządowych, zamknęli tę wystawę. Wydawał swoje książki, paskudził. Jeśli wy, zmacharze, myślicie, że zrobicie odwilż, to się mylicie. Spalimy wszystko rozpalonym żelazem”. Ideolog jednak nie powiedział o tym, że aby zamknąć wystawę, trzeba było wymyślić problem z instalacją elektryczną w muzeum. I co najważniejsze, Gigin nie wspomniał też, że dwa lata po nieudanej ekspozycji w Zasławiu moja wystawa Białorusini w Wojsku Polskim 1939–1945 została otwarta w Narodowym Muzeum Historycznym Białorusi. Przy licznej publiczności. Wystawa ta była w istocie powtórzeniem ekspozycji z 2014 r. Kilka miesięcy później w Białoruskim Państwowym Muzeum Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Mińsku, w obecności licznego grona białoruskich urzędników państwowych, została otwarta moja wystawa Białorusini w 2. Korpusie Polskim, którą odwiedzili między innymi przedstawiciele brytyjskiej rodziny królewskiej.
Jednocześnie Gigin zdradził, że w 2014 r. niektórzy przedstawiciele białoruskich władz stanęli w obronie mojej wystawy. I tu nie Melnikau został poparty, lecz trzeźwe podejście do badań nad mało znanymi wydarzeniami w historii Białorusi. Potwierdzeniem tego jest fakt, że w latach 2016–2018 białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Obrony zwróciły się do mnie z prośbą o udostępnienie moich wystaw w innych krajach.
W trakcie śledztwa wielokrotnie próbowano mi udowodnić propolskie poglądy, ale nikt nie wspomniał, że to ja przywróciłem Białorusi historię przedwojennej granicy sowiecko-polskiej, a 17 września 2019 r. w jednym z głównych muzeów państwowych Białorusi – Państwowym Muzeum Literackim im. Janki Kupały – otworzyłem wystawę Granica była pod Mińskiem 1921–1941. Gigin nie wspomina również o moich publikacjach, w których piszę o polityce polonizacji ludności białoruskiej przez polskie władze, a także o protestach mieszkańców północno-wschodnich województw II RP.
Pogląd moskiewski
Komu zależy na zaprzestaniu działalności historyków takich jak ja? Odpowiedź jest oczywista. Tym, którzy dążą do promowania rosyjskiego, imperialnego spojrzenia na białoruską przeszłość. Już w 2019 r. zwróciłem uwagę na niebezpieczną dla białoruskiej ideologii państwowej oraz zachowania białoruskiej świadomości narodowej działalność rosyjskiej Fundacji „Pamięć Historyczna”. Organizacja ta ma na celu propagowanie rosyjskiej interpretacji historii XX w. (zwłaszcza II wojny światowej). Promuje także oficjalną rosyjską narrację w dziedzinie historii poprzez konferencje naukowe, publikacje itp.
To właśnie Fundacja „Pamięć Historyczna” działała na Białorusi w okresie względnej odwilży w latach 2014–2019 i starała się aktywnie przeciwstawiać białoruskocentrycznej interpretacji historii. Aleksandr Djukow (przewodniczący fundacji) i jego współpracownicy przez cały ten czas krytykowali białoruski sposób interpretacji wydarzeń związanych ze stalinowskimi represjami lat 30. XX w., badania nad zbrodnią katyńską, analizę okresu międzywojennego na terenie północno-wschodnich województw II Rzeczypospolitej, a szczególnie prace białoruskich badaczy dotyczące paktu Ribbentrop-Mołotow i jego konsekwencji dla Białorusi i Europy. Wydarzenia te pracownicy organizacji starali się przedstawić w sposób korzystny dla Kremla, co często przeradzało się w manipulację faktami historycznymi lub ich zatajanie.
Broniąc sowieckiego poglądu na historię Białorusi, Fundacja „Pamięć Historyczna” dąży do umniejszania znaczenia wszelkich nieradzieckich wątków, przedstawiając kluczowe wydarzenia – takie jak powstania Tadeusza Kościuszki i Kastusia Kalinowskiego, czy działalność Białoruskiej Republiki Ludowej – w negatywnym świetle. Co ciekawe, to właśnie szef Fundacji, Djukow (według niektórych źródeł pracownik Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji), aktywnie promował mit o okrucieństwach popełnionych przez powstańców Kalinowskiego na ludności prawosławnej. Analiza tych „okrucieństw” pokazuje, że większość ofiar to przedstawiciele różnych narodowości, którzy otwarcie, często z bronią w ręku, sprzeciwiali się powstaniu i opowiadali się po stronie władz rosyjskich. Nasuwa się zatem pytanie: ilu mieszkańców ziem białoruskich padło ofiarą represji rosyjskich po stłumieniu powstania 1863–1864? Odpowiedź brzmi: setki. Niektórzy zostali powieszeni, inni rozstrzelani, a wielu zesłano na ciężkie roboty na Syberię.
Warto zauważyć, że do 2020 r. państwo białoruskie odnosiło się bardzo pozytywnie do Tadeusza Kościuszki, przywódcy powstania z 1794 r. pochodzącego z dzisiejszego obwodu brzeskiego. Natomiast Kastuś Kalinowski, lider zrywu 1863–1864, jest czczony na Białorusi od czasów sowieckich. W 1928 r. w BSRR nakręcono film fabularny o historii tego białoruskiego patrioty. W 1963 r. jego imię nadano jednej z ulic w Mińsku. Kiedy w listopadzie 2019 r. szczątki Kalinowskiego zostały ponownie pochowane w Wilnie, w wydarzeniu wzięła udział oficjalna delegacja z Białorusi, na czele z wicepremierem Iharem Pietryszenką. Zaznaczył on wówczas, że „działalność Kalinowskiego wiąże się z rozwojem białoruskiego ruchu narodowo-kulturalnego w walce o białoruską państwowość w formie demokracji. Hasłem powstańców Kastusia Kalinowskiego było: «Kogo kochasz? – Kocham Białoruś». Testamenty bojowników nie straciły na aktualności i znalazły kontynuację w głównym motcie naszego kraju: «Za silną i prosperującą Białoruś» – powiedział wówczas Pietryszenka. Niewiele czasu minęło i na skutek pracy ideologów ruskiego miru tak ważne postacie białoruskiej historii jak Kościuszko i Kalinowski zostały prawie wykluczone z oficjalnej narracji.
Działania Fundacji „Pamięć Historyczna” od rozpoczęcia jej działalności w 2008 r. ukierunkowane były na kraje postsowieckie, ale najwięcej uwagi organizacja poświęcała Białorusi. Dotyczy to również działalności portalu informacyjnego IMHOclub.by, który skupia wokół siebie najbardziej zagorzałych zwolenników ruskiego miru na Białorusi. Jednocześnie Fundacja robiła wszystko, aby wykorzystać trudne wydarzenia II wojny światowej do osłabienia relacji Białorusi z sąsiadami. Rosyjscy autorzy, wydając książki i publikacje poświęcone opisowi zbrodni ukraińskich i łotewskich kolaborantów podczas okupacji nazistowskiej Białorusi, dążyli do formowania antyukraińskich i antyłotewskich nastrojów wśród współczesnych mieszkańców Białorusi.
Nowe wektory w białoruskiej polityce historycznej
Po wydarzeniach w 2020 r. wielu białoruskich historyków padło ofiarą represji, a tematyka badań historycznych uległa znaczącej zmianie. Od wiosny 2021 r. badania nad zbrodniami nazistów i ich wspólników na terytorium Białorusi w czasie II wojny światowej stały się kluczowym tematem białoruskiej historiografii. W kwietniu 2021 r. Prokuratura Generalna Białorusi wszczęła postępowanie karne w sprawie ludobójstwa narodu białoruskiego w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i w okresie powojennym. Nawiasem mówiąc, jeden z rozdziałów poświęconych opisowi wyników śledztwa w tej sprawie nosi tytuł Paralele między wydarzeniami teraźniejszości a przeszłością. W styczniu 2022 r. uchwalono ustawę Republiki Białorusi – O ludobójstwie narodu białoruskiego, która przewidywała prawne uznanie faktu ludobójstwa i ustanawiała odpowiedzialność karną za jego negowanie. Jednocześnie, przedstawiciele rosyjskiej Fundacji „Pamięć Historyczna” również aktywnie wykorzystują ten temat. Współpracują z białoruskimi organami ścigania (prokuraturą, komitetem śledczym) i organizują wspólne wydarzenia.
Wśród niezależnych białoruskich badaczy panuje opinia, że kwestia ludobójstwa narodu białoruskiego została wymyślona w Rosji i narzucona Białorusi. Jest to nieprawda. Historia Białorusi związana z analizą zbrodni nazistowskich na okupowanych terytoriach kraju podczas II wojny światowej była przedmiotem badań już w czasach sowieckich. W miejscach zbrodni okupantów na ludności cywilnej budowano pomniki i miejsca pamięci, historycy i pisarze poświęcali temu tematowi swoje książki i publikacje. Ta karta historii narodowej nie została zapomniana również na niepodległej Białorusi. Natomiast po wydarzeniach 2020 r. do historycznej narracji dodano aspekt polityczny, który wykorzystują rosyjscy ideolodzy.
Sprawa zbrodni kolaborantów na okupowanych terytoriach Białorusi w latach 1941–1944 od dawna wymagała dogłębnej analizy i ponownego przemyślenia. Co więcej, w latach 2000. wśród części niezależnych białoruskich badaczy obserwowano próby gloryfikowania niektórych nazistowskich wspólników, którzy w istocie byli zbrodniarzami wojennymi. Historia zbrodni 13. Batalionu Schutzmannschaft SD w obozach zagłady w Trościeńcu pod Mińskiem i Kołdyczewie pod Baranowiczami jest tego dowodem.
Będąc pod silnym wpływem rosyjskiego punktu widzenia, białoruska ideologia państwowa i historiografia zmuszone są dostosować się do nowej rzeczywistości. O ile okres Księstwa Połockiego, a nawet Wielkiego Księstwa Litewskiego, jest oceniany przez współczesnych badaczy na ogół pozytywnie, to okres Rzeczypospolitej Obojga Narodów spotyka się już z krytyką. Natomiast czas, gdy ziemie białoruskie wchodziły w skład Imperium Rosyjskiego, jest przedstawiany wręcz jako okres rozwoju tradycji narodowo-duchowych i kształtowania się narodu białoruskiego.
W oficjalnej historiografii białoruskiej nie ma już krytycznego stosunku do koncepcji „trójjedynego narodu rosyjskiego”, podczas gdy Polskę atakuje się na wszystkich frontach. „Jeśli chodzi o Republikę Białorusi, «nowa polityka historyczna» współczesnej Polski stanowi bezpośrednie zagrożenie dla białoruskiej państwowości. Po pierwsze, powrót do historycznego modelu rozwoju narodu polskiego oznacza odrodzenie idei Rzeczypospolitej, w której nie ma miejsca dla niepodległej Białorusi, a jej ziemie powinny przekształcić się w polską prowincję. Nawiasem mówiąc, w 2005 r. potrzeba utworzenia IV Rzeczypospolitej została sformułowana teoretycznie i stała się dominującym elementem działań polskich polityków wszelkiej maści. Po drugie, wyniesienie ZSRR do rangi agresora, który rozpoczął II wojnę światową, sprawia, że zjednoczenie narodu białoruskiego 17 września 1939 r. w jedno państwo jest nielegalne z punktu widzenia polskich elit w świetle prawa międzynarodowego. A to da im prawo do roszczenia sobie do nie tylko zachodniej, ale i całej Białorusi jako swoich historycznych ziem. Utworzenie dziesiątek funduszy, programów i struktur sieciowych mających na celu zmianę świadomości narodu białoruskiego i destabilizację stosunków politycznych w obrębie Białorusi jest realizacją polskiej «nowej polityki historycznej». […] Na Białorusi, przez całą jej historię, Litwini-Polacy stanowili i stanowią dziś niewielki odsetek ogółu ludności. Jednak prawie zawsze element litewsko-polski był zauważalną i aktywnie agresywną siłą w społeczeństwie białoruskim, co stworzyło warunki do cywilizacyjnego rozłamu kraju” – pisał Jauhen Podleśny.
Za tym zestawem sowieckich klisz kryje się promocja idei oderwania Białorusi i jej ludności od tradycji cywilizacji europejskiej, której częścią nasz kraj zawsze był. „W niepodległej Białorusi tak zwani Litwini i Polacy zachowali również swoje przywództwo. Nie bez ich wpływu zaczęto wierzyć, że przynależność do historii dzisiejszej Białorusi znanych historycznych imion, nazwisk i dawnych formacji państwowych podniesie jej rangę w oczach społeczności międzynarodowej. Zdaniem wielu historyków i urzędników, taka droga pomogłaby Republice Białorusi uwolnić się od sowieckiej przeszłości i szybko wejść do europejskiej wspólnoty zamożnych państw. W tym celu niektórzy zaczęli nazywać Wielkie Księstwo Litewskie i Rzeczpospolitą Obojga Narodów państwami białoruskimi, czyniąc polskich królów i wielkich książąt litewskich białoruskimi mężami stanu. Obiektywnie rzecz biorąc, mamy do czynienia z określoną narodowo-historyczną koncepcją państwowości białoruskiej, której przekazywanie opinii publicznej jest niczym innym jak polityką historyczną. Ale wzniesienie Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i ich kręgów rządzących do rangi białoruskiej spuścizny historycznej są najważniejszymi aspektami historycznej koncepcji opozycji białoruskiej. Ten format polityki historycznej przeczy rzeczywistości narodu białoruskiego oraz podważa pamięć historyczną i świadomość Białorusinów. Stanowi antagonistyczną alternatywę dla etniczno-kulturowego systemu wartości narodu białoruskiego, który w procesie historycznej genezy ukształtował się na bazie cywilizacji wschodniochrześcijańskiej. […] W rzeczywistości okres historycznego współistnienia narodu białoruskiego z Polakami i Litwinami jest pełen upokorzeń i krzywd, oszustw i zdrad, krwi i śmierci” – zauważa Podleśny.
Trudno sobie wyobrazić, że w 2018 r. w Narodowym Muzeum Historycznym w Mińsku otwarto wystawę poświęconą historii Białoruskiej Republiki Ludowej, w księgarniach sprzedawano publikacje naukowe poświęcone tej tematyce, a w stolicy i innych miastach Białorusi odbyły się uroczyste wydarzenia z okazji 100. rocznicy powstania BRL. „W 2018 r. reżim polityczny Republiki Białorusi zaskoczył wielu. Wyraźnym sygnałem ruchu w kierunku «miękkiej białorutenizacji» było zezwolenie władz stolicy na zorganizowanie wiecu-koncertu z okazji kolejnej, tym razem setnej rocznicy powstania Białoruskiej Republiki Ludowej (BRL), która powstała podczas niemieckiej okupacji północno-zachodnich guberni Imperium Rosyjskiego i przez około pół roku funkcjonowała pod osłoną niemieckich bagnetów. Wcześniej władze białoruskie starały się przeciwstawić Dniu Wolności, zakazując jego organizacji i aresztując uczestników nielegalnych wieców. W 2018 r. zezwolono nawet na używanie tradycyjnych symboli opozycji” – zauważa w swoim artykule Anastazja Panamariowa, rosyjska badaczka i pracownica Wydziału Polityki Światowej Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego.
Dziś historia BRL jest na Białorusi postrzegana szczególnie krytycznie (podkreśla się fakt, że niepodległość została ogłoszona podczas niemieckiej okupacji), a prawdziwy początek państwowości w XX w. odnosi się do czasów Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W tym kontekście analizuje się również wydarzenia z września 1939 r., czyli zjednoczenie Zachodniej Białorusi z BSRR. Omawiając te wydarzenia, akcentuje się fakt poszerzenia terytorium radzieckiej Białorusi, poświęcając mniej uwagi sowieckim represjom, kolektywizacji itp. na terenach włączonych w wyniku realizacji paktu Ribbentrop-Mołotow.
W sytuacji, gdy wszystkie media niepaństwowe lub opozycyjne na Białorusi są uznawane za ekstremistyczne lub terrorystyczne, a wszelki kontakt z nimi podlega sankcjom wynikającym z kodeksu karnego, nie ma alternatywnego spojrzenia na okresy niesowieckie białoruskiej przeszłości. Z pewnością nie sprzyja to procesowi kształtowania narodowej koncepcji historii kraju, ponieważ wyklucza możliwość prowadzenia naukowych i popularnonaukowych dyskusji na temat różnych, niekiedy kontrowersyjnych, wątków białoruskiej historii.
Powrót do narracji sowieckiej
Historia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej pozostaje najpopularniejszym tematem w dzisiejszej białoruskiej państwowej polityce historycznej. Wynika to nie tylko z faktu, że w 2024 r. obchodzono 80. rocznicę wyzwolenia Białorusi, a w 2025 r. – również 80. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Zwraca się też uwagę na wydarzenia z lat 1941–1945, gdyż okres ten dostarcza wielu wątków z historii sowieckiej, stanowiących fundament współczesnej białoruskiej ideologii państwowej. Mowa o walce sowieckich partyzantów z faszystowskimi okupantami, ludobójstwie narodu białoruskiego, działalności biało-czerwono-białych kolaborantów i innych. To właśnie te momenty odegrały ważną rolę w budowaniu ideologii powojennej BSRR, a dziś są wykorzystywane w białoruskiej polityce historycznej. Z jednej strony, jest to słuszne, bo wiele wydarzeń II wojny światowej w wymaga pogłębionych badań. Z drugiej strony, budując narodową koncepcję białoruskiej historiografii, niesłuszne jest porzucanie nieradzieckich wątków białoruskiej historii na rzecz wyłącznie historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Należy podkreślić, że zwolennicy ruskiego miru krytykują nawet próby wskazania białoruskiego akcentu w wydarzeniach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. „Nie tylko Białorusini wnieśli wielki wkład w zwycięstwo. Co więcej, główny wkład w wyzwolenie terytorium Białorusi w 1944 r. wnieśli mieszkańcy innych regionów ZSRR. Białoruś została całkowicie zajęta przez Niemców pod koniec lipca 1941 r. W związku z tym mieszkańcy tego terytorium nie mogli zostać wcieleni do Armii Czerwonej, chociaż partyzanci przerzucili niewielkie grupy poborowych z okupowanych terenów za linię frontu, co jednak nie mogło wpłynąć na kształtowanie zdolności bojowej Armii Czerwonej. Wyzwoliciele Białorusi nie byli zatem w swojej masie mieszkańcami republiki. […] Na przykład w internecie pojawiła się lista «zwycięstw broni białoruskiej». Lista obejmowała zwycięstwa w czasie, gdy Białorusinów jeszcze nie było. Ale także wśród zwycięstw «broni białoruskiej» operacja wyzwolenia Białorusi w 1944 roku (operacja «Bagration»)” – zauważa pisze jeden ze zwolenników „świata rosyjskiego” Aleksander Groński.
Jego artykuł o zwycięstwach Białorusi kończy się następującym wnioskiem: „To dalece niepełna lista chwalebnych zwycięstw wojska białoruskiego. I choć Białoruś została wyzwolona przez Armię Czerwoną, a naczelny wódz znajdował się w Moskwie i nie był w żaden sposób etnicznym Białorusinem, operacja Bagration została odnotowana jako zwycięstwo «broni białoruskiej»”. W cytowanym fragmencie widać cały zestaw imperialnych klisz: „nie było Białorusinów”, „naczelny wódz znajdował się w Moskwie”, „nie tylko Białorusini wnieśli wielki wkład”. Nawiasem mówiąc, Groński niegdyś propagował swoje zachodnioruskie idee na białoruskich uniwersytetach, a obecnie pracuje w Rosyjskiej Akademii Nauk.
W czasie mojego pobytu w więzieniu kilka moich książek uznano za ekstremistyczne. W uzasadnieniu stwierdzono, że „autor wyolbrzymia wady sowieckiej Białorusi, temat represji politycznych lat 20. i 30. XX w., aby stworzyć negatywny obraz sowieckiej przeszłości, interpretuje zjednoczenie Zachodniej Białorusi z BSRR w 1939 r. nie jako akt sprawiedliwości historycznej, lecz jako wydarzenie bezprawne z punktu widzenia prawa międzynarodowego, będące rezultatem sowieckiej agresji na Polskę, co obiektywnie stwarza podstawy do potencjalnych polskich roszczeń do zachodnich ziem Republiki Białorusi”. Interpretacje te w pełni charakteryzują podejścia dominujące obecnie w państwowej ideologii i historiografii białoruskiej. Jednocześnie, do 2020 r. wszystkie powyższe punkty były rozstrzygane na poziomie dyskusji naukowej. Obecnie są regulowane przez kodeksy karny i administracyjny.
Temat represji stalinowskich jest fragmentarycznie poruszany we współczesnych białoruskich podręcznikach, co utrudnia uczniom pełne zrozumienie tej tragicznej części historii Białorusi. Dla pełnego obrazu warto przypomnieć, że w latach 90. i 2000. kwestie związane z upamiętnieniem tych represji, zwłaszcza symbol Kuropat, były nadmiernie wykorzystywane politycznie przez białoruską opozycję. To właśnie w Kuropatach opozycjoniści często organizowali wydarzenia upamiętniające ofiary NKWD, które nierzadko miały silne konotacje polityczne. Tymczasem dla większości Białorusinów temat Kuropat pozostawał mało znany.
Później zaczęły pojawiać się opracowania historyczne ukazujące skalę sowieckich represji na Białorusi w latach 20. i 40. XX w., ale było ich niewiele. Zwolennicy sowieckiego poglądu na historię Białorusi sprzeciwiali się obiektywnym badaniom białoruskiej przeszłości. Ideolodzy ruskiego miru również popierają tę drugą opcję. W rezultacie historia tragicznych stalinowskich czystek i deportacji na Białoruś do dziś pozostaje praktycznie nieznana. To z kolei otwiera pole do rozmaitych manipulacji ze strony tych, którzy dążą do wypaczenia faktów.
Docisnąć Mińsk
Rosja i Białoruś zgodziły się na stworzenie wspólnych podręczników do historii dla szkół i uniwersytetów, co oznacza wzmocnienie promocji rosyjskiego spojrzenia na historię Białorusi. Ambasador Federacji Rosyjskiej na Białorusi, Borys Gryzłow, zauważył: „To bardzo ważny temat, ponieważ wciąż istnieją różne interpretacje w rozumieniu bardzo ważnych wydarzeń w historii Związku Radzieckiego i Imperium Rosyjskiego. A teraz uzgodniliśmy, że będziemy rozpatrywać te wydarzenia z jednego punktu widzenia”. W styczniu 2024 r. Rosyjska Międzyresortowa Komisja ds. Edukacji Historycznej i Białoruska Republikańska Rada ds. Polityki Historycznej zgodziły się na powołanie Rosyjsko-Białoruskiej Komisji Historycznej. „Będziemy zwracać szczególną uwagę na edukację historyczną w szkołach i na uniwersytetach, ponieważ ci, którzy nie zwracają uwagi na historię, z reguły nie mają przyszłości” – zauważył Władimir Miedinski, doradca Władimira Putina i przewodniczący Międzyresortowej Komisji ds. Edukacji Historycznej.
Na Białorusi otwierane są „domy rosyjskie”, które mają promować rosyjskie wartości, w tym w sferze kulturowej i historycznej. Innym ośrodkiem rosyjskich wpływów na Białorusi jest Rosyjski Instytut Studiów Strategicznych, utworzony dekretem Władimira Putina w kwietniu 2020 r. Głównym celem tej organizacji jest udzielanie wsparcia informacyjnego i analitycznego federalnym organom władzy w kształtowaniu strategicznych kierunków polityki państwa w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Federacji Rosyjskiej. Na czele tej organizacji stoi były szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego, Michaił Fradkow.
To właśnie ta organizacja opracowała analityczny przegląd polityki historycznej Białorusi. Jego autorzy zwracają uwagę na istnienie odmiennych niż w Rosji podejść do badania „historii nieradzieckiej”. I tu rosyjscy ideolodzy skrytykowali tych białoruskich historyków, którzy w pozytywnym świetle ukazali historię Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a w tym okresie, jak wiadomo, dochodziło do licznych konfliktów z Państwem Moskiewskim i Imperium Rosyjskim. Jednocześnie ideolodzy z Moskwy dostrzegają potrzebę współpracy z białoruskimi badaczami, którzy podzielają zachodniorosyjskie poglądy na historię Białorusi. Planowane są dla nich staże naukowe i granty. Moskwa zamierza również kształcić specjalistów od historii Białorusi. W taki sposób, aby mogli znaleźć zatrudnienie na odpowiednich stanowiskach. Oczywiste jest, że wszelkie historyczne związki Białorusi z cywilizacją europejską są krytykowane przez moskiewskich ideologów. Według nich najważniejsze jest ukształtowanie w Białorusinach poczucia, że oni i ich kraj są częścią tej samej cywilizacji co Rosja.
Partnerami Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych jest jego białoruski odpowiednik, Białoruski Instytut Studiów Strategicznych, który powstał wcześniej niż rosyjski, w lutym 2019 r. Organizacja ta pozycjonuje się jako think tank. Jej pracownicy przywiązują dużą wagę do kształtowania polityki państwa w dziedzinie historii. To właśnie jeden z analityków instytutu napisał wniosek, na podstawie którego w styczniu 2024 r. białoruskie służby specjalne aresztowały mnie jako „propolskiego historyka”, który ewidentnie współpracuje z polskimi służbami.
Położenie geopolityczne Białorusi sprawia, że kraj doświadcza wpływów zarówno Zachodu (Europa i USA), jak i Wschodu (Federacja Rosyjska), co sprzyja kształtowaniu się przekonania o szczególnej narodowej misji usprawiedliwiającej przemoc. W tych warunkach Białoruś musi wypracować własne priorytety, a także zbudować fundamenty tożsamości narodowej. W tym kontekście zachowanie narodowego spojrzenia na przeszłość ojczyzny odgrywa kluczową rolę. Jedynym wyjściem jest organiczna praca białoruskich historyków (często niezależnych), którzy muszą zachować narodowy pogląd na białoruską przeszłość i, co najważniejsze, przekazać go białoruskiemu społeczeństwu. Należy stosować metody popularyzowania tych wątków historii, które są mało znane Białorusinom. Filmy dokumentalne, książki i artykuły popularnonaukowe, wystawy, a także rekonstrukcje wojskowo-historyczne odegrają tu ważną rolę. Te ostatnie przyciągają uwagę przede wszystkim młodego pokolenia.
Ihar Melnikau - doktor historii, adiunkt Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapiehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.
W historii Białorusi nie można pominąć żadnego wątku. Każdy należy rozpatrywać z narodowego punktu widzenia. Badacze z kolei nie powinni spieszyć się z nadawaniem akcentów, lecz po prostu przedstawiać fakty historyczne. Czytelnicy i miłośnicy historii wyciągną własne wnioski. Dotyczy to zwłaszcza trudnych wątków przeszłości (wojny, represje, okupacje, niszczenie białoruskiej kultury i języka). Ludzie, którzy znają dokładnie historię swojego kraju, mogą uniknąć powtórzenia błędów w przyszłości.