Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 26.05.2026
Nikodem Szczygłowski
Rosja traci wpływy w mołdawskich cerkwiach. Wojna zmienia religijną mapę kraju
Choć Mołdawia pozostaje jednym z najbardziej prawosławnych państw Europy, tamtejszy Kościół coraz wyraźniej staje się areną politycznego i geopolitycznego konfliktu. Wojna Rosji przeciw Ukrainie przyspieszyła bowiem procesy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nierealne: wzrost poparcia dla integracji europejskiej, wzmacnianie rumuńskiej tożsamości kulturowej oraz stopniowe odchodzenie części wiernych i parafii od Patriarchatu Moskiewskiego na rzecz Kościoła podporządkowanego Bukaresztowi. Dla wielu Mołdawian spór o jurysdykcję religijną przestaje być dziś wyłącznie kwestią wiary – staje się pytaniem o przyszłość państwa, jego miejsce między Rosją a Europą oraz odporność społeczeństwa na rosyjską propagandę.
(archiwum autora)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Mołdawia stanowi obecnie dość interesujący przykład w naszej części Europy: z jednej strony społeczeństwo tego kraju wciąż boryka się z pewnym kryzysem tożsamości i żyje dosłownie w cieniu wojny w Ukrainie, z drugiej zaś – właśnie agresja Rosji w sąsiednim kraju stała się swego rodzaju katalizatorem i przyspieszyła niektóre procesy zarówno w społeczeństwie mołdawskim, jak i w polityce kraju. Podczas gdy wszędzie wokół – również w sąsiedniej Rumunii – coraz bardziej nasila się destrukcyjny wpływ populizmu i coraz silniej oddziałuje na różne sposoby rozpowszechniana przez Rosję propaganda, mająca na celu wzbudzenie nieufności wobec wspólnoty europejskiej i instytucji własnego kraju, Mołdawia wykazuje się chwilowo niezwykłą konsolidacją sceny politycznej i konsekwencją w dążeniu do integracji europejskiej. W tym wszystkim jednak społeczeństwo musi wytrzymać potężne i wielowarstwowe wpływy rosyjskiej propagandy wewnątrz kraju. Paradoksalnie, ale – przynajmniej na razie – wydaje się, że wszystko to tylko wzmacnia społeczeństwo mołdawskie i jego tożsamość, opartą na języku rumuńskim, którym posługuje się ponad 80% mieszkańców, oraz na wspólnocie kultury rumuńskiej. Niedawno zakończony spór o to, jak ma być określany język, którym mówią Mołdawianie (ostatecznie Sąd Konstytucyjny uznał, iż jest to rumuński, a nie mołdawski), zasadniczo zamyka również projekt inżynierii radzieckiej, którego celem było stworzenie tożsamości odrębnej od języka i kultury rumuńskiej – języka „mołdawskiego”, zapisywanego do 1991 r. cyrylicą.
Jednak w kraju nadal trwa spór o nie mniej istotną dla tożsamości kwestię – o Kościół.
Według danych spisu ludności z 2024 r. (przeprowadzonego wśród około 2,4 mln respondentów) około 94% mieszkańców Mołdawii uważa się za prawosławnych. To pozwala postrzegać Mołdawię jako jeden z najbardziej prawosławnych krajów w Europie – znacznie bardziej niż, powiedzmy, Rosja.
Jednak większość Mołdawian należy do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z siedzibą w Moskwie, a mniejsza część – do Rumuńskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej (Patriarchatu Bukaresztu).
Podlegająca Moskwie Metropolia Kiszyniowa i całej Mołdawii (rum. Mitropolia Chișinăului și a întregii Moldovei; ros. Кишинёвско-Молдавская митрополия), zwana jest również Kościołem Prawosławnym Mołdawii (MSB), podczas gdy struktury podlegające Bukaresztowi to Metropolia Besarabii (rum. Mitropolia Basarabiei) lub Kościół Prawosławny Besarabii (BSB).
Walka o wiernych między nimi nie ogranicza się wyłącznie do kwestii kościelnych. To starcie między największym w Unii Europejskiej pod względem liczby parafii Kościołem prawosławnym (Patriarchat Bukaresztu) a Patriarchatem Moskiewskim, którego hierarchowie często uzurpują sobie prawo do przemawiania w imieniu „całego świata prawosławnego” i są słusznie oskarżani o bycie narzędziem reżimu rosyjskiego. Konflikt ten rozgrywa się właśnie w małej Mołdawii.
Dlaczego tak się stało i jak ta sytuacja wpływa na życie społeczne Mołdawii?
Na te pytania odpowiada Victor Gotișan, ekspert ds. mediów i komunikacji z Kiszyniowa, który studiował teologię.
Jak opisałby Pan wpływ kultury rumuńskiej – zwłaszcza współczesnej i popularnej – na społeczeństwo mołdawskie jako całość? Czy w tym kontekście można mówić o wspólnocie kulturowej, czy raczej o dwóch odrębnych społeczeństwach, które łączy jedynie ten sam język?
Myślę, że w tym przypadku możemy mówić o jednej, łączącej nas kulturze, wspólnocie kulturowej, która zasadniczo jest jednolita po obu stronach rzeki Prut, wzdłuż której przebiega granica między Mołdawią a Rumunią. Kultura, tak jak ją rozumiem, opiera się na podstawowych filarach: języku, historii, literaturze, religii i sztuce. Patrząc z tej perspektywy, Republika Mołdawii i Rumunia mają wspólne elementy definiujące ich społeczeństwa: mówimy tym samym językiem – rumuńskim, mamy w dużej mierze wspólną historię, ten sam kanon literatury (obejmujący twórczość takich wybitnych autorów, jak Mihai Eminescu, Ion Creangă, Liviu Rebreanu czy Mihail Sadoveanu), a także podobne wartości kulturowe w takich dziedzinach, jak sztuka czy muzyka. Łączy nas również oczywista bliskość religijna, ponieważ większość mieszkańców to prawosławni chrześcijanie. Jednocześnie należy zauważyć, że istnieją różnice w kontekście, rozwoju historycznym i doświadczeniu społecznym, które ukształtowały pewne lokalne specyfiki, jednak nie podważają one wspólnej płaszczyzny, a raczej ją niuansują. Dlatego też nie mówiłbym o dwóch odmiennych społeczeństwach, które łączy jedynie ten sam język, ale raczej o wspólnej społeczności kulturowej, charakteryzującej się pewnymi naturalnymi różnicami lokalnymi, lecz dzielącej tę samą podstawową tożsamość i wartości – kulturę rumuńską.
Niemniej obecnie Kościół prawosławny w Mołdawii jest podzielony – większość parafii i obiektów sakralnych (kościołów i klasztorów) należy do Kościoła kontrolowanego przez Moskwę, a tylko niewielką część odzyskał Patriarchat w Bukareszcie. Jaka jest przyczyna tej sytuacji?
Historia Kościoła prawosławnego w Republice Mołdawii jest złożona i ściśle powiązana z politycznymi i geopolitycznymi zmianami w regionie. Z biegiem czasu jurysdykcja kościelna w dużej mierze podążała za zmianami suwerenności politycznej. Tak więc w okresach, gdy terytorium to stanowiło część Imperium Rosyjskiego lub Związku Radzieckiego, struktury kościelne były zintegrowane z Patriarchatem Moskiewskim. Sytuacja ta zasadniczo utrzymała się nawet po 1991 r., kiedy to Republika Mołdawii ogłosiła niepodległość. Jednak w okresie międzywojennym, kiedy nasze ziemie wchodziły w skład Królestwa Rumunii – od 1918 do 1940 r. – struktury kościelne podlegały Patriarchatowi Rumunii.
Dlatego obecna sytuacja jest wynikiem zarówno tych historycznych wstrząsów, jak i kontekstu prawnego oraz instytucjonalnego, który od czasu ogłoszenia niepodległości zasadniczo się nie zmienił. Jednocześnie nie możemy ignorować aspektu geopolitycznego: Rosyjska Cerkiew Prawosławna jest często postrzegana jako ważny instrument wpływów zewnętrznych, część szerszego ekosystemu strategii „miękkiej siły”, realizowanej przez reżim tego państwa wraz z mediami, politykami czy powiązanymi organizacjami.
(Archiwum autora)
Z drugiej strony proces przejścia niektórych parafii w Mołdawii do Patriarchatu Rumuńskiego niekoniecznie powinien być postrzegany jako „odzyskanie”, a raczej jako naturalne dostosowanie do kulturowej, językowej i historycznej tożsamości większości mieszkańców. Jest to jednak proces stopniowy, ewolucyjny, zależny od wyborów lokalnych społeczności i będący procesem długotrwałym. Moim zdaniem ta dynamika będzie się utrzymywać również w kontekście zmian regionalnych – na przykład reorientacji w sferze Kościoła prawosławnego w Ukrainie oraz wpływu agresywnej wojny rozpoczętej przez Federację Rosyjską przeciwko temu krajowi. Wszystkie te czynniki wpływają na postrzeganie wielu rzeczy w naszym społeczeństwie i relacje instytucjonalne, w tym w sferze religijnej.
Podsumowując, mamy do czynienia z sytuacją, w której krzyżują się czynniki historyczne, prawne i geopolityczne, a przyszłość będzie w dużej mierze zależała nie tylko od tej dynamiki, ale także od wyborów społeczeństwa.
Jak tę sytuację oceniają sami wierni? Czy kwestia przynależności administracyjnej jest dla nich ważna?
Opinie wiernych są rzeczywiście dość zróżnicowane i nie da się ich uogólnić jednym prostym wyjaśnieniem. Dla wielu osób formalna przynależność niekoniecznie jest priorytetem – wiarę przeżywają przede wszystkim na poziomie osobistym i wspólnotowym, skupiając uwagę na parafii, księdzu i lokalnych tradycjach.
Jednocześnie prawdą jest, że przynależność ta jest często po prostu „odziedziczona” i rzadko kwestionowana. Wynika ona z przyzwyczajenia, ciągłości i zaufania do instytucji religijnych, tak jak były one postrzegane przez pokolenia. Wiedza wielu ludzi na temat kontekstu historycznego i instytucjonalnego jest zazwyczaj ograniczona, a tematy te nie zawsze są łatwo zrozumiałe lub dostępne dla ogółu społeczeństwa.
Z drugiej strony nie możemy ignorować faktu, że istnieją również wpływy zewnętrzne i narracje, które mogą kształtować postrzeganie wierzących. Podobnie jak w wielu innych dziedzinach, wchodzą tu w grę elementy komunikacji strategicznej, a nawet manipulacji, upraszczające lub zniekształcające rzeczywistość zgodnie z określonymi interesami.
Dlatego niekoniecznie powiedziałbym, że jest to kwestia obojętności. Raczej mieszanka tradycji, zaufania, różnego poziomu świadomości i – czasami – wpływów zewnętrznych. Wszystkie te czynniki składają się na to, jak wierzący w Mołdawii postrzegają tę sytuację dzisiaj.
Czy państwo mołdawskie może w jakiś sposób wpłynąć na tę sytuację?
Tak, rząd Mołdawii może wywierać wpływ na tę sytuację, ale tylko w ramach mechanizmów charakterystycznych dla państw demokratycznych, szanujących wolność wyznania i autonomię wspólnot religijnych.
Po pierwsze, konieczne są inwestycje w edukację – zwłaszcza w kształcenie w zakresie krytycznego myślenia i umiejętności korzystania z mediów. Są to podstawowe środki, które pomagają obywatelom lepiej zrozumieć kontekst, odróżnić informacje od manipulacji oraz zwiększyć odporność na narracje zewnętrzne, w tym w sferze religijnej.
Po drugie, państwo musi konsekwentnie i bezstronnie zapewniać przestrzeganie prawa. W przypadkach, gdy duchowni angażują się w działalność niezgodną z prawem – niezależnie od tego, czy dotyczy to przekupywania wyborców, uprawiania propagandy politycznej czy rozpowszechniania dezinformacji – zachowania te muszą być badane i karane zgodnie z prawem. Nie chodzi tu o religię, ale o przestrzeganie systemu prawnego i zasad demokracji.
Konieczne jest również wyjaśnienie aspektów prawnych związanych z własnością i statusem miejsc kultu. Obecne niejasności mogą powodować napięcia na poziomie lokalnym i być wykorzystywane do celów politycznych. Jasne, przejrzyste i jednolicie stosowane zasady pomogłyby ograniczyć konflikty i wzmocnić stabilność społeczną.
Podsumowując, rolą państwa nie jest ingerowanie w samo życie religijne, ale stworzenie systemu, w którym prawa byłyby szanowane, przepisy – egzekwowane, a obywatele – lepiej poinformowani i mniej podatni na wpływy zewnętrzne.
Jakie są praktyczne różnice między Kościołem prawosławnym w Mołdawii, kontrolowanym przez Moskwę, a Kościołem rumuńskim? Język liturgii, święta czy coś innego? W jaki sposób Kościół moskiewski służy machinie propagandowej Rosji?
Różnice między Kościołem prawosławnym w Mołdawii (podlegającym jurysdykcji Patriarchatu Moskiewskiego) a Kościołem Patriarchatu Rumuńskiego ograniczają się zasadniczo do kwestii administracyjnych i organizacyjnych, a nie do doktryny czy wiary. Z teologicznego punktu widzenia mówimy o tej samej religii – prawosławiu.
Na poziomie praktycznym istnieje kilka różnic. Jedna z nich dotyczy języka używanego podczas nabożeństw: w parafiach Patriarchatu Moskiewskiego język może się różnić w zależności od konkretnej społeczności lokalnej – i może nim być zarówno rumuński, jak i rosyjski. W parafiach Patriarchatu Rumuńskiego natomiast oczywiście używa się wyłącznie języka rumuńskiego.
Jednak w parafiach Patriarchatu Moskiewskiego sytuacja językowa jest nieco bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać, a język używany podczas nabożeństw zazwyczaj odzwierciedla profil językowy lokalnej społeczności. W miejscowościach, gdzie mówi się głównie po rumuńsku, nabożeństwa odbywają się w języku rumuńskim, nawet jeśli parafia należy do Patriarchatu Moskiewskiego. Poszczególne fragmenty liturgii (na przykład modlitwy lub hymny) mogą być jednak odmawiane w języku rosyjskim lub starocerkiewnosłowiańskim, choć są to raczej rzadkie przypadki.
W społecznościach lokalnych, w których przeważa język rosyjski, nabożeństwa zazwyczaj prowadzone są w języku rosyjskim, a niektóre części liturgii – w języku starocerkiewnosłowiańskim.
W autonomicznej jednostce terytorialnej Gagauzji większość kościołów i parafii należy do Patriarchatu Moskiewskiego, a nabożeństwa zazwyczaj odprawiane są w języku rosyjskim, ponownie z elementami starocerkiewnosłowiańskiego.
Kolejna różnica dotyczy kalendarza kościelnego: Kościół Patriarchatu Moskiewskiego stosuje kalendarz juliański (tzw. stary styl), a Patriarchat Rumuński – kalendarz gregoriański (tzw. nowy styl). Z tego powodu daty niektórych świąt są inne. Zazwyczaj różnica wynosi około 13–14 dni, z wyjątkiem Wielkanocy, która obchodzona jest tego samego dnia.
(Archiwum autora)
Patriarchat Moskiewski posiada własne seminaria duchowne oraz Akademię Teologiczną w Kiszyniowie. W przypadku Patriarchatu Rumuńskiego większość studentów kończy studia teologiczne w Rumunii. Warto jednak wspomnieć, że zdarzają się przypadki, gdy absolwenci rumuńskich instytucji teologicznych zostają później księżmi w strukturach Patriarchatu Moskiewskiego.
Istnieją również różnice dotyczące czczonych lokalnych świętych: każdy Kościół poświęca większą uwagę swoim narodowym lub regionalnym świętym, odzwierciedlając specyficzne tradycje kulturowe.
Władze Mołdawii oficjalnie uznają dwie daty Bożego Narodzenia: 25 grudnia i 7 stycznia, które są świętami państwowymi. Wierni należący do Patriarchatu Rumuńskiego obchodzą Boże Narodzenie 25 grudnia, a należący do Patriarchatu Moskiewskiego – 7 stycznia.
Jeśli chodzi o aspekt geopolityczny, mogę śmiało stwierdzić, że Kościół Prawosławny Mołdawii (Patriarchat Rosyjski) jest wykorzystywany jako narzędzie wpływów zewnętrznych, stanowiące część szerszego mechanizmu służącego projekcji „miękkiej siły” Federacji Rosyjskiej. Te założenia są częściowo poparte udokumentowanymi przypadkami, w których duchowni aktywnie uczestniczą w komunikatach politycznych lub kampaniach wyborczych.
Zatem różnice między tymi dwiema strukturami mają przede wszystkim charakter administracyjny, kulturowy i kontekstualny, a podstawa religijna pozostaje wspólna. Jednocześnie aspekt geopolityczny nadaje tej rzeczywistości dodatkowy poziom złożoności.
Jak wyglądają dane statystyczne – np. porównanie liczby parafii obu Kościołów w Mołdawii?
W tej kwestii nie ma oficjalnych zbiorczych danych statystycznych, a jedynie przybliżone liczby podawane przez różne źródła. Zgodnie z informacjami, które posiadam, Metropolia Kiszyniowa i całej Mołdawii (należąca do Patriarchatu Rosyjskiego) obejmuje około 1300 parafii, a Metropolia Besarabii (należąca do Patriarchatu Rumuńskiego) – około 300 parafii. Są to oczywiście dane przybliżone. Wskazują one jednak, że obecnie ta pierwsza stanowi około 75%, a druga – 25%. Jeśli jednak obecna tendencja, polegająca na stopniowym przechodzeniu parafii z Kościoła kontrolowanego przez Moskwę do Patriarchatu w Bukareszcie, będzie się utrzymywać, zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany regionalne i geopolityczne (takie jak wojna w Ukrainie i trajektoria integracji Mołdawii z UE), można zasadnie przewidywać, że w ciągu najbliższych 5–10 lat równowaga przesunie się w kierunku podziału 50:50, a nawet przechylić się na korzyść Metropolii Besarabskiej.
Jak lokalni przywódcy obu Kościołów zachowują się publicznie i angażują się w politykę?
To ważne pytanie. Przedstawiciele Patriarchatu Moskiewskiego zazwyczaj widoczniej i wyraźniej angażują się w życie publiczne i polityczne, w niektórych przypadkach dość otwarcie. Na przykład biskup Bielc (rum. Bălți), Marchel, publicznie popierał prorosyjskich polityków. Tymczasem przedstawiciele Patriarchatu Bukaresztu tradycyjnie byli mniej widoczni w sprawach politycznych. Jednak w ostatnich latach mianowano młodsze pokolenie biskupów, które staje się coraz bardziej aktywne i zauważalne w przestrzeni publicznej, również w ich kręgach. Ogólnie sytuacja się zmienia, a Metropolia Besarabska stopniowo zyskuje coraz większą widoczność i wpływ.
Należy podkreślić, że biskupi obu Kościołów są postaciami publicznymi. Do 2021 r. – przed dojściem do władzy PAS (Partii Akcji i Solidarności – Partidul Acțiune și Solidaritate, proeuropejskiej partii założonej przez Maię Sandu) – niektórzy biskupi Patriarchatu Moskiewskiego mieli podobno paszporty dyplomatyczne i korzystali z dyplomatycznych rejestracji samochodów. Nie jest jasne, czy te przywileje nadal obowiązują, choć nie można tego wykluczyć. Od 2023 r. paszport dyplomatyczny przyznano również zwierzchnikowi Metropolii Besarabskiej. Jeśli chodzi o aktywność polityczną, przedstawiciele Patriarchatu Moskiewskiego zazwyczaj są bardziej bezpośrednio lub pośrednio zaangażowani w politykę, zwłaszcza podczas kampanii wyborczych, a niektórzy z nich otwarcie popierają siły polityczne przychylne Kremlowi. Przedstawiciele Patriarchatu Bukaresztu są również aktywni w życiu społecznym, jednak zwykle zachowują się ostrożniej, bardziej powściągliwe i mniej otwarcie angażują się politycznie.
Niedawno zapadło pewne historyczne orzeczenie sądowe, otwierające Kościołowi rumuńskiemu możliwość odzyskania jednego z budynków. Czy oznacza to, że większość historycznego majątku kościelnego, np. budynki kościołów, klasztorów, seminarium itp., należy do Kościoła Patriarchatu Moskiewskiego?
To złożona kwestia, obejmująca aspekty prawne i historyczne. Zazwyczaj nieruchomości kościelne w Mołdawii należą do lokalnych wspólnot religijnych (parafii), które pod względem administracyjnym są powiązane z Metropolią Kiszyniowa i całej Mołdawii lub Besarabską Jednakże powstała skomplikowana sytuacja, dotycząca ponad 800 zabytkowych budynków kościelnych, których prawa własności są często przedmiotem sporów lub niejasne, angażując zarówno instytucje państwowe, jak i religijne. W praktyce większość majątku jest powiązana z odpowiednimi metropoliami poprzez tworzące je wspólnoty.
Victor Gotișan jest badaczem i ekspertem w dziedzinie mediów i komunikacji. Obecnie pracuje jako starszy ekspert i analityk mediów w projekcie UE Komunikacja strategiczna i wsparcie dla mediów w Republice Mołdawii.
Nikodem Szczygłowski jest podróżnikiem, pisarzem i reporterem. Studiował archeologię śródziemnomorską na Uniwersytecie Łódzkim i w CEMI w Pradze. Biegle włada językiem litewskim i słoweńskim.
W latach 2016–2021 był autorem raportu krajowego Nations in Transition, opublikowanego przez organizację „Freedom House”. Ukończył studia z teologii i filozofii na Państwowym Uniwersytecie Mołdawskim (USM). Posiada tytuł magistra antropologii uzyskany na USM oraz tytuł magistra historii Europy Środkowej, który otrzymał na Uniwersytecie Warszawskim (Polska). Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarstwa w Kiszyniowie.