Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Kaukaz / 12.04.2026
Patryk Kulpok
Dubaj przestaje być „złotą klatką” dla europejskich przestępców. Wcześniej oferował bezkarność
Przez lata Dubaj był dla Europejczyków synonimem luksusowego azylu, miasta, w którym osoby podejrzewane o handel narkotykami, pranie pieniędzy czy kierowanie zorganizowanymi grupami przestępczymi mogły żyć „na widoku”, inwestować w nieruchomości i budować kontakty z dala od europejskich organów ścigania. Holenderscy dziennikarze śledczy Chiel Timmermans i Yelle Tieleman na łamach dziennika „AD” opisali fenomen Dubaju jako „złotą klatkę” – miejsce oferujące wygodę i pozorną bezkarność, lecz coraz częściej będące tylko etapem do zatrzymania i odesłaniem do Europy.
(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Metafora „złotej klatki” oddaje ten paradoks: Dubaj zapewnia wygodę i iluzję normalności, ale jednocześnie ogranicza swobodę działania. Osoby ścigane unikają kontaktu z urzędami i podróży, bo każdy ruch zwiększa ryzyko zatrzymania w razie pojawienia się wniosku z Europy. W ocenie europejskich śledczych oraz komentatorów Dubaj stał się w ostatnich dwóch dekadach nie tylko bezpieczną przystanią, ale również ważnym węzłem spotkań i inwestycji. ZEA oferowały dynamiczny rynek nieruchomości, globalne połączenia lotnicze i przekonanie, że – przy braku odpowiednich umów – europejskie nakazy aresztowania nie muszą skutkować przekazaniem osób ściganych. W praktyce część uciekinierów funkcjonowała w emirackiej metropolii latami, a obraz miejsca zapewniającego schronienie wzmacniały długotrwałe procedury oraz ograniczona współpraca prawna z częścią państw Europy.
Warto jednak pamiętać, że Dubaj nie był całkowicie „nietykalny”. Przykładem jest sprawa Ridouana Taghiego [szef gangu narkotykowego Mocro Mafia, w 2024 r. skazany na dożywocie – przyp. red.], który został zatrzymany w Dubaju i przekazany Holandii jeszcze w 2019 r. Przez długi czas takie przypadki postrzegano jednak jako wyjątki, nie regułę.
Nie ma jednego oficjalnego licznika
Zjednoczone Emiraty Arabskie nie publikują zbiorczych statystyk deportacji cudzoziemców za przestępstwa narkotykowe ani list narodowości osób wydawanych za granicę. Mimo to w ostatnich latach pojawia się coraz więcej danych cząstkowych – komunikatów prokuratur, resortów sprawiedliwości i doniesień agencji prasowych – które wskazują na wyraźny trend: Dubaj przestaje być miejscem, w którym można bezpiecznie przeczekać europejskie wyroki czy śledztwa.
Zmiana dotyczy zresztą nie tylko narkotyków. Reuters opisywał już w 2023 r., że władze ZEA rozpoczęły procedurę ekstradycyjną w głośnej sprawie podejrzanego o wielomiliardowe oszustwo podatkowe w Danii (afera cum-ex), co interpretowano jako sygnał polityki „zacieśniania współpracy” i pracy nad reputacją państwa.
Najbardziej czytelny dowód dostarcza Holandia. W lipcu 2023 r. holenderski Senat zatwierdził z ZEA dwa kluczowe instrumenty: traktat o wzajemnej pomocy prawnej i traktat ekstradycyjny. Z holenderskiej bazy traktatowej wynika, że umowa ekstradycyjna weszła w życie 1 sierpnia 2023 r.
Od tego momentu prokuratura w Hadze i instytucje w Emiratach zyskały stabilną podstawę prawną do przekazywania osób ściganych. Holenderski rząd podawał później, że od wdrożenia traktatów ZEA zrealizowały 11 wniosków ekstradycyjnych do Holandii; według Hagi sześć kolejnych spraw było wówczas rozpatrywanych przed sądami w Emiratach, a 17 pozostawało na etapie weryfikacji i dochodzeń. Podobne dane podawały również źródła emirackie, wskazując liczbę zakończonych i toczących się spraw dotyczących wniosków Holandii.
Tę samą zmianę – ale widzianą od środka, w perspektywie walki z przestępczością zorganizowaną – opisywały holenderskie media. „AD” zwracał uwagę, że nawet relatywnie niewielkie liczby wydań wystarczyły, by wywołać nerwowość w półświatku i zmienić kalkulację ryzyka u osób ukrywających się w Dubaju.
Głośne przypadki: Taghi i Promes
Najmocniej przemawiają konkretne nazwiska. Latem 2024 r. do Holandii przekazano Faissala Taghiego – syna Ridouana Taghiego, jednego z najbardziej znanych oskarżonych w holenderskich sprawach dotyczących karteli kokainowych. Informacje o przekazaniu potwierdzała holenderska prokuratura i media, a o sprawie informowały także media w ZEA.
W czerwcu 2025 r. doszło do kolejnej głośnej ekstradycji: byłego reprezentanta Holandii w piłce nożnej Quincy’ego Promesa, skazanego w ojczyźnie w związku z przemytem kokainy oraz wcześniejszą sprawą dotyczącą przemocy. Ekstradycję potwierdzały międzynarodowe media, w tym agencja AP. Dla opinii publicznej był to symboliczny moment: nawet osoba rozpoznawalna i funkcjonująca w przestrzeni publicznej nie mogła już liczyć na komfortowe życie w Dubaju.
Zmiana praktyki nie ogranicza się tylko do relacji ZEA–Holandia. W lipcu 2025 r. Emiraty przekazały Belgii Othmana El Balloutiego, łączonego z przemytem narkotyków i inwestycjami w dubajskie nieruchomości. Sprawę opisała m.in. amerykańska organizacja Organized Crime and Corruption Reporting Project, wskazując, że to kolejny przykład, gdy Dubaj przestaje pełnić rolę bezpiecznej przystani dla podejrzanych o międzynarodowy narkobiznes.
Francja przedstawia współpracę z ZEA wprost i w liczbach. Reuters – powołując się na wypowiedzi francuskiego ministra sprawiedliwości – informował, że w 2025 r. Zjednoczone Emiraty Arabskie zgodziły się na ekstradycję 14 osób uznawanych za kluczowych podejrzanych o handel narkotykami do Francji, a Paryż wnioskował o ekstradycję około 15 kolejnych. Ten sam przekaz dotyczył działań majątkowych: Francja miała uzyskać zabezpieczenie około 40 luksusowych apartamentów i willi w Dubaju, które miały zostać nabyte za pieniądze pochodzące z narkobiznesu, często płacone gotówką lub w kryptowalutach.
Także Irlandia zaczęła testować nową rzeczywistość. W maju 2025 r. „The Guardian” opisywał ekstradycję z ZEA do Irlandii osoby powiązanej z irlandzkim gangiem Kinahan jako przełom i pierwszą taką operację, wspieraną po stronie irlandzkiej m.in. wojskowym transportem i ścisłą ochroną.
Europol i architektura współpracy
W tle ekstradycji stoi rozbudowywana infrastruktura współpracy policyjnej. Europol informuje, że ZEA są partnerem w ramach strategicznej współpracy dotyczącej zwalczania poważnej i zorganizowanej przestępczości oraz terroryzmu. W 2016 r. Europol komunikował podpisanie porozumienia ze ZEA jako element „łączenia sił” w walce z przestępczością transgraniczną.
Dodatkowo we wrześniu 2022 r. Europol ogłosił, że będzie gościł w Hadze biuro łącznikowe ZEA, co ma ułatwiać współpracę operacyjną i wymianę informacji z organami ścigania państw UE. W kontekście praktyki śledczej ma to znaczenie nie mniejsze niż same traktaty: stały kanał współpracy zwiększa szansę na szybszą identyfikację osoby ściganej, lepsze skorelowanie danych i skuteczniejsze działania wobec sieci finansowych.
Emiraty zmieniły kurs z kilku powodów. Po pierwsze, presja reputacyjna i finansowa. ZEA trafiły na „szarą listę” FATF w 2022 r. Reuters informował, że zostały z niej usunięte 23 lutego 2024 r., co w Abu Zabi i Dubaju odczytywano jako wizerunkowy sukces po intensywnych reformach. Dla państwa budującego status globalnego centrum handlu i finansów reputacja ma praktyczny wymiar: wpływa na przepływy kapitału, relacje bankowe i postrzeganie bezpieczeństwa obrotu.
Po drugie, interes państwa w ograniczaniu przestępczości międzynarodowej. Handel narkotykami i pranie pieniędzy generują ryzyko dla hubów logistycznych i finansowych, w tym ryzyko sankcyjne i dyplomatyczne. Wizerunek miejsca, w którym ukrywają się baronowie narkotykowi, utrudnia budowanie pozycji partnera dla Zachodu.
Po trzecie, rosnąca gęstość relacji prawnych. Przykład Holandii pokazuje, jak istotnie mogą zmienić sytuację konkretne traktaty i ich wdrożenie. Natomiast Francja wskazuje, że presja może obejmować nie tylko ekstradycję, ale też majątek ulokowany w Dubaju.
Nowe, ostrzejsze prawo
W grudniu 2025 r. Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły zaostrzenie przepisów dotyczących narkotyków i substancji psychotropowych. Z komunikatu na oficjalnym portalu legislacyjnym ZEA wynika, że federalny dekret-ustawa wprowadził m.in. zasadę deportacji cudzoziemców skazanych za przestępstwa narkotykowe po odbyciu kary, z możliwością uwzględnienia wyjątków w ściśle określonych przypadkach.
To regulacja o podwójnym znaczeniu. Z jednej strony jest sygnałem dla zagranicznych rezydentów: system zmierza w stronę polityki „zero tolerancji”. Z drugiej – nawet jeśli deportacja nie zawsze równa się ekstradycji (może oznaczać odesłanie do kraju pochodzenia, a nie do kraju wnioskującego), w praktyce zwiększa ryzyko, że osoba poszukiwana przez europejskie służby zostanie zidentyfikowana i objęta procedurą przekazania.
W debacie publicznej te pojęcia często są mylnie używane zamiennie. Ekstradycja to formalne wydanie osoby konkretnemu państwu w odpowiedzi na wniosek – zwykle po przejściu procedury sądowej. Deportacja bywa decyzją administracyjną: państwo uznaje cudzoziemca za niepożądanego i odsyła go poza swoje terytorium. ZEA przez lata częściej sięgały po wydalenia niż po ekstradycje, co pozwalało rozwiązywać problem u siebie bez wchodzenia w spory prawne z partnerami.
Dziś jednak – przy rosnącej liczbie traktatów i kanałów współpracy – coraz częściej dochodzi do przekazań, które w sensie operacyjnym wyglądają jak pełnoprawna ekstradycja: osoba jest przekazywana pod eskortą do kraju, który jej poszukuje, i staje przed sądem lub trafia do więzienia.
Nie oznacza to, że Emiraty stały się łatwym kierunkiem dla europejskich prokuratur. Skala zjawiska wciąż jest trudna do oszacowania: brakuje pełnych danych, a wiele spraw toczy się w ciszy proceduralnej. ZEA zachowują też kontrolę nad dynamiką współpracy – w niektórych przypadkach wnioski mogą utknąć na etapie postępowań sądowych lub odwoławczych. Reuters opisywał np. sytuację, gdy emiracki sąd odrzucił ekstradycję w głośnej sprawie podatkowej, zanim później postępowanie ponownie nabrało tempa.
Nawet skuteczna ekstradycja może być procesem długotrwałym. Holenderskie media i urzędnicy wskazywali, że emirackie procedury potrafią trwać około roku do półtora, co nadal pozostawia stronom czas na działania w ramach obrony procesowej.
„Złota klatka” jako sygnał dla przestępczego świata
To, co jeszcze kilka lat temu było wyjątkiem, dziś staje się elementem przewidywalnego ryzyka. I to jest sedno metafory „złotej klatki”. Dubaj nadal może oferować komfort, anonimowość i dostęp do globalnych rynków, ale coraz rzadziej gwarantuje bezkarność. Gdy pojawia się formalny wniosek, a współpraca działa sprawniej, luksus zaczyna mieć wysoką cenę – w postaci stałej obawy przed zatrzymaniem, a czasem także presji na powrót i podjęcie rozmów z prokuraturą w kraju, który prowadzi postępowanie.
Z perspektywy państw UE stawką nie jest tylko doprowadzenie podejrzanych przed sąd, ale też uderzenie w finanse – dlatego tak istotne są działania dotyczące majątku (nieruchomości, kont, kryptowalut). Przykład Francji – zabezpieczenia w Dubaju i równoległe ekstradycje – pokazuje, że emiracka metropolia przestaje być wyłącznie miejscem ucieczki, a coraz częściej staje się polem walki o odzyskiwanie pieniędzy pochodzących z przestępstw.
Patryk Kulpok – polski historyk i dziennikarz, mieszkający w Holandii. Współzałożyciel polskiego podcastu o Holandii i Belgii „Polderownia”. Członek zespołu Trias Politica.
Najbliższe lata pokażą, czy trend utrzyma się także w mniej medialnych sprawach – dotyczących osób z drugiego szeregu, a nie wyłącznie głośnych nazwisk. Testem będzie też gotowość Emiratów do współpracy w sprawach politycznie wrażliwych oraz w sytuacjach, gdy na pierwszy plan wysuną się spory o standardy prawne i ochronę danych. Jedno jednak widać już dziś. Dubaj od 2020 r. do wybuchu wojny w Iranie coraz rzadziej funkcjonował jak nieformalna strefa nietykalności dla części europejskiej przestępczości zorganizowanej. „Złota klatka” – jeśli nadal istnieje – ma dziś znacznie szerzej uchylone drzwi i nie wiadomo, jak tocząca się wojna zmieni jej kształt.