Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Ukraina / 04.05.2026
Mykola Bielieskov

Presja na Kijów rośnie. Ukraina nie może oddać Donbasu

W miarę rozwoju zainicjowanego przez Donalda Trumpa procesu pokojowego w wojnie rosyjsko-ukraińskiej Kreml uznał, że jednostronne wycofanie się sił ukraińskich z północno-zachodniej części regionu donieckiego jest kluczowym warunkiem zawieszenia broni i zawarcia porozumienia. Rosja przedstawiła tę kwestię jako stosunkowo niewielkie ustępstwo, warte szlachetnego celu, jakim jest zakończenie działań wojennych.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Wydaje się, że Trump dał się nabrać na tę rosyjską przynętę. Pod koniec 2025 roku nasiliła się też presja Stanów Zjednoczonych na Ukrainę, by poszła na takie ustępstwo. O sukcesie strategii Moskwy świadczy fakt, że konsekwentna obrona interesów narodowych Ukrainy przez Wołodymyra Zełenskiego została przedstawiona przez Biały Dom jako główna przeszkoda na drodze do pokoju. Łatwość, z jaką Władimir Putin zdołał zmanipulować Trumpa i jego specjalnego wysłannika, Steve’a Witkoffa, można przypisać ich doświadczeniu na rynku nieruchomości, gdzie wszystkie transakcje ostatecznie dotyczą gruntów i aktywów.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Skoro Rosja okupuje już około 110 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium Ukrainy, oddanie około 4,5 tysiąca kilometrów kwadratowych regionu donieckiego nie wydaje się znaczącym ustępstwem na rzecz pokoju. Decyzja o wycofaniu się z Doniecka jest jednak kwestią fundamentalną, która może mieć daleko idące konsekwencje dla przyszłości Ukrainy.

Walka o region doniecki rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy Rosja najechała wschodnią Ukrainę, ale nie była w stanie podbić całego regionu. Porażka podważyła jej aspiracje do statusu wielkiej potęgi militarnej. Od tego czasu całkowita kontrola nad Donieckiem jest jednym z głównych celów Putina w Ukrainie. Niepowodzenie w uzyskaniu pełnej kontroli nad regionem środkami militarnymi stanowi podstawę jego wysiłków zmierzających do osiągnięcia tego celu na drodze dyplomatycznej.

Zełenski odrzucił wszystkie te żądania – prezydent Ukrainy nie ma konstytucyjnych uprawnień do oddania terytorium państwa. Co więcej, z politycznego punktu widzenia taki krok z pewnością wywołałby olbrzymie kontrowersje. Według najnowszego badania przeprowadzonego przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii 68 proc. Ukraińców nie było gotowych oddać północno-zachodniej części obwodu donieckiego, gdy poinformowano ich, że zobowiązania USA w zakresie bezpieczeństwa mogą być w najlepszym razie niejasne. W związku z tym ustępstwa nie tylko stanowiłyby poważne naruszenie konstytucji, ale także utorowałyby drogę do wewnętrznej niestabilności. Nie mogąc publicznie odrzucić propozycji USA, Zełenski zasugerował utworzenie strefy zdemilitaryzowanej w północno-zachodniej części obwodu donieckiego. Miałoby to polegać na wycofaniu wojsk ukraińskich i rosyjskich oraz rozmieszczeniu sił państw trzecich, które nadzorowałyby przestrzeganie porozumień przez Rosję.

Przeciwko jednostronnemu oddaniu regionu donieckiego – oprócz zagrożeń politycznych dla wewnętrznej spójności Ukrainy – przemawiają również względy militarne i strategiczne. Ufortyfikowana aglomeracja Słowiańsk-Kramatorsk stanowi rdzeń ukraińskiego systemu obronnego. Pięć ukraińskich korpusów (3., 11. i 19. Korpus Sił Lądowych, 1. Korpus Gwardii Narodowej oraz 7. Korpus Spadochronowy) broni frontu rozciągającego się od przedmieść Łymana do przedmieść Pokrowska. Ukraińskie wojska inżynieryjne nieustannie wzmacniają te tereny fortyfikacjami i przeszkodami. Gdyby Ukraina wycofała się z tego obszaru, pozostawiłoby to regiony Charkowa i Dniepropietrowska bezbronne – w pobliżu nie ma dużych obszarów miejskich, na których można by oprzeć ukraińską obronę. Z militarnego punktu widzenia pobliskie równiny i mniejsze miasta byłyby bardziej podatne na taktykę infiltracji stosowaną przez Rosję.

Obszar obwodu donieckiego, będący pod kontrolą Ukrainy, nie może zostać łatwo ominięty ani oskrzydlony przez siły rosyjskie. Zmusza to Rosję do prowadzenia kosztownej, wyczerpującej kampanii, co daje Ukrainie przewagę. Pole bitwy jest tak nasycone bezzałogowymi statkami powietrznymi (UAV), rozpoznawczymi i uderzeniowymi, że Rosja musi polegać na rozproszonej piechocie stosującej taktykę infiltracji. Oznacza to, że klasyczne operacje głębokiej ofensywy, polegające na szybkiej penetracji i wykorzystaniu zdobytych pozycji, pozostają tak samo mało realne, jak były w latach 2024–2025. Poleganie na rozproszonej piechocie nakłada poważne ograniczenia na tempo i skalę operacji. W 2025 roku Rosji udało się zająć mniej niż 5 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium Ukrainy. Ponadto zarówno w okolicach Kupiańska (w grudniu 2025 roku), jak i w obwodzie dniepropietrowskim (w lutym 2026 roku), ukraińskie siły obronne wykazały się zdolnością do skutecznego kontrataku na oddziały rosyjskie, zanim te zdążyły umocnić swoje pozycje, wykorzystując lokalne siły blokujące i szturmowe. Jeśli uda się powtórzyć to doświadczenie, postępy Rosji w 2026 roku będą jeszcze bardziej ograniczone.

Jednocześnie Ukraina poprawiła swoje zdolności w zakresie kampanii uderzeń średniego zasięgu (w odległości 20–120 kilometrów od linii frontu), czego dowodem jest coraz bardziej skuteczne niszczenie systemów wojny elektronicznej, systemów obrony przeciwlotniczej, lokomotyw oraz baz operatorów bezzałogowych statków powietrznych. Udoskonalona ukraińska kampania uderzeń średniego zasięgu spowoduje dodatkowe koszty dla sił rosyjskich w miarę nasilania się działań wojennych.

Nie wyklucza to jednak dalszych postępów Rosjan w 2026 roku. Dynamika sytuacji na froncie prawdopodobnie nie przyniesie ani znaczącego rosyjskiego przełamania, ani pełnej stabilizacji. Ukraina będzie kontynuowała strategię wymiany terytorium na maksymalne straty wroga, tak jak to miało miejsce w latach 2024–2025. Istotą tej strategii jest powolne wycofywanie się, wynikające z niemożności pełnej stabilizacji frontu przy dostępnych siłach, przy jednoczesnym zadawaniu maksymalnych strat wrogowi w nadziei na wyczerpanie jego ofensywy. Zgodnie z tą logiką lepiej zadać maksymalne straty rosyjskim siłom, gdy próbują posuwać się naprzód w rejonie Słowiańska i Kramatorska, niż jednostronnie się wycofywać. Prawdopodobieństwo, że Ukraina może ostatecznie stracić północno-zachodnią część obwodu donieckiego w wyniku intensywnych walk, nie uzasadnia natychmiastowego oddania tych terytoriów. Szacuje się, że przy użyciu obecnych technologii, taktyki i zasobów ludzkich Rosja potrzebowałaby czasu do końca 2027 roku, aby zająć cały północny zachód obwodu donieckiego, co wiązałoby się z poniesieniem ogromnych strat.

Rosja traci obecnie około 30 tysięcy żołnierzy (zabitych lub ciężko rannych) miesięcznie. Oddanie terytorium bez walki, zanim siły rosyjskie zostaną trwale wyczerpane, jedynie zachęciłoby Rosję do dalszej ekspansji, zmuszając jednocześnie ukraińską armię do obrony na mniej korzystnych pozycjach.

Historia strategiczna dostarcza dobrych przykładów tego, jak reagować na żądania oddania suwerennego terytorium wysuwane przez agresywnego sąsiada o imperialnych ambicjach. W 1939 roku Związek Radziecki postawił Finlandii ultimatum: albo jednostronnie odda Przesmyk Karelski, który chronił Helsinki dzięki linii Mannerheima, albo musi się liczyć z perspektywą wojny z dużo większym sąsiadem. Pomimo presji, która doprowadziła do wojny zimowej (1939–1940), a później do wojny kontynuacyjnej (1941–1944), Finlandia nie ustąpiła. Ostatecznie straciła Przesmyk Karelski – najpierw w wyniku ofensywy z lutego–marca 1940 roku, a później z czerwca–sierpnia 1944 roku, po tym jak w 1941 roku terytorium to zostało tymczasowo odzyskane i ufortyfikowane. Dzięki zaciekłemu oporowi Finlandii udało się jednak zadać przeciwnikowi ogromne straty, sięgające setek tysięcy zabitych lub rannych żołnierzy radzieckich. Doprowadziło to ZSRR do wniosku, że korzystniej jest pogodzić się z istnieniem wolnej Finlandii, niż próbować ją podbić i podporządkować. Gdyby Finlandia oddała Przesmyk Karelski bez walki w 1939 roku, cały kraj mógłby zostać zajęty i przekształcony w republikę radziecką, tak jak stało się to z państwami bałtyckimi w 1940 roku.

Doświadczenie Finlandii pokazuje, że lepiej stracić terytoria w wyniku walk, niż dokonywać jednostronnych ustępstw, które osłabiają system obronny – jak miało to miejsce w przypadku Czechosłowacji w 1938 roku.

Rosyjskie żądania dotyczące jednostronnego oddania północno-zachodniej części obwodu donieckiego to tylko kolejny przykład tego, jak Kreml próbuje zamaskować nieudolność bojową, jednocześnie dążąc do podboju Ukrainy. Twierdzenie Rosji, że Ukraina powinna pójść na ustępstwa terytorialne, bo i tak zostanie w końcu podbita, pomija istotne niuanse tej sytuacji.
Mykola Bielieskov jest pracownikiem naukowym w Narodowym Instytucie Studiów Strategicznych oraz starszym analitykiem w ukraińskiej organizacji pozarządowej Come Back Alive.
Wraz z głębokimi uderzeniami wymierzonymi w rosyjską infrastrukturę naftową i kompleks militarno-przemysłowy oraz działaniami przeciwko rosyjskiej flocie cieni, zdecydowana obrona północno-zachodniej części obwodu donieckiego przez ukraińskie siły zbrojne stanowi integralną część strategii Ukrainy, mającej na celu wyrządzenie maksymalnych szkód, postawienie rosyjskich decydentów przed nowymi dylematami oraz stworzenie warunków dla trwałego pokoju.

Artykuł opiera się na niedawnym komentarzu dla Europejskiego Instytutu Politycznego w Kijowie (EPIK).