Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Kaukaz / 21.10.2020
Jarosław Kociszewski

Podcast: Drony zmieniają oblicze wojny. Gen. Różański o lekcji z Górskiego Karabachu

Drony praktycznie zdominowały niebo nad Górskim Karabachem. Azerskie maszyny bezzałogowe niszczą czołgi, pojazdy i pozycje Ormian. Bezradna jest obrona przeciwlotnicza. Gen. rez. Mirosław Różański mówi o zmieniającym się polu walki i o płynących z tego wnioskach.
Foto tytułowe
Pojazd zniszczony przez drona w Górskim Karabachu (MO Azerbejdżanu)



Ormianie, którzy od lat przygotowywali się do obrony Górskiego Karabachu, nie odrobili ostatnich lekcji płynących z Syrii, gdzie Turcja, z użyciem dronów, zdominowała pole walki i skutecznie atakowała siły wierne Damaszkowi. Azerowie posłali do boju nie tylko stare już czołgi T-72 i piechotę w stalowych hełmach, ale także dziesiątki bezzałogowych maszyn rozmaitego typu. Przygotowując się do wojny wykorzystali szeroki wachlarz międzynarodowych powiązań. Użyli tureckich bezzałogowców wyposażonych w rakiety oraz kupionych w Izraelu maszyn zwiadowczych i uderzeniowych. Na drony przerobili nawet niemal zabytkowe samoloty An-2.

Zdaniem gen. rez. Mirosława Różańskiego, który w przeszłości dowodził dużą jednostką pancerną, to ewoluujące podejście do wojny zmusza do zmiany myślenia o polu walki. Ostatecznie teren sporny zawsze zajmuje żołnierz w pojeździe, ale nawet czołgi muszą się teraz zmienić i dostosować, a grube pancerze w coraz większym stopniu zastępować będą systemy walki elektronicznej.

Przystępując do walki Azerowie, z jednej strony, oparli się na nowoczesnej koncepcji rozwiniętej przez Turcję czy Izrael, ale równocześnie posłali do boju żołnierzy w stalowych hełmach i przestarzałych czołgach. To kolejna lekcja z wojny w Górskim Karabachu, pytanie o programy modernizacyjne i zadania stawiane współczesnej armii.


Gen. rez. Mirosław Różański - były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, dowodził m.in. 11 Dywizją Kawalerii Pancernej, brygadową grupą obojową w Iraku. Po odejściu z czynnej służby wojskowej powołał Fundację Bezpieczeństwa i Rozwoju "Stratpoints”.