Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Transatlantyk / 14.12.2020
Nikodem Szczygłowski

Wzloty i upadki Marszałka Twitto. O kontrowersyjnym premierze Słowenii Janezie Janšie

Spokojnym i stabilnym zakątkiem Europy, za jaki dotąd uchodziła Słowenia, wiosną wstrząsnęły protesty. Takiego wzburzenia ten kraj niemal nie widział od rozpadu Jugosławii. W tym kontekście najczęściej pada jedno nazwisko – Janez Janša.
Foto tytułowe
Karykatura premiera Janšy na antyrządowej demonstracji w 2020 r. (Shutterstock)

Urodzony w 1958 r. obecny premier Słowenii, stojący na czele Słoweńskiej Partii Demokratycznej (Slovenska demokratska stranka, SDS), jest najbarwniejszą i najbardziej kontrowersyjną postacią miejscowej polityki. W spokojnym kraju, który uchodzi za taki, w którym nic szczególnego się nie dzieje, a stateczność, etos pracy i spokój społeczny uchodzą za powszechną normę, postać Janeza Janšy wyrasta do niemal demonicznej rangi. To ekscentryk i charyzmatyczny mówca sięgający po niezbyt dyplomatyczne zwroty. Uwielbia błyskotliwe riposty, które przekazuje urbi et orbi za pośrednictwem Twittera, za co ostatnio nabył ironiczny przydomek Marszałek Twitto.

"W Słowenii znamy to uczucie, kiedy wybory zostają skradzione. Nie poddawaj się, Białoruś" – Janša napisał w tweecie 9 sierpnia, zamieszczając obok siebie zdjęcia Alaksandra Łukaszenki oraz Milana Kučana i porównując "skradzione wybory" na Białorusi do pierwszych (jeszcze w ramach Jugosławii) demokratycznych i wielopartyjnych wyborów w Słowenii, które odbyły się w kwietniu 1990 r. W ich wyniku pierwszym prezydentem (wkrótce niepodległej) Słowenii został Milan Kučan, który wygrał z kandydatem ugrupowania DEMOS Jože Pučnikiem. Z tweetu Janšy można wywnioskować, że Łukaszenkę porównuje właśnie do Kučana.

Radykalny marksista vs JNA

Żeby zrozumieć fenomen Janeza Janšy, należy się cofnąć jeszcze do czasów Jugosławii. W 1983 r., będąc działaczem Związku Socjalistycznej Młodzieży Słowenii (Zveza socialistične mladine Slovenije, ZSMS), Janez angażuje się w działalność pacyfistyczną i na łamach organu związku, magazynu "Mladina", publikuje serię artykułów krytykujących ówczesną Jugosłowiańską Armię Ludową (Jugoslavenska Narodna Armija, JNA). Jak twierdzi później, był za to prześladowany przez ówczesny reżim komunistyczny, podobno w 1985 r. odebrano mu nawet paszport, co miało wielkie znaczenie w Jugosławii, gdzie w przeciwieństwie do krajów demokracji ludowej obywatele trzymali paszporty w domach.

Należy zaznaczyć, że krytyczne nastawienie Janeza Janšy do władzy w tym okresie można określić jako skrajny marksistowski lewicowy radykalizm. Była to pozycja bardzo odległa od poglądów opozycji demokratycznej.

Premier Słowenii Janez Janša w Brukseli (Shutterstock)
W 1988 r. Jansa zostaje aresztowany. Proces sądowy jego i kilku innych dziennikarzy "Mladiny" wzbudza spore kontrowersje, m.in. ze względu na to, że jest prowadzony przez sąd wojskowy, a cała dokumentacja oraz przesłuchania odbywają się po serbsko-chorwacku, a nie słoweńsku, języku obowiązującym sądownictwo na terenie republiki. Janša wykorzystuje to, apelując do uczuć patriotycznych Słoweńców, czym wywołuje liczne protesty z żądaniem jego uwolnienia.

Na wniosek sądu Janša otrzymuje stosunkowo łagodny wyrok 18 miesięcy więzienia. W przyszłości polityk niejednokrotnie będzie się odwoływał do tych wydarzeń, skutecznie budując w ten sposób swoją legendę opozycjonisty i bojownika o niepodległość Słowenii.

Afera Smolnikara

Po odbyciu wyroku Janša aktywnie włącza się w życie polityczne w kraju – zostaje m.in. jednym ze współzałożycieli Słoweńskiej Unii Demokratycznej (Slovenska demokratična zveza, SDZ) – pierwszej opozycyjnej niekomunistycznej i niesocjalistycznej partii w republice, z ramienia której został ministrem obrony narodowej w gabinecie Lojzego Peterlego, pierwszym rządzie Słowenii wyłonionym w wolnych wyborach na wiosnę 1990 r. Po rozłamie SDZ w 1992 r. na frakcje liberalną i konserwatywną dołączył do nowo powstałej konserwatywnej SDS, jednocześnie pozostając na stanowisku ministra obrony w rządzie centro-lewicowej koalicji Janeza Drnovšeka do 1994 r.

W tym roku Słowenią wstrząsnęła tzw. afera Smolnikara. 20 marca wysocy rangą funkcjonariusze sił zbrojnych zatrzymali, uwięzili i torturowali współpracownika służb specjalnych Słowenii Milana Smolnikara w miejscowości Depala vas (z tego powodu zajście jest nazywane również "aferą z Depalej vasi"). Okoliczności zdarzenia do dziś wywołują liczne pytania i kontrowersje. Rzekomym powodem aresztowania były podejrzenia o zbieranie poufnych informacji i posiadanie tajnych dokumentów MON-u przez Smolnikara (który później procesował się o odszkodowanie).

Janšy nigdy nie udowodniono bezpośredniego związku z aferą, jednak jako zwierzchnik sił zbrojnych zostaje usunięty ze stanowiska w MON-ie. Wykorzystuje tę okoliczność i oskarża premiera Drnovšeka o "próbę rozliczenia się z nim podjętą przez postkomunistyczne środowiska", zbierając ok. 30-tysięczny masowy wiec swoich zwolenników na centralnym placu Lublany, Kongresni trg.

Ten moment jest przez wielu politologów uważany za przełomowy w sposobie postrzegania siebie samego przez Janeza Janšę poprzez pryzmat "szczególnej roli" w polityce słoweńskiej oraz "misji, którą ma do wykonania", jak wielokrotnie lubi powtarzać, a także zwarcia wokół jego postaci szeregów zwolenników przekonanych o jego wyjątkowości.

Frankenstein lewaków i pogromca Čefurów

W wyniku afery Smolnikara SDS zostaje usunięta z koalicji rządowej, a Janez Janša zaczyna się lansować na czołowego polityka opozycji. Jego krytycy natomiast zarzucają mu skrajny radykalizm i szowinizm oraz nader wyraźne zamiłowanie do teorii spiskowych.

Protest przeciwko premierowi Janšie (foto: Matej Klarič)
Domen Mezeg, podsumowując w maju 2019 r. wzrost popularności polityka w tekście zatytułowanym Janez Janša – "Frankensteinem" słoweńskich lewaków na łamach konserwatywnego magazynu "Časnik", w ten sposób tłumaczy sukces Janšy: „W obliczu wszystkich przechwałek słoweńskich «bolszewików» Janša pozostaje spokojny, jakby wiedział, że w rzeczywistości cały ten hałas dookoła jego osoby na dłuższą metę oznacza jedynie wodę na jego polityczny młyn. Im więcej się o nim pisze i mówi, tym większą stanowi to inwestycję w przyszłość jego kariery. Jest to rodzaj darmowej reklamy. Wściekłość i strach ideologicznych przeciwników tylko napełniają jego balon ciepłym powietrzem".

Przed kampanią wyborczą w 2004 r. Janša, wyczuwając koniunkturę polityczną, nagle zmienia retorykę, łagodząc swój radykalny język oraz ograniczając ataki na domniemanych komunistów. Janša chętnie posługuje się wówczas frazesami o konieczności zmian ustawodawczych i powrotu do „prawdziwych wartości”, które przyświecały Słowenii w dobie proklamowania niepodległości. Mimo tego lewica i centrum sceny politycznej nadal zwracają mu uwagę m.in. na nacjonalistyczną i populistyczną retorykę, chociażby wobec tzw. Čefurów (w ten sposób w Słowenii są pogardliwie określani imigranci z dawnych republik jugosłowiańskich).

Zmiana taktyki skutkuje, Janša wygrywa wybory i jak na ironię losu właśnie on staje na czele rządu Słowenii w 2004 r., podczas akcesji kraju do UE. Po zwycięstwie ogłasza program walki z korupcją oraz zapowiada bezkompromisową wojnę z "postkomunistycznymi układami oligarchicznymi" w kraju.

Patria i inne afery

1 września 2008 r., trzy tygodnie przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi w Słowenii, fińska telewizja YLE wyświetla film dokumentalny, który przedstawia okoliczności otrzymania przez Janšę łapówki od fińskiej firmy zbrojeniowej Patria (której 73,2% udziałów stanowi własność rządu w Helsinkach). Janša odrzuca wszystkie oskarżenia, które określa mianem medialnego spisku "wyssanego z palca przez lewicowych sprzedajnych słoweńskich dziennikarzy".

Wskutek skandalu SDS przegrywa wybory, rządy przejmują Socjaldemokraci (Socialni demokrati, SD) z Borutem Pahorem na czele, a Janša ponownie przechodzi do opozycji, żeby objąć tekę premiera w latach 2012–2013, niezbyt fortunnie, gdyż kraj właśnie ogarnia kryzys gospodarczy.

W styczniu 2013 r. podano do wiadomości publicznej wyniki dochodzenia w sprawie przywódców partii parlamentarnych przygotowanego przez Komisję ds. Zapobiegania Korupcji Republiki Słowenii. W sprawozdaniu ujawniono m.in., że Janez Janša systematycznie i wielokrotnie naruszał prawo, nie składając odpowiednich sprawozdań dotyczących jego majątku. Postawiono mu m.in. zarzut wykorzystania przez niego środków w wysokości co najmniej 200 tys. euro, pochodzących z niewiadomego źródła, co przekroczyło zarówno jego dochody, jak i oszczędności.

Wydarzenia te zbiegły się w czasie z największym kryzysem w sektorze bankowym w Słowenii, który doprowadził do konieczności dofinansowania lub przejęcia przez państwo kilku czołowych słoweńskich banków. Rozmiar dziury budżetowej w sektorze – określanej po słoweńsku jako bančna luknja – wyniósł 4,8 mld euro.

5 czerwca 2013 r. Sąd Okręgowy w Lublanie wydaje wyrok w sprawie afery sprzed pięciu lat, w którym orzeka, że Janez Janša i dwie inne osoby uwikłane w nią żądały od fińskiej firmy Patria "prowizji" w wysokości około 2 mln euro, aby pomóc jej wygrać kontrakt na dostawy wojskowe w 2006 r.

Janez Janša zostaje skazany na dwa lata więzienia.

Marcowy powrót

12 grudnia 2014 r. Janša zostaje tymczasowo zwolniony z więzienia do czasu ponownego rozpatrzenia sprawy przez Trybunał Konstytucyjny. Ten jednogłośnie uchyla wyrok 23 kwietnia 2015 r.

W wyniku czerwcowych wyborów w 2018 r. Janša ponownie zdobywa mandat poselski, a SDS zyskuje 25 z 90 miejsc w Narodowym Zgromadzeniu Republiki Słowenii. Słoweńskie media niejednokrotnie donoszą o rzekomych powiązaniach SDS z węgierskim Fideszem oraz o wyjątkowo zażyłych stosunkach prywatnych pomiędzy Janezem Janšą oraz Viktorem Orbánem. Pojawiają się wręcz pogłoski o możliwym finansowaniu kampanii wyborczej SDS z Węgier. Sam Janša zbywa te wszystkie oskarżenia we właściwy sobie sposób, określając je mianem "wycia zdesperowanych lewaków".

Na przełomie lat 2019/2020 trwa kryzys polityczny, wskutek czego premier Marjan Šarec podaje się do dymisji. Janša po raz trzeci staje na czele rządu. Zaprzysiężenie następuje 13 marca, co zbiega się z początkami pandemii COVID-19 w kraju i ogłoszeniem kwarantanny.

Rząd na kwarantannę!

W nowych okolicznościach Janez Janša odnajduje się doskonale. Hasło walki z pandemią COVID-19 wykorzystuje instrumentalnie do wzmacniania mechanizmów swojej władzy, wykorzystując taktykę publicznego zastraszania społeczeństwa pandemią oraz wznawiając ataki na media publiczne. Przykładowo 20 marca krytykuje publiczną telewizję RTV Slovenija za informowanie o ograniczeniach pandemicznych wprowadzonych przez rząd: "Nie poszerzajcie kłamstw, @InfoTVSLOP. Płacimy wam za informowanie, a nie wprowadzanie w błąd opinii publicznej w tych czasach. Najwyraźniej jest was zbyt wielu i jesteście zbyt dobrze opłacani". Nie przebierając w słowach, Janša nazywa też krytykujących go dziennikarzy „prostytutkami”, którym widocznie "aż nazbyt dobrze się powodzi".

W marcu w kraju wprowadzono stan wyjątkowy, powołano sztab kryzysowy i wprowadzono liczne ograniczenia, w tym całkowity zakaz jakichkolwiek zgromadzeń, zamknięto granice kraju (wszystkie wewnątrzunijne, gdyż Słowenia nie graniczy z żadnym krajem nienależącym do Unii Europejskiej), obszary przygraniczne zaczęło patrolować wojsko.

Protest przeciwko premierowi (foto: Matej Klarič)
23 kwietnia w kraju wybucha kolejna afera, gdy na antenie RTV Slovenija urzędnik Instytutu Rezerw Towarowych Ivan Gale ujawnia skandal korupcyjny związany z zakupem sprzętu medycznego. W aferę okazują się zamieszani m.in. ministrowie zdrowia Matej Tonin i rozwoju gospodarczego Zdravko Počivalšek. Wydarzenia te wywołują wielki rezonans w społeczeństwie, stając się katalizatorem masowych protestów antyrządowych.

Janša nazywa całą sytuację niekonstruktywnym, absurdalnym atakiem i oskarża media o "wichrzycielstwo". Społeczeństwo odpowiada protestami, padają hasła "precz z Janšą!" oraz "Rząd na kwarantannę!".

Przez cały maj w Lublanie trwają masowe antyrządowe demonstracje, które ze względu na obowiązujący w czasie kwarantanny zakaz zgromadzeń przybierają formę protestów rowerowych. Najliczniejsze gromadzą nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi, tworzących długą kolumnę rowerzystów, co piątku wyjeżdżającą na główne ulice Lublany – stanowi to absolutny rekord w historii uważanej za cichą i spokojną Słowenii.

Tymczasem Janša nie ustaje w staraniach przeforsowania nowelizacji ustawy o mediach publicznych, która de facto oznacza kolejną próbę przejęcia kontroli nad RTV Slovenija. – Nowe prawo oznacza koniec dla RTV Slovenija – mówi krótko w komentarzu dla "Mladiny" Igor Kadunc, dyrektor generalny nadawcy publicznego.

Janez Janša i Viktor Orbán w Brukseli (EPP)
Najważniejszy antykomunistyczny bojownik w Europie

Poza walką z mediami premier chętnie podejmuje też walkę na ulubionym przez siebie odcinku frontu – ideologicznym. Głównym tematem wypowiedzi Janšy jest walka z "lewactwem" i "komuchami", nieustanne próby rozliczenia się z dziedzictwem Jugosławii oraz odwoływanie się do drugiej wojny światowej i jej skutków.

W jednej z typowych dla niego wypowiedzi publicznych Janša nawołuje do przeciwstawienia się "zwartym frontem" w walce przeciwko "kulturowemu marksizmowi", który "przejmuje media, uniwersytety, instytucje kulturalne, partie polityczne i wykorzystuje te same sformułowania, które pochodzą z komunistycznego manifestu: zniszczenie własności prywatnej, rodziny, wartości i tradycji".

W tym kontekście wspomina również Viktora Orbána, który jego zdaniem "skutecznie sprzeciwia się konkurencyjnej koncepcji europejskiej". Odwołuje się przy tym do wypowiedzi Orbána, w której węgierski premier zaznaczył, że reprezentuje koncepcję rozwoju Europy opartą na wartościach chrześcijańskich, "tradycyjnej rodzinie" i która jest w swojej treści "antykomunistyczna" oraz narodowa w formie, ponieważ "jedynie naród stanowi wartość, której należy bronić".

Cóż możemy począć, skoro mamy tak wielkie różnice światopoglądowe? Odpowiedź brzmi – Zachód powinien zaprzestać pouczania Wschodu, jak ma żyć – cytuje wypowiedź Orbána Janša.

Premier Węgier odwdzięcza się swojemu słoweńskiemu koledze podczas konferencji internetowej poświęconej "Europie bez cenzury", w której oprócz samego Orbána i Janšy udział wziął również prezydent Serbii, Aleksandar Vučić. Orbán premiera Słowenii i prezydenta Serbii określił jako "dobrych patriotów" i zaszczycił mianem "specjalnego klubu bojowników o wolność". O Janšie premier Węgier wypowiadał się zresztą w samych superlatywach: "Na Węgrzech postrzegamy Janeza jako najodważniejszego antykomunistycznego wojownika w całej polityce europejskiej. Janez powrócił w wielkim stylu, zawsze walczy, nigdy się nie poddaje i zawsze powraca".

Bomba wodorowa dla słoweńskiej demokracji

W słoweńskim społeczeństwie coraz bardziej rosną obawy co do poczynań rządu Janeza Janšy oraz postaci premiera osobiście – ostatnio już nie tylko odnośnie do polityki wewnętrznej, lecz również kreślonych przez niego wizji geopolitycznych.

"Janez Janša de facto anektował Słowenię, przyłączając ją do Polski i Węgier, nie posiadając na to mandatu narodu słoweńskiego. Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest to wydarzenie i jak ostro należy się do niego odnieść" – mówi publicysta Janez Markeš w rozmowie opublikowanej 22 lipca przez poczytny słoweński dziennik "Delo". "Te działania mają efekt bomby wodorowej dla słoweńskiej demokracji. Jest to niezwykle niebezpieczne stanowisko. Powinniśmy natychmiast zareagować na szczeblu parlamentarnym" – dodaje. "Praworządność jest podstawową wartością Europy. Sprzeciwiły się jej ostatnio dwa kraje, które nie uznają podziału władzy, jednocześnie wykazując sprzeczne żądania. Polska żąda powrotu mediów do polskiej własności, natomiast Węgry nie ustają w próbach przejęcia [mediów] w Słowenii" – komentuje Markeš na lamach "Delo".

Ko to tamo peva?

Biorąc pod uwagę kontrowersyjny sposób komunikacji, który charakteryzuje Janeza Janšę, nie należy się dziwić, że jego postać już dawno stała się obiektem licznych memów, karykatur, satyry, a ostatnio nawet piosenek. Tego rodzaju twórczość kwitnie obecnie zwłaszcza na tle ograniczeń spowodowanych przez epidemię COVID-19.

Popularny słoweński wykonawca pop znany jako Vauks pod koniec czerwca opublikował teledysk stylizowany na fragment znanego kultowego jugosłowiańskiego filmu Ko to tamo peva (Kto tam śpiewa). W piosence Kdo to tam krade (Kto tam kradnie) padają takie słowa: "Janezie Janšo, wielkie ci dzięki... [...] Wszystko żeście nam ukradli. [...] Teraz czeka nas tylko bieda, nie będzie urlopów w Chorwacji, tylko kwarantanna. Dziękuję naszej wspaniałej władzy, chciałbym wierzyć, że to wszystko jedynie sen".

Jeszcze w 2013 r. z kolei popularny słoweński satyryk Klemen Slakonja (znany między innymi ze swoich parodii na Putina oraz Trumpa) opublikował parodię na Janeza Janšę zatytułowaną JJ Style. W charakterystycznym dla siebie stylu przedstawił go jako ekspresywnego polityka, które chętnie podkreśla swój związek z ludem jako jego obrońca, walczy z "lewicowymi faszystami", rządzi krajem z łatwością przełączania kanałów pilotem na telewizorze, a swoich przeciwników politycznych postrzega jako zombie. W filmiku pada też sugestia co do istoty Słowenii Janšy jako "republiki bananowej".

W tym samym roku powstał film dokumentalny zatytułowany Jaz sem Janez Janša (Jestem Janez Janša). Film skupia się na historii trzech artystów, którzy w 2007 r. w ramach performance’u oficjalnie zmienili swoje nazwiska i imiona na Janez Janša.

Co sądzą Słoweńcy o postaci najbardziej kontrowersyjnego polityka w historii swego kraju? Można to łatwo wywnioskować z licznych ostatnio murali i graffiti pojawiających się na ulicach Lublany i innych słoweńskich miast. Jeden z nich, namalowany podczas kwietniowych protestów w centrum Lublany i następnie powielany w mediach społecznościowych, przedstawia postać Janšy w mundurze oraz z ręką uniesioną w charakterystycznym geście powitania, przypominając w ten sposób jedno ze słynnych zdjęć Mussoliniego. Obok zamieszczono komentarz: "Smrt narodu, svoboda fašizmu", czyli "Śmierć narodowi, wolność faszyzmowi" (to aluzja do słynnego hasła partyzantki Tity z czasów II wojny światowej – "śmierć faszyzmowi, wolność narodowi"). Ostatnio zaczęły się zjawiać nawet bardziej dosadne komentarze: "Smrt janšizmu".

Nikodem Szczygłowski - podróżnik, pisarz, eseista, reporter. Absolwent Archeologii śródziemnomorskiej Uniwersytetu Łódzkiego. Biegle włada językiem słoweńskim, znawca kultury słoweńskiej. Obecnie mieszka w Wilnie, laureat nagrody za osiągnięcia w publicystyce Ministerstwa Kultury Republiki Litewskiej (2020).
Jakkolwiek można oceniać działalność polityczną Janeza Janšy, jest on bodajże jedynym współczesnym politykiem słoweńskim, który w ten lub inny sposób zdołał kilkakrotnie masowo wyprowadzić ludzi na ulice – w intencji udzielenia mu poparcia jako męczennikowi za sprawę wolności narodu lub przeciwnie, uosabiając sobą całe zło areny politycznej kraju i koncentrując na sobie niezadowolenie i frustrację obywateli.