Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Rosja / 16.08.2026
Jan Żerański

Rosyjscy artyści i sportowcy znaleźli się między wojną a polityką. Zachód musi zdecydować, komu otworzyć drzwi

Popularna rosyjska kreskówka dla dzieci Masza i niedźwiedź znalazła się na celowniku brytyjskich posłów, którzy zarzucili jej promowanie sowieckich symboli wojskowych. Nawet jeśli bajka nie zostanie zakazana, przypadek ten pokazuje szerszy problem: rosyjska kultura i sport znalazły się między młotem a kowadłem. Zachód musi jakoś ograniczać wpływ rosyjskiej soft power, ale wielu twórców i sportowców ma niewielkie możliwości sprzeciwu wobec Kremla, a ci nieliczni, którzy się na to decydują, mogą dostać rykoszetem od Zachodu.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego siódmego wydania magazynu online!



Pojedynek szachistów. Kasparow vs. Karpow


Sport i kultura odgrywały ogromną rolę w promocji wizerunku najpierw Związku Radzieckiego, a później Rosji. Zafascynowani kulturą rosyjską „rozumiejący Rosję” zachodni intelektualiści od czasów Woltera patrzyli wybiórczo na to, co się w państwie rosyjskim dzieje. Nie zmieniło się to po dojściu do władzy komunistów. Ludzie Zachodu, oczarowani Rosją lub wprost kupieni za kopiejki, a potem ruble, potrafili negować Hołodomor lub umniejszać zbrodnie komunizmu. Przykładem był choćby jeden z najważniejszych filozofów XX wieku, Jean-Paul Sartre, który przez lata krytykował zachodni antykomunizm.

W ciągu kolejnych dekad istnienia ZSRR zarówno sport, jak i kultura zaczęły odgrywać gigantyczną rolę w kształtowaniu soft power współczesnej Rosji. Starsi czytelnicy z pewnością pamiętają olimpiadę w Moskwie z 1980 roku. Dzisiaj rolę Woltera przejęli aktor kina akcji Steven Seagal, francuski gwiazdor Gérard Depardieu czy Roger Waters z grupy Pink Floyd. Świat zastanawia się, co zrobić z rosyjskimi artystami i federacjami sportowymi. Problem jest poważny, ponieważ dotyka nie tylko praktycznie wszystkich dziedzin sportu, ale także artystów. Pisarze, filmowcy, muzycy – wszyscy znaleźli się w sytuacji, w której nie można pozostać obojętnym. Trzeba się jasno określić, bo nawet osoby, których nigdy nie podejrzewalibyśmy o sympatie wobec reżimu Władimira Putina, potrafiły zmieniać strony.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite



Mnie osobiście najbardziej zabolała wolta Aleksandra Sołżenicyna, tytana rosyjskiej literatury, autora Archipelagu Gułag, który po powrocie do Rosji z wygnania doznał olśnienia, zaczynając popierać dyktaturę putinizmu. Jeśli człowiek, który przeszedł przez piekło obozowe, potrafi wychwalać dyktatorów, to jak traktować rosyjską kulturę?

Ogromne podziały widać wyraźnie chociażby w świecie szachów. Od początku swojego istnienia Związek Radziecki stawiał na szachy jako formę promocji. Mówi się wręcz o rosyjskiej szkole szachów. Nic dziwnego, rosyjscy arcymistrzowie przez dziesięciolecia zapisywali się w historii tej dyscypliny, przyczyniając się jednocześnie do jej ogromnej popularyzacji poza granicami ZSRR. Dzisiaj największe pojedynki nie toczą się na szachowych planszach, ale poza nimi. Niektórzy wielcy mistrzowie, tacy jak Anatolij Karpow czy Siergiej Karjakin (z pochodzenia Ukrainiec), otwarcie poparli aneksję Krymu. Zachód nagle stanął przed sytuacją, kiedy agresję jednego państwa przeciwko drugiemu popierają najważniejsi szachiści.

Po drugiej stronie stanęli odważni ludzie pokroju arcymistrza szachowego oraz jednego z dysydentów – Garriego Kasparowa. Kasparow i Karpow stoczyli wielokrotnie pojedynki szachowe (lepszy zazwyczaj okazywał się Kasparow). Dzisiaj ten pierwszy prowadzi walkę o wolną, demokratyczną Rosję bez Putina, a drugi jest deputowanym do Dumy. Który z nich wygra pojedynek o stawkę dużo większą niż tytuł arcymistrzowski?

Na szczęście, chociaż świat szachów jest podzielony, obok Kasparowa znaleźli się również inni zawodnicy, którzy odważnie sprzeciwili się rosyjskiej inwazji. Wkrótce po jej rozpoczęciu ponad 40 czołowych rosyjskich szachistów podpisało list otwarty wzywający do zakończenia wojny. Walka nie jest jednak łatwa, zwłaszcza że na czele FIDE, Międzynarodowej Federacji Szachowej, stoi dawny wicepremier w rządzie Putina – Arkadij Dworkowicz.

Rzecz jasna, nie można sprowadzać rosyjskiej kultury czy sportu wyłącznie do sympatyków Putina. Byłoby to krzywdzące uproszczenie. Jeśli autorzy fantastyki, tacy jak popularni pisarze Zachar Prilepin czy Siergiej Łukjanienko (z pochodzenia również Ukrainiec), który po opowiedzeniu się po stronie rosyjskiej zabronił wydawania swoich książek w języku ukraińskim, zdecydowanie wsparli politykę Kremla, to w rosyjskiej literaturze znaleźli się również jej odważni przeciwnicy. Należą do nich: Dmitrij Głuchowski, autor postapokaliptycznego cyklu Metro 2033, czy Boris Akunin, pisarz kryminałów, który swój pseudonim zaczerpnął od rosyjskiego anarchisty Michaiła Bakunina. Walka o kulturowo-sportową duszę Rosjan trwa. Na każdego zwolennika reżimu przypadają dysydenci.

Czasami dochodzi do nieoczekiwanych zwrotów akcji. W lipcu świat obiegła wiadomość, że Daria Kasatkina, rosyjska tenisistka młodego pokolenia, wzięła ślub ze swoją partnerką, łyżwiarką figurową Natalją Zabijako. Na weselu bawiły się zaproszone przez parę ukraińskie sportowczynie, co w Ukrainie spotkało się ze zrozumiałą krytyką. Ale nawet gdyby Kasatkina zrzekła się rosyjskiego obywatelstwa, zostając Australijką, nie zmieniłoby to wrogiego nastawienia Ukraińców.


Wojny olimpijskie


Wywołana przez Putina wojna spowodowała, że Ukraińcy masowo zaczęli niszczyć wszelkie ślady rosyjskości w swojej ojczyźnie. Rezygnują z używania na co dzień języka rosyjskiego, powszechnego przed wojną nie tylko na wschodzie Ukrainy, ale także w innych częściach kraju. Podejmują też działania wymierzone w symbole rosyjskiego dziedzictwa, burząc pomniki, chociażby mistrza literatury Michaiła Bułhakowa.

Pod ostrzałem znaleźli się również inni twórcy, jak Aleksander Puszkin czy Fiodor Dostojewski. Nawet anarchista Lew Tołstoj, który z pewnością sprzeciwiałby się inwazji Rosji, dostał rykoszetem. Pełnoskalowa wojna wywołana przez Putina wyrządziła ogromne szkody w postrzeganiu rosyjskiej kultury oraz sportu poza granicami kraju. Nie oznacza to jednak, że Rosja nie próbuje wywierać wpływu na międzynarodowe organizacje – w ten sposób próbuje kształtować zachodnią opinię publiczną.

Widać to doskonale na przykładzie sporu o udział rosyjskich sportowców w imprezach masowych. Międzynarodowy Komitet Olimpijski początkowo zabronił startować Rosjanom pod własną flagą, z czasem jednak zmienił stanowisko. Obecnie trwają naciski, aby Rosjanom umożliwić normalne występy, co może dotknąć naszą siatkówkę w najgorszy z możliwych sposobów.

7 lipca MKOl tymczasowo przywrócił członkostwo Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Decyzja ta wywołała oburzenie Ukrainy oraz jej sojuszników. W maju 2026 roku podobne kroki podjęto również wobec Białorusinów.

Zmiana ta może oznaczać poważne problemy dla Polski. Nasz kraj w przyszłym roku będzie organizował mistrzostwa świata w siatkówce. Rosnące wpływy Rosji w świecie sportu mogą oznaczać, że zostanie podjęta próba odebrania nam mistrzostw. Może okazać się, że odwilż na linii MKOl–Kreml postawi Polskę w trudnej sytuacji. Co zrobić, jeśli do Polski będą chcieli wjechać rosyjscy sportowcy? Odmówić wizy? W 2022 roku, po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, Polsce przyznano organizację mistrzostw świata. Być może Rosjanie uznają, by przynajmniej spróbować odpowiedzieć podobnym ruchem?


Zawód Amerykanin


Jest jeszcze kwestia obecności rosyjskiego wojska i służb specjalnych w zachodniej kulturze masowej jako elementu kreowania wizerunku kraju. Współcześni teoretycy wojen podkreślają ogromne znaczenie wojny kognitywnej, toczonej nie tylko pod Kijowem, lecz wszędzie tam, gdzie da się zawładnąć naszymi umysłami. Wszak już Stalin nazywał pisarzy „inżynierami dusz”. Warto przyjrzeć się, jak zmienia się wizerunek służb oraz wojska w mediach, zarówno rosyjskich, jak i zagranicznych. Dość powiedzieć, że całkiem niedawno sporą popularność zdobył, skądinąd bardzo udany, serial The Americans (Zawód Amerykanin), opowiadający o życiu i pracy agentów działających pod przykrywką w USA. Historia młodego rosyjskiego duetu oficerów KGB udających Amerykanów dla wielu przeciętnych Smithów mogła być pierwszym zetknięciem z pojęciem „nielegała”. Oczywiście to nie jest tak, że serial o tematyce wojskowej czy szpiegowskiej, którego pozytywnymi bohaterami są rosyjscy oficerowie, jest od razu dziełem radzieckiej propagandy, nie można popadać w paranoję.

Niemniej w kulturze masowej sporo się zmieniło od czasu ucieczki kapitana Marko Ramiusa, którego w ekranizacji słynnej powieści Toma Clancy’ego Polowanie na Czerwony Październik brawurowo zagrał Sean Connery. Być może taki jest duch czasów. W powieści Clancy’ego dezercja wysokiego rangą radzieckiego oficera marynarki została przedstawiona jako moralnie uzasadniony wybór, a Ramius stał się bohaterem, który odrzuca system i wybiera wolność na Zachodzie. Współczesne kino amerykańskie coraz częściej opowiada jednak o Rosji i jej przedstawicielach w zupełnie inny sposób. Czy następny będzie brytyjski serial o pracy Kima Philby’ego?

Prorosyjska propaganda wymierzona w Zachód jest kolportowana na wszystkich frontach walki kognitywnej. Farmy trolli oraz agentura rozpowszechniająca prokremlowskie narracje w mediach społecznościowych to tylko jedno z pól bitew. We Francji na ulicach pojawiły się stworzone przez francuską komunistyczną młodzieżówkę plakaty wymierzone w polskie wojsko, które dla młodych francuskich komunistów stało się symbolem zachodniego imperializmu oraz militaryzacji Europy. Tego typu narracjom trzeba dawać odpór, gdzie się da, ponieważ dobrze naoliwiona maszyna Kremla będzie takich rzeczy podrzucała więcej. Zachód, w tym Polska, nie może pozwolić sobie na bierność.

A to przecież właśnie Kreml poprzez agresywną retorykę i działania wojskowe przyczynia się do zwiększania wydatków, nie odwrotnie. Zachód musi umieć odpowiadać na takie działania, chociażby tworząc pozytywny wizerunek własnego wojska i państwowości. Z najnowszego badania YouGov, międzynarodowego ośrodka badań opinii publicznej, wynika, że tylko 6 procent Brytyjczyków byłoby gotowych do obrony własnej ojczyzny w przypadku wojny. To kolejny sygnał, że Europa ma poważny problem.

Być może państwa Unii Europejskiej oraz NATO powinny porozumieć się z potężnymi koncernami medialnymi oraz z Hollywood, żeby wspólnymi siłami budować odporność społeczeństw, kreując pozytywne wzorce i wizerunek służb mundurowych czy instytucji państwowych. Odbudowa zaufania do państwa, a więc także policji czy wojska, to jedno z narzędzi, jakie można użyć do przeciwdziałania mentalnej inwazji dokonywanej przez Kreml. Może nadszedł czas na stworzenie pozytywnych bohaterów reprezentujących zachodnie instytucje.


Powojenny renesans kultury i sportu


Koniec wojny w Ukrainie, niezależnie od tego, czy będzie to wariant koreański, czy inny, najpewniej przyniesie dwie rzeczy: koniec izolacji Rosji w świecie Zachodu, a więc tymczasowy powrót do business as usual, raczej bez ukarania winnych rozpętania kryzysu, oraz małe zmiany w samym rdzeniu administracji, przy zachowaniu ogólnego antyzachodniego kursu. Im większy będzie koszt, tym większe prawdopodobieństwo odsunięcia Putina i jego ludzi od władzy. Niezależnie od tego ich następcy staną przed dylematem, jak naprawić kraj zrujnowany wojną, którą sami wywołali.

Kwestie finansowe, jak zniesienie sankcji, odbudowa gospodarki czy handel surowcami, to jedno. Drugą kwestią będzie odbudowa wizerunku. Rosyjskie państwo wykorzysta w tym celu każde narzędzie do wywierania wpływu na świadomość mas Zachodu, żeby te wybierały przywódców przychylnie nastawionych do Rosji i skłonnych prowadzić politykę odpowiadającą jej interesom. Kultura i sport staną się jednymi z najważniejszych narzędzi odbudowy.
Jan Żerański - Publicysta. Jego teksty ukazują się m.in. w "Dzienniku Gazecie Prawnej" czy "Rzeczpospolitej". Specjalizuje się w tematyce prawniczej, społecznej, technologicznej, cywilizacyjnej, a także w sprawach międzynarodowych

Inne artykuły Jana Żerańskiego

Zachód powinien umieć na to reagować, na przykład uzależniając powrót na salony od rozliczeń. Artyści i sportowcy popierający inwazję Rosji nie mogą mieć carte blanche, byłoby to jawną niesprawiedliwością dla tych odważnych ludzi, którzy przeciwdziałają reżimowi Putina. Niemniej jednak po zakończeniu wojny można spodziewać się, że świat zachodni, a więc także Polska, zostanie zalany nowymi filmowymi interpretacjami Tołstoja, Dostojewskiego czy Bułhakowa. Jezioro łabędzie będzie grane w Londynie, Teatr Bolszoj zacznie zapraszać do siebie gwiazdy, a rosyjskie kluby sportowe ruszą na Zachód, finansowane z pieniędzy oligarchów. Co zrobi Polska, jeśli rosyjski inwestor, na przykład Roman Abramowicz, wspierany przez kapitał z krajów arabskich, będzie chciał kupić polski klub piłkarski?